Szczepić, czy nie szczepić dziecko?

szczepienia dzieci  motywacja do odchudzania

Szczepić, czy nie szczepić?

Czy istnieje jedyna dobra, słuszna odpowiedź na to pytanie? W tym wpisie starałam się przybliżyć Wam mechanizm działania szczepionek. Jaką konkretnie rolę odgrywają tu 2 co najmniej podejrzane metale, czyli: aluminium i rtęć. Po co dodaje się je do szczepionek, czy na pewnym etapie produkcji szczepionek. Dlaczego nie potrafimy się bez nich obejść.

Czy aby paradoksalnie szczepionki nie stały się większym zagrożeniem dla naszego zdrowia niż choroby, przed którymi miały nas chronić?

Szczepić czy nie szczepić? To poważny dylemat…. Staję przed nim, podobnie jak każda mama, za każdym razem kiedy przychodzi termin kolejnego szczepienia.

Z jednej strony szczepionki chronią nas przed chorobami, które niegdyś zbierały obfite żniwo… istnień ludzkich. Z drugiej strony coraz liczniejsze są przypadki, kiedy szczepionka zrujnowała, czy choćby przypuszczalnie zrujnowała czyjeś życie…

Czy istnieje jedynie słuszna i dobra decyzja: szczepić, czy nie szczepić….

Sama coraz bardziej mam wrażenie, że kiedy podejmuję decyzję, by jednak szczepić moje dzieci, to przypomina ona troszeczkę, czy może wręcz coraz bardziej grę w rosyjską ruletkę.

Na kilka dni po szczepionce wstrzymuję oddech i modlę się, by organizm mojego dziecka zareagował dobrze. By nie objawiły się żadne długofalowe i druzgocące skutki uboczne szczepionki….

Dlatego chciałam dogłębniej naświetlić i samej zrozumieć ten problem.

Dlaczego u niektórych osób szczepionki działają w taki nieprzewidywany sposób?

  • Szczepionki, które przecież pomogły nam zwalczyć wiele groźnych chorób.
  • Szczepionki, które na pewnym etapie były genialnym, niosącym postęp, nadzieję i przede wszystkim niosącym życie rozwiązaniem.
  • Szczepionki, które jakby dzisiaj zwróciły się przeciw nam.
  • Szczepionki, czy ich skutki uboczne, które same w sobie stały się dla niektórych osób bardzo poważnym problemem…

Dlaczego tak się dzieje?

Czy tu winne są szczepionki????

Nie do końca szczepionki. I nie szczepionki same w sobie (tak, jak to je potocznie rozumiemy)….

Bo nie wszystkie składniki szczepionek są na nich tak skrupulatnie wymienione. I oto właśnie wszystko o to się rozbija….

Tymczasem obok innych składników w szczepionkach standardowo mamy 2 metale: aluminium i rtęć, które mogą wyrządzić sporo szkód w naszym organiźmie.

Aluminium jest używane w szczepionkach jako dodatek zwiększający reakcję/odpowiedź układu odpornościowego. A rtęć…. Rtęć jest dodawana jako konserwant na początku procesu produkcji szczepionek, który ma pozwolić uniknąć zakażenia…

Dlaczego? Jak to wszystko się zaczęło?

Bo pierwsze szczepionki, np pierwsza szczepionka przeciw ospie była jakbyśmy to dzisiaj nazwali bardzo, ale to bardzo surowa… czy nieobrobiona. Ta pierwsza szczepionka przeciw ospie zawierała tylko krosty, czy wyciąg (syf) z krost krów dotkniętych krowianką, czy ospą krowią.

Dopiero z czasem zaczęto coraz bardziej obrabiać szczepionki. Dopiero z czasem zaczęto przygotowywać szczepionki, w których celowo użyto osłabione zarazki. No a że w związku z tym odpowiedź immunologiczna (czy odpowiedź odpornościowa) organizmu nie zawsze była wystarczająca, by ten wyprodukował wystarczającą liczbę przeciwciał, czyli by uodpornił się na daną chorobę.

Czyli po prostu taka unowocześniona szczepionka była mniej skuteczna od tej podanej w formie bardziej surowej. Dlatego zaczęto jeszcze bardziej je unowocześniać w typowo ludzki sposób: więcej unowocześnień – więcej chemii i więcej igrania z ogniem…

Dlatego do szczepionek zaczęto dodawać dodatki, które zwiększą odpowiedź immunologiczną organizmu….

Tylko, jak działają takie dodatki (adiuwanty). Bo skoro prowokują do działania nasz układ odpornościowy? Skoro na te substancje dodane do szczepionek reaguje nasz organizm, to znaczy, że w jakiś sposób go do tego zmuszają…. Jak?

To znaczy, że takimi adiuwantami muszą być substancje na tyle agresywne, by wywołać reakcję organizmu. Co w tym kontekście znaczy agresywne? Substancje, które nasz organizm uzna za intruza, ciało obce i dlatego na nie zareaguje. Uruchomi swoją odpowiedź immunologiczną. Co przy okazji przyczyni się do wyprodukowania większej liczby przeciwciał. 

Aluminium w szczepionkach.

I właśnie tutaj takim idealnym dodatkiem zwiększającym odpowiedź immunologiczną, czyli de facto reakcję obronną organizmu jest ALUMINIUM. Czy może raczej związki aluminium np wodorotlenek glinu.

A że widocznie jest się przed czym bronić. Tu wisienka na torcie, od której pewnie włos zjeży się Wam na głowie, otóż naukowcy przyznają, że nie do końca wiedzą, jak działa taki dodatek – adiuwant na nasz orgniazm.

Tzn mechanizm działania adiuwantów nie jest tak zupełnie i do samego końca (ze wszystkimi ich skutkami ubocznymi) – znany, zrozumiany i rozpracowany…..

Wiemy na pewno to, że taki adiuwant wywołuje bezpośredni, krótkotrwały, acz pożądany efekt (tj. reakcję obronną orgniazmu – odpowiedź immunologiczną). Ale i przy okazji u niektórych osób całą lawinę konsekwencji ubocznych, które albo obiawiają się natychmiastowo, albo są odkładane w organiźmie w czasie. Co oznacza, że odezwą się i zaboli dopiero, wtedy kiedy przebierze się miarka. Kiedy?

Każdy organizm jest inny: ma inną wytrzymałość, inne moce przerobowe, inne grzeszki na sumieniu, które dodają się wzajemie i kumulują w czasie. Więc każdy reaguje inaczej.

Tym, co powinno nas niepokoić jest: coraz więcej stwierdzonych, czy chociażby podejrzewanych powikłań, nieprzewidzianych konsekwencji i skutków ubocznych przypisywanych z zasady i z założenia robiącym nam dobrze szczepionkom.

Bo teraz zastanówmy się: dlaczego aluminium tak dobrze działa w szczepionkach i wywołuje pożądany efekt, czyli wystarczającą odpowiedź immunologiczną….

Bo aluminium jest pierwiastkiem, metalem, który nie ma żadnego powinowactwa do naszego organizmu.

Nie występuje w nim naturalnie choćby nawet w najmniejszych ilościach (np w odróżnieniu od żelaza).

A dlaczego nie występuje? Bo nie jest nam potrzebne do szczęścia. Tzn uszczęśliwiamy się nim na siłę (i to nie tylko w szczepionkach: garnki aluminiowe, folia aluminiowa, dodatki aluminium w antyperspirantach, czy w opatrunkach alkalizujących na żołądek….). A uszczęśliwiamy się nim na siłę z braku innych opcji zastępczych…

Kto nigdy nie jadł zawiniętych w folię aluminiową kanapek, czekolady, czy nie smażył, nie grilował w nim czegokolwiek w ten czy inny sposób… Owinięte w folię aluminiową i smażone ryby, czy ziemniaczki…

Niestety… Bo aluminium jest takie …. do rany przyłóż… Takie lekkie i jednocześnie takie solidne. Można przechowywać w nim żywność w różnych temperaturach… Można przechowywać w nim, czy przykryć nim coś w lodówce, albo smażyć owinięte w aluminium coś-cokolwiek w piekarniku.

Tu taki mały szkopuł, że aluminium przechodzi do żywności, z którą pozostaje w kontakcie (szczególnie w środowisku kwaśnym). A z żywności dalej… Aż strach się bać….

Bo aluminium przy tych swoich zaletach, też ma swoje za uszami. Jest metalem neurotoksycznym…

Czy aluminium szkodzi zdrowiu?

A w szczepionkach… Ponieważ aluminium nie występuje naturalnie w naszym organiźmie, kiedy dostanie się do niego do środka, jest uznawane tu za intruza. Jego obecność wywołuje poruszenie, czyli szereg realcji obronnych… Co w szczepionkach akurat jest czymś zamierzonym. Bo tu chodzi o zwiększenie odpowiedzi immunologicznej organizmu na osłabione zarazki (podane w szczepionce).

Ale tu jeszcze nie za bardzo wiemy, jakie np mogą zachodzić interakcje z innymi składnikami zawartymi w szczepionce. Ani jak każdy z nas (czy szczególnie nasze dzieci) indywidualnie na nie zareagują. I znowu: aż strach się bać.

Ale czy to oznacza, że powinniśmy chować głowę w piasek, czy podchodzić do tego świadomiej, analizować i wymusić na naszych decydentach odpowiednie działania….

Aluminium ze szczepionki przechodzi, dostaje się do wnętrza naszego organizmu wraz z krwiobiegiem. Po części jest ono usuwane przez nerki.

Ale … to, co dzieje się we wnętrzu każdego z nas jest czymś bardzo indywidualnym … Taką bardzo indywidualną reakcją każdego organizmu… Stąd też tak bardzo nieprzewidywalną… w krótszej czy dłuższej perspektywie.

  • Bo aluminium może wywołać reakcję miejscową (bo miejsce wokół szczepienia przez jakiś czas boli).
  • Ale również może wywołać ogólne objawy: czyli objawiającą się w całym organiźmie reakcję (trwającą w czasie):
    jak ogólne zmęczenie (bo aluminium „angażuje” żelazo, którego bądź, co bądź potrzebuje nasz organizm.
  • Może objwić się gorączką, bólami mięśniowymi i bólami stawów (bo aluminium właśnie osadza się w stawach).

Dzisiaj wiemy już, że aluminium odgrywa pewną rolę w chorobach/patologiach dotykających nasz układ nerwowy, jak choroba Alzheimera, stwardnienie rozsiane, czy choroba Parkinsona. Ale aluminium może również okazać się toksyczne dla naszych kości i płuc.

Teraz jeżeli zsumujemy te wszystkie minimalne i z pozoru nieszkodliwe dawki aluminium, które powinniśmy przyjąć we wszystkich szczepionkach, to robi się tego trochę więcej. No i niestety w przypadku niektórych osób za dużo, jak na moce przerobowe, czy na wytrzymałość ich organizmu.

Rtęć w szczepionkach.

No, ale do tego dochodzi jeszcze rtęć.

Bo choć o jej toksycznym wpływie na organizm ludzki wiemu od wieków, znowu igramy z ogniem…

Te dworskie kurtyzany, które odmładzały się i piękniały za pomocą tajemniczych misktur przygotowanych przez nadwornych alchemików… Mikstur zawierających również rtęć. Co z tego, że ładniały i mładniały na krótką chwilę? Skoro potem przekwitały i umierały w bólach.

A robotnicy pracujący w kopalniach rtęci… Dzisiaj dobrze wiemy, jak krótkie było ich życie i znowu w jakich kończyło się mękach.

A jeszcze w XVII i XVIII wieku rtęć dodawano do pewnych lekarstw… na pewne przypadłości… I znowu pewnie nie od dzisiaj mamy to powiedzenie, że jak lekarstwo pomaga na jedno, to szkodzi na drugie….

Mozart… Przypuszcza się, że to właśnie rtęć (podana mu w lekarstwach) była przyczyną jego przedwczesnej śmierci.

Ale skoro to wszystko wiemy, czy przynajmniej przypuszczamy, to dlaczego dzisiaje dodajemy rtęć do szczepionek?

I znowu, podobnie jak aluminium, rtęć to zupełnie obcy produkt, ciało obce i zbyteczne dla naszego organizmu.

Niemniej rtęć dodaje się jako konserwant na początku procesu produkcji szczepionek. Co pozwala uniknąć zakażenia zarówno w trakcie wytwarzania szczepionki, jak i później w trakcie jego stosowania (tu chodzi o zawierające po kilka dawek – fiolki).

Rtęć w szczepionkach jest bagatelizowana. Tymczasem nie ma bezpiecznych konserwantów na bazie rtęci.

Bo nawet jeżeli WHO (światowa Organizacja Zdrowia) ostatecznie wprowadziła zakaz stosowania pochodnych rtęci w szczepionkach. Producenci szczepionek nie potrafią się bez niej obejść. Dlatego dalej stosują rtęć (a raczej jej związki) na różnych etapach produkcji szczepionek. I tylko na koniec, przynajmniej teoretycznie usuwają je z gotowego produktu.

Ale tu znowu możemy podejrzewać, że zawsze pozostaną jakieś resztkowe ilości tego metalu… Bo jak nie ma dymu bez ognia. Tak nie ma igrania z ogniem, bez zgubnych konsekwencji.

Jakich?

Rtęć a autyzm.

Tu rtęć jak najbardziej ma swoje miejsce na ławie podejrzanych… Szczególnie jeżeli chodzi o przypadki autyzmu, które ujawiniły się około 2 roku życia dziecka (czyli w okresie tych wszystkich szczepień obowiązkowych przewidzianych w kalendarzu szczepień).

Szczepionki… Bo w sumie dużo tu niewiadomych i niedomówień…

Bo prawdopodobnie stoi za nimi jakieś potężne lobby i grube pieniądze.

Tymczasem wszystko, co dzieje się w naszym organiźmie jest procesem na tyle skomplikowanym. Człowiek chociażby z całą tą swoją wiedzą i zdobyczami techniki, powinien zachować odrobinę (a nawet więcej niż odrobinę) pokory względem natury. Czy kiedykolwiek uda nam się zgłębić wszystkie jej tajemnice? Na wszystkich poziomach życia?

Chcemy podrabiać naturę, ale grzeszymy pychą…. A konsekwencje są tragiczne dla naszego zdrowia.

Niedawne badania włoskich naukowców wykazało obecność w szczepionkach metali ciężkich w postaci nanocząsteczek… I znowu, coraz więcej nanomateriałów pojawia się w naszym otoczeniu.

Ale dlaczego to badanie i ten wynik odnośnie szczepionek powinien nas zaniepokoić?

Bo organizmy żywe wyłapują nanocząsteczki. Tak jakby niewielki rozmiar tych cząsteczek potrafił oszukać, wprowadzić w błąd nasz organizm. Dlatego nanocząsteczki wchodzą w połączenia z materią żywą.

To oznacza, że nie usuwamy ich z naszego organizmu, jak to się dzieje w przypadku większych cząsteczek. Bo te większe cząsteczki nasz organizm w ten czy inny sposób chce się pozbyć. Ale nanocząsteczki potrafią zmylić jego czujność. I podobnie nanocząsteczki, ten problem dotyczy nie tylko szczepionek, ale całego naszego nowoczesnego stylu życia.

A wracając do szczepionek.

Każdego dnia na całym świecie dokonywanych są miliony szczepień… Większość z nich obejdzie się bez żadnych widocznych konsekwencji, czy komplikacji…

Ale też równolegle coraz częściej słyszymy o przypadkach, w których takie skutki uboczne odnotowano. Tym, co najbardziej mnie osobiście niepokoi jest to, że te skutki uboczne są coraz silniejsze….

Aż strach się bać… Ale czy to oznacza, że powinniśmy chować głowę w piasek? Czy raczej podchodzić do tego świadomiej, analizować i wymusić na naszych decydentach odpowiednie działania….

Szczepić, czy nie szczepić dziecko?

Czy istnieje jedyna dobra, słuszna odpowiedź na to pytanie? A może już dziś szczepionki paradoksalnie stały się większym zagrożeniem dla naszego zdrowia niż choroby, przed którymi miały nas chronić….

Nie mam tu odpowiedzi na wszystkie pytania…. Niestety, z pewnymi pytaniami na temat szczepionek jesteśmy zdani sami na siebie. Bo chyba nikt tak do końca i z całkowitą pewnością tego nie wie….

Szczepić, czy nie szczepić? To jest dylemat, który każdy powinien rozwiązać indywidualnie. Z drugiej strony dobrze, że przynajmniej mamy taką wolność wyboru.

Pozdrawiam Was serdecznie i zostawiam Wam to do przemyślenia

Beata

Bibliografia

Francoise Joet Metale w szczepionkach

Podobne wpisy

Zapisz się na newsletter

Related posts

9 Thoughts to “Szczepić, czy nie szczepić dziecko?”

  1. Brednie. Szczepionki nie zawierają rtęci, którą kojarzy się z termometrów. Kilkadziesiąt lat temu w użyciu były szczepionki zawierające „związki rtęci”. Szczepionka może zawierać tiomersal – mniej tręci niż puszka tuńczyka. Żadne badanie nie wykazało też związku tiomersalu z autyzmem.

    1. Zosiu, nie wypowiadam się tu jako autorytet w tym temacie, tylko jako zaniepokojona mama, która stara się rozeznać i zrozumieć problem, którym w pewnym sensie stały się szczepionki. Nawet jeżeli szczepionka tylko może zawierać związki rtęci i nawet jeżeli zawiera ich mniej niż puszka tuńczyka, to po pierwsze nie wiemy jak ta rtęć w tym koktajlu może zareagować… Po drugie osobiście niepokoją mnie te wszystkie doniesienia na temat przypadków, kiedy szczepienie mocno podkopało czyjeś zdrowie. Jako rodzic za każdym razem mam dylemat. Jeżeli dotychczas szczepiłam swoje dzieci, to coraz bardziej po prostu się boję. Pozdrawiam cieplutko. Beata

    2. Jedząc tuńczyka z puszki, to aluminium nie trafia bezpośrednio do krwi, tylko najpierw przechodzi przez układ pokarmowy, a składniki szczepionki niestety najpierw do krwi trafiają i to kwestia wrażliwości i odporności organizmu, czy wątroba i nerki poradzą sobie z wydaleniem tej rtęci, niezależnie od ilości.

  2. Karola Jusin

    ja szczepilam i szczepic bede, zadne antyfobie mnie do zmiany zdania nie sklonią. Rozumiem jednak obawy mlodych rodzicow, jednakze obwinianie szczepionki nawet za najmniejsze powiklanie na zdrowiu dziecka uwazam za gruba przesade

  3. Jako przyszła mama dużo czytałam i oglądałam różne dokumenty na temat szczepionek. Według danych najwięcej dzieci cierpi na powikłania po szczepionkach kilka w jednym, dlatego to właśnie nich powinnyśmy unikać w szczególności.

  4. Po 1: w szczeopinkach nie ma obecnie juz rtęci, jak juz ktoś seksownie napisał w komentarzu powyżej

    Po 2: rzekomy związek pomiędzy autyzmem a szczepionkami wziął sie stąd, że jakiś idiota poszedł do szpitala z autystycznymi dziećmi i zapytał, kto z nich był szczepiony. Oczywiście wszyscy byli, bo w tych czasach szczepiono wszystkich. I w ten sposób pan ‚naukowiec’ wyciągnął błędną korelację, że szczepionki powodują autyzm i stąd narosły nigdy nie potwierdzone mity. Równie dobrze mógłby zapytać, czy któreś z dzieci kiedylolwiek piło herbatę i stwierdzic, ze herbata powoduję autyzm. To jeden z koronnych przykładów, które uczą nas ma studiach jak NIE robić nauki i wyciągać wniosków, korelacja nie równa się przyczynowości.

    Po 3: niestety, bardzo mi przykro, że szczepienia nie są obowiazkowe. Jest wielu osobników (ludzie chorzy, zbyt młodzi na szczepionki), którzy nie mogą być zaszczepieni i są zmuszeni polegać na odporności społeczeństwa, żeby nie złapać choroby. I w niektórych chorobach wystarczy, żeby 70% społeczności było odporne, w niektórych prawie 100%. Także pewnie, niech ludzie nie szczepią swoich dzieci. Szkoda tylko, ze wtedy cudze dzieci poumierają za czyjeś fanaberie…

    Podpisano
    Biolog Molekularny

  5. Black Candy

    Po 1: w szczeopinkach nie ma obecnie juz rtęci, tak jqk opisał to ktoś w komentarzach wyżej

    Po 2: rzekomy związek pomiędzy autyzmem a szczepionkami wziął sie stąd, że jakiś idiota poszedł do szpitala z autystycznymi dziećmi i zapytał, kto z nich był szczepiony. Oczywiście wszyscy byli, bo w tych czasach szczepiono wszystkich. I w ten sposób pan ‚naukowiec’ wyciągnął błędną korelację, że szczepionki powodują autyzm i stąd narosły nigdy nie potwierdzone mity. Równie dobrze mógłby zapytać, czy któreś z dzieci kiedylolwiek piło herbatę i stwierdzic, ze herbata powoduję autyzm. To jeden z koronnych przykładów, które uczą nas ma studiach jak NIE robić nauki i wyciągać wniosków, korelacja nie równa się przyczynowości.

    Po 3: niestety, bardzo żałuję, że szczepienia nie są obowiazkowe. Jest wielu osobników (ludzie chorzy, zbyt młodzi na szczepionki), którzy nie mogą być zaszczepieni i są zmuszeni polegać na odporności społeczeństwa, żeby nie złapać choroby. I w niektórych chorobach wystarczy, żeby 70% społeczności było odporne, w niektórych prawie 100%. Także pewnie, niech ludzie nie szczepią swoich dzieci. Szkoda tylko, ze wtedy cudze dzieci poumierają za czyjeś fanaberie…

    Podpisano
    Biolog Molekularny

  6. Ja też szczepiłam swoją córkę i kolejne dzieci również będę szczepić… dużo się mówi o zagrożeniach płynących ze szczepień, a niestety coraz mniej słyszymy o skuteczności szczepionek.

  7. Aleksander

    Pojawia się pytanie: Czy rodzice odmawiający szczepienia dzieci na poszczególne choroby, wezmą na siebie odpowiedzialność za późniejsze zachorowanie dziecka na daną chorobę i pokryją z własnej kieszeni rachunek za jego leczenie. Rezygnacja ze szczepień jest w dzisiejszych czasach podobna do przewożenia dziecka w samochodzie bez stosowanego fotelika i pasów bezpieczeństwa – tłumacząc się niewygodą jaką musi ono znosić podczas podróży. W nawiązaniu do związku szczepionek skojarzonych i autyzmu, to sprawa ta jest jednym z największych oszustw w historii nowoczesnej medycyny (więcej o tym w wyszukiwarce). Oczywiście, mamy prawo wyboru … możemy wozić dziecko samochodem bez fotelika. Pozdrawiam. Olek.

Leave a Comment