Czy produkty sojowe są zdrowe?

Czy produkty sojowe są zdrowe?

Dlaczego soja, roślina która jest znana i uprawiana od tysiącleci, stała się ostatnio tematem tak licznych kontrowersji?

Przecież stanowi pierwsze zródło białka roślinnego na świecie. Dla niektórych krajów jest bezcennym produktem eksportowym. Jednak wokół jej przetworów narosło wiele tabu. Skąd się one biorą? Czy soja stanowi ryzyko dla zdrowia, czy wręcz przeciwnie jest cennym składnikiem diety przeciwnowotworowej? Bo podczas, gdy niektórzy zarzucają jej wywoływanie nawrotów raka piersi. Inni przeciwnie uważają, że soja chroni przed chorobą nowotworową. W literaturze naukowej nie ma na ten temat zgodności. A zwykłemu konsumentowi trudno się w tym wszystkim połapać.

Czy warto więc włączyć produkty sojowe do codziennej diety? A może bezpieczniej trzymać się od nich z daleka.

Według wszelkich danych wszystko jest kwestią umiaru i wyboru odpowiednich prodkuktów. Nie powinno zaszkodzić przyjmowanie soji w dawkach żywieniowych. Większą ostrożność należałoby zachować względem suplementów na bazie skoncentrowanych ekstraktów z izoflawonów sojowych. Jednocześnie lepiej wybierać produkty przefermentowane z uprawy ekologicznej, co jest gwarancją, że nie będzie w nich śladów GMO.

Własności soi.

Soja posiada wiele zalet.

  • Jest źródłem pełnowartościowego białka, które z powodzeniem może zastąpić mięso.
  • Jest bogata w aminokwasy, lecytynę, a uboga w węglowodany.
  • Soja korzystnie wpływa na krążenie. Czy to dzięki swoim własnościom przeciwutleniającym, czy z racji tego, że modyfikuje koagulację krwi. Włączenie soi do codziennej diety obniża ciśnienie tętnicze krwi i poziom cholesterolu.
  • Przypuszcza się, że soja ma korzystny wpływ w niektórych chorobach nowotworowych (rak piersi czy prostaty). Stąd niektórzy autorzy zalecają ją jako element diety przeciwnowotworowej. Choć na ten temat (o czym szerzej w dalszej części artykułu) nie ma zgodności wśród naukowców.
  • Soja zmniejsza uciążliwe symptomy towarzyszące menopauzie. A to dlatego, że imituje kobiece hormony – estrogeny. Dlatego niektórzy zalecają zwiększone spożycie produktów sojowych w okresach obniżonej produkcji tych hormonów jak premenopauza i menopauza. (Choć niektorzy znowu mają tu wątpliowości). Np kobiety japońskie nie znają tak charakterystycznych dla okresu przekwitania napadów  gorąca. A to dzięki codziennej konsumpcji soji.
  • Zawarte w soi izoflawony przynoszą poprawę rokowań u diabetyków (cukrzyca insulinoniezalezna). Korzystnie wpływają na pracę nerek, szczególnie zagrożonych w tej chorobie.
  • A jednocześnie poprawiają pamięć, koncentrację i logiczne myślenie.

Wątpliwości co do soi. Dlaczego niektórzy specjaliści zalecają ostrożność i umiar w jej spożyciu. 

  • Niektórzy podejrzewają ją o powodowanie nawrotów w przypadku nowotworów hormonozależnych u kobiet (rak piersi).
  • Przypuszcza się, że nadmierne spożycie soji i jej produktów przed 3-cim rokiem życia może mieć wplyw na dojrzewanie płuciowe u chłopców. Przyklad chłopców azjatyckich.
  • Soi zarzuca się wysoką zawartość puryn (podobnie jak w mięsie).
  • Znaczna część produkowanej na świecie soi jest genetycznie zmodyfikowana i nie są znane jest konsekwencje dla zdrowia.

Soja a choroby nowotworowe. Soja a rak piersi.

Soja zawiera izoflawony (genisteinę i daidezynę), czyli naturalne substancje, które swoją strukturą przypominają estrogeny. Przymowane wewnętrznie zachowują się w organizmie jak naturalne hormony kobiece (estrogeny). Stąd nazwa fitoestrogeny. Nalezy tu zaznaczyć, że ich aktywność jest słaba (od 100 do 1000 razy mniejsza od estradiolu).

Z jednej strony przypuszcza sie, że przyjmowanie izoflawonów zapobiega niektórym typom nowotworów hormonozależnych (rak piersi i prostaty). Ale z drugiej strony nadmiar estrogenów (czy to naturalnych, czy sztucznych, wszechobecnych w naszym otoczeniu jak choćby bisfenol A czy ftalaty) jest odpowiedzialny za prawdziwą epidemię raka, która dotyka kraje rozwinięte.

Niemniej jednak wielu naukowców uważa, że izoflawony z soi mają korzystny wpływ w chorobach nowotrowrowych, bo:

  • obniżają stymulację organizmu przez estrogeny, blokuję stymulację komórek nowotworowych przez hormony płuciowe (estrogeny i testosteron),
  • blokują angiogenezę (czyli ograniczają tworzenie się wokół nowotworu nowych naczyń krwionośnych, które miałyby za zadanie dostarczenie mu substancji odżywczych). Badania epidemiologiczne wydają się przemawiać za tym, że soja i zawarte w niej izoflawony chronią przed rakiem piersi. W każdym bądz razie istnieje zależność odwrotnie proporcjonalna między spożyciem soi a zachorowalnością na raka piersi.

Ale ochronne działanie soi przed rakiem piersi zostało dowiedzione w sposób formalny tylko w przypadku kobiet, które spożywają ją od okresu dojrzewania.

Mowa tu głównie o kobietach azjatyckich, u których notuje się dużo mniej przypadków raka piersi niż np u Amerykanek (te chorują 2-3 razy częściej). Ponadto kobiety azjatyckie, kiedy już zachorują to najczęściej mają guzy mniej inwazyjne i ogólnie lepsze statystyki wyleczeń. Choć ta różnica może wynikać z diametralnej różnicy w sposobie odżywiania się (kuchnia azjatycka kontra fast food, czy junk food).

Ponadto korzystny wpływ soi jest prawdziwy tylko i wyłącznie w przypadku dawek żywieniowych.

Wydaje się, że przyjmowanie skoncentrowanych ekstraktów izoflawonów (sprzedawanych pod postacią suplementów) jako dodatek do diety w okresie menopauzy lub w ramach zastępczej terapii hormonalnej, niesie ze sobą  ryzyko uaktywnienia wzrostu nowotworu. Stąd niektórzy lekarze zalecają pacjentkom chorym na raka piersi zrezygnowanie z produktów na bazie soi. Nawet jeżeli nie ma w tej kwestii konsensusu w literaturze naukowej. Francuska Agencja Bezpieczenstwa Sanitarnego AFSSA zaleca kobietom, które przeszły raka piersi umiar w spożywaniu produktów sojowych. Nie więcej jak 1 jogurt sojowy czy 1 szklankę mleka sojowego na dzień. 

Z drugiej strony trudno zalecać spożywanie dużych ilości soi i jej przetworów, której wpływ na populację europejską nie jest do końca znany. Generalnie spożycie soi nie stanowi ryzyka, jeżeli ta  jest przyjmowana z umiarem i jeżeli wybierajmy produkty przefermentowane, pochodzące z uprawy ekologicznej.

Co jest gwaranacją, że nie ma tam soi zmodyfikowanej genetycznie. Gdyż nie znamy wplywy roślin GMO na rozwój nowotworów. Warto podkreślić, że aby organizm w pełni przyswoił zawarte w soi substancje i skorzystał z ich dobroczynnych własności niezbędna jest dobra jakość flory jelitowej. Być może tym (indywidualnymi różnicami w florze bakteryjnej) można by wytłumaczyć rozbieżności uzyskanych wyników i kontrowersje, które otaczają produkty na bazie soi.

Czy produkty sojowe są zdrowe?

Produkty sojowe.

Soja ma wiele cennych wartości odżywczych. Nie tylko jest bogata w wysokiej jakości bialko. Ale również spośród wszystkich roślin zawiera najwięcej (wspomnianych juz wcześniej) izoflawonów, które imitują naturalne estrogeny. Znajdziemy je również w innych roślinach strączkowych jak ciecierzyca, czy fasola, a także w orzechach ziemnych, lucernie i chmielu. Odgrywają one korzystną (choć nie bez pewnych kontrowersji) rolę w chorobach krążenia i nowotworach. Trzeba jednak zaznaczyć, że wiele osób przyswaja ją źle, gdyż powoduje ona u nich gazy, wzdęcia, a także przyrost wagi. 

Samo zaś ziarno soi w stanie surowym jest toksyczne. Bo zawiera 3 szkodliwe dla człowieka składniki :

fitoniany, które utrudniają wchlanianie podstawowych minerałów jak żelazo, magnez, wapn i cynk. Zaznaczmy, że produkty przefermentowane jak miso, zawierają ich mniej.

inhibitory enzymów trawiennych, ślinowych i trzustkowych (amylazy, lipazy, trypsyny), co może zakłócać trawienie,

goitrogenic, który może spowalniać produkcję hormonów tarczycy. Dla uczynienia przyswajalnymi ziaren soi człowiek opracował (na przestrzeni wieków) dwie metody: gotowanie i fermentację. Dzięki nim soja staje się strawna.

Podstawowe produkty na bazie soi. Jakie produkty sojowe wybrać?

Ostrożnie z produktami z soi genetycznie zmodyfikowanej.

Otóż najlepiej dla zdrowia byłoby spożywać przefermentowane produkty sojowe (miso, tamari, tempeh) pochodzące z uprawy ekologicznej. Należy natomiast zachować daleko idącą nieufność wobec soi GMO, bo

nieznany jest jej wpływ na człowieka,

jest ona ogrzewana do wysokich temperatur, oczyszczona i poddana licznym transformacjom. To czyni wiązania pomiędzy jej cząsteczkami trudniejszymi do rozerwania przez układ pokarmowy, co wymaga zwiększonej produkcji enzymów trawiennych (kosztem enzymów metabolicznych). Czyli generalnie jej trawienie przebiega trudniej.

Zachowajcie umiar z przyjmowaniem skoncentrowanych supplementów na bazie soi.

Jeżeli chodzi o suplementy żywnościowe (zawierające izoflawony) to lepiej nie przyjmować przez cały rok. Najlepiej nie przekroczyć łącznej dawki genisteiny 20mg na dzien (najczęściej kapsułki zawierają 10 mg). Biorąc również pod uwagę spożycie soi zawartej w produktach żywieniowych.

Klasyfikacja produktów sojowych pod względem zawartości izoflawonów. Najwięcej izoflawonow zawierają: tofu, tempeh i mąka sojowa.

Trochę mniej: jogurt, miso, tamari czy napoje sojowe. Generalnie im bardziej dany produkt był gotowany i przetworzony, tym mniej jest w nim izoflawonów.

Najpopularniejsze produky sojowe.

TOFU czyli twarożek sojowy. Mozna go jeść w postaci surowej lub gotowany w woku lub na patelni, wiedząc, że przesiąka smakiem i aromatem produktów, z którymi jest gotowany np cebula, czosnek, curry czy sosy.

MISO to gęsta pasta ze sfermentowanej soi.

Napoje sojowe (mleko sojowe) może zastąpć tradycyjne produkty mleczne na śniadanie. Ale istnieje ryzyko, że zostały one podgrzane do bardzo wysokich temperatur. Stąd lepiej ograniczyć ich spożycie do 1-2 szklanek dziennie.

Kiełki soi (ale to inna odmiana soi – soja zielona w odróżnieniu do soi żółtej, szeroko uprawianej, która stanowi pierwsze źródło białka roślinnego). Jest ona dalekim krewnym fasoli, stąd nosi nazwę haricot mungo. Z powodzeniem mozna dorzucić ją do wiosennych czy letnich sałatek warzywnych.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Bibliografia

David Servan-Schreiber Anticancer

Dominique Rueff Hormones végétales naturelles aujourd’hui

Podobne wpisy

 

Zapisz się na newsletter

Related posts

9 Thoughts to “Czy produkty sojowe są zdrowe?”

  1. […] (piekielnie drogie, ale znowu bliższe składem mleku matki), mlekiem sojowym (też powoduje pewne kontrowersje), mlekiem ryżowym (uwielbiam je, ale też jest dodatkowo […]

  2. […] u mnie w przypadku starszego wpisu o soi (produktach sojowych), który ostatnio […]

  3. […] Więcej o wpływie produktów sojowych na zdrowie przeczytacie na moim drugim blogu MODA NA BIO […]

  4. Dla większości osób jedzenie produktów sojowych nie jest szkodliwe. Wbrew powszechnym opiniom izoflawony zawarte w soi nie wpływają na poziom testosteronu u mężczyzn ani na szybsze dojrzewanie dzieci. Nie powodują raka piersi u kobiet. Produkty sojowe nie zakłócają trawienia białek, przyswajania składników mineralnych ani nie zlepiają czerwonych krwinek.

    Jednak dla niektórych z nas jedzenie produktów sojowych może być szkodliwe. Soi powinny unikać lub przynajmniej ograniczyć jej ilość w diecie te osoby, które mają problemy z kamieniami szczawianowo-wapniowymi, a także chorujący na niedoczynność tarczycy lub dnę moczanową. Soja może uczulać, ale nie zdarza się to bardzo często.
    Źródło: http://mozgi.pl/czy-soja-jest-szkodliwa-706B

  5. Ziarna soi spożywam rzadko, wolę np. ciecierzycę. Ale mleko sojowe i tofu spożywam dość często, bo praktycznie nie spożywam mleka krowiego i jego przetworów. Myślę, że soja jedzona z umiarem jest zdrowa, jeśli tylko nie jadamy jej codziennie. Zresztą wszystko, choćby nie wiem jak zdrowe, jedzone w dużych ilościach i często, jest szkodliwe 🙂

  6. Myślę, że wszystko jest dla nas zdrowe ale we właściwych ilościach. Nie należy z niczym przesadzać. Często piję cappuccino na leku sojowym i bardzo je lubię. Niestety ale tofu jest dla mnie niezjadliwe 🙂 Mimo, że dodałam masę wyrazistych przypraw, w tym czosnek. No nie da rady 🙂

  7. Wszystko powinno się spożywać z umiarem 😉 ja ograniczam nabiał, dlatego piję kawę z mlekiem sojowym i jem tofu. Bardzo dobry artykuł, bardzo merytoryczny 😉

  8. Ze soja w tym momencie mam niewiele wspólnego. Przynajmniej świadomie. Choć był taki moment, w którym traktowałem soję jako alternatywę do mięsa. Nie dałem rady zbyt długo. Po 4 latach wróciłem do oryginału 😀 Dzięki za świetny wpis! 🙂 Pozdrawiam.

Leave a Comment