Co jedenasty dorosły choruje na cukrzycę.

cukrzyca przyczyny, dlaczego cukrzyca jest chorobą cywilizacyjną

Co jedenasty dorosły choruje na cukrzycę.

Tak. Jakieś 425 milionów osób na świecie i 12 % wszystkich wydatków na zdrowie. Doliczmy do tego jeszcze te osoby, które o swojej cukrzycy nie wiedzą…. Dlaczego? Dlaczego cukrzyca zbiera tak obfite żniwo?

Skąd wzięła się ta epidemia cukrzycy?

Odpowiedź jest prosta. Ale też trudna do zaakceptowania. No i jeszcze trudniejsza do zmienienia:

Bo jemy źle.

Bo takie mamy zaganiane czasy… Chroniczny stres, zmęczenie, taki trochę chaotyczny styl życia, spadek formy i samopoczucia. To wszystko sprawia, że tak chętnie sięgamy po słodycze, czy po te wszystkie mocno przetworzone przekąski typu czipsy. Z potrzeby podniesienia, udźwignięcia się na duchu.

Bo to prawda, że nas umysł potrzebuje glukozy – jako paliwa napędowego. I nie może odłożyć sobie tego paliwa na później. Czyli cały czas musimy dbać o dostarczanie go do naszego mózgu.

I dostarczamy. Czasami nawet zbyt ambitnie….

Bo nie możemy oprzeć się pokusie… Szczególnie, kiedy jesteśmy zmęczeni, kiedy odczuwamy spadek formy i samopoczucia, tym chętniej sięgamy po słodkości. Żeby się podbudować na duchu, albo żeby odreagować. I odreagowujemy…. Na bombonierce czekoladek….

Zresztą w takich sytuacjach po prostu: na nic innego nie mamy sił. (?)

Oj, żeby tylko tak nam się chciało, jak nam się nie chce…Kto tego nie doświadczył?…

Nic nie chce się nam robić. Nie mamy już na nic sił. A ręce same wyciągają się po słodkości. I ta pułapka się zamyka. Wiem po sobie….

Niestety efekt jest przeciwny do zamierzonego.

I jeszcze raz niestety: ta chwilowa przyjemność skutkuje docelowo skokami poziomu cukru we krwi. A to wpływa na nasz humor i koncentrację.

Bo jak na wyciągnięcie ręki mamy tyle różnych wariantów żywności -fachowo nazywanej o wysokim IG – indeksie glikemicznym.

Nie szukajcie daleko, spójrzcie na najbliższy dystrybutor z przegryzkami na ząb w pracy…. Wszystko to, co skokowo, czy wyskokowo podnosi nam poziom cukru we krwi…

A potem zaczyna się ostra jazda bez trzymanki …. w dół.

Niestety… Te wszystkie tylko chwilowo podnoszące nas na duchu słodkości….

Efekt jest natychmiastowy – Niebo w gębie. Ale krótkotrwały. Dopiero potem zaczynają się wyrzuty sumienia. Dopiero potem czujemy się, jak hipopotam na kanapie…

Niestety jesteśmy nieposkromionymi pożeraczami cukru. Wystarczy spojrzeć na statystyki, by się przestraszyć. Tak, przestraszyć się….

cukrzyca przyczyny

Współczesny 7 latek zdążył już zjeść tyle cukru, ile jego dziadek przez całe swoje życie.

Bowiem spożycie cukru wzrosło z 5 kg na jednego mieszkańca ziemi na rok do 35 kg. I to w trakcie niespełna pół wieku. A nasz organizm nie został do tego zaprogramowany.

Ale właściwie wystarczy rozejrzeć się wkoło. Na każdej przerwie w pracy, w sumie z takim niedowierzaniem, obserwuję oblężenie, jakie przeżywają automatyczne dystrybutory przekąsek typu czipsy czy słodkie batoniki.

Uświadamiam sobie, że wielu moich kolegów i koleżanek z pracy po prostu nie potrafi zacząć dnia bez stawiającego na nogi koktajlu: kawa plus odrobina słodkości.

Mieszkam we Francji. Tutaj królują tzw viennoiseries i ciasto francuskie. A i tak we Francji obiad je się już o godzinie 12 stej w południe. Czyli trzeba wytrwać na głodnego z takimi podręcznymi dopalaczami raptem… tylko do 12 stej.

A w Polsce? Jak w ten właśnie sposób trzeba będzie dotrwać do dopiero sycącej obiadokolacji po pracy? Ile takich dystrybutorów zgłodniały człowiek ogołoci po drodze?

Ile takich drożdżówek z kruszonką, czy pączusiów po drodze do obiadu, czy w oczekiwaniu na obiad zmiecie, zniknie z powierzchni ziemi, trafi na ząb i przepadnie.

Ale – najgorsze jest to, że da to tylko chwilowe pocieszenie i złudzenie sytości. No i skokowy wzrost poziomu cukru we krwi.

Bo niestety…. Czym jest taki pączek? Rozłóżmy go sobie na czynniki pierwsze. Dużo dobrych rzeczy tam nie ma. Mówiąc bardzo oględnie i jeszcze bardziej eufemistycznie: sama biała mąka i cukier.

Zero błonnika, który spowolniłby przenikanie cukru do krwi. A to z kolei w odpowiedzi wymaga insuliny i wyczerpuje nam trzustkę.

Te wszystkie produkty o tzw wysokim indeksie glikemicznym IG.

Jeżeli jeszcze w czasach mojego dzieciństwa, cukrzyca typu 2 (insulinoniezależna) była rzadkością. Dzisiaj – statystyki są nieubłagalne. Pokazują gołą prawdę – choruje na nią co 11 sty dorosły.

Nie wliczając tych osób, które są chore, ale jeszcze o tym nie wiedzą. Nie mają o tym najmniejszego pojęcia. Tymczasem wystarczy zwykła analiza poziomu cukru we krwi.

Moja koleżanka z pracy – 29 lat. Od roku żyje ze zdiagnozowaną cukrzycą typu 2. Ten rok bardzo dużo zmienił w jej życiu, w jej sposobie odżywiania i …. gabarytach.

Do swojej choroby podeszła bardzo poważnie.

cukrzyca przyczyny

W pewnym sensie choroba stała się dla niej motywacją, by zacząć żyć zdrowiej.

Jeżeli jeszcze kilka lat temu miała sporą nadwagę. Dzisiaj – wypadkowa: dobrej diety, codziennej, obowiązkowej porcji ruchu i absolutnego zakazu podjadania między posiłkami – ma linię top modelki.

Jeżeli wcześniej regularnie dawała się skusić na różne takie niecne przyjemności i podjadała. Choroba narzuciła jej żelazną dyscyplinę.

Codziennie kontroluje swój poziom cukru we krwi.

To siłą rzeczy wymusiło na niej zupełnie inne podejście do tego, co je na codzień. Z perspektywy straconych przy okazji zbędnych kilogramów wszystkim tym, którzy odchudzają się i nie widzą efektów mówi, że:

To nie jest tak, że dieta nie działa. Tylko ludzie źle się do niej stosują.

To przede wszystkim kwestia motywacji. Jakkolwiek wolała by nie mieć motywacji w postaci tak ciężkiej choroby. Choroby, z którą już po prostu nie ma żartów.

Dba o swoją dietę. Sama przygotowuje swoje posiłki.

Do pracy zabiera ze sobą swoje jedzenie. Bo w przypadku kupnych produktów nigdy do końca nie możemy mieć pewności, co tak naprawdę jest w nich w środku. Ile cukru dorzucono po to, by smakowało nam bardziej…

Jej obecna dieta to dieta opiera się na produktach o niskim indeksie glikemicznym, czyli na produktach zawierających sporo błonnika: warzywa, pełnoziarniste zboża… W przypadku których glukoza jest stopniowo uwalniana do krwi.

Nie jada nic kupnego…

Bo … ma prawo do 5 g cukru na 100 g jedzenia. Tymczasem w tych wszystkich muffinkach i ciasteczkach te proporcje często są wręcz zatrważające: pół na pół (po połowie cukru i całej reszty).

A one tak nam smakują. To też kwestia wyrobienia w sobie, czy przyzwyczajenia się do pewnego smaku. Np odkąd nie jadam kupnych słodyczy, nie znoszę ich smaku. Po prostu są dla mnie za słodkie….

Jak przestałam jeść słodycze?

Tyle, że cukier czasami kryje się tam, gdzie byśmy się zupełnie jego nie spodziewali.

Niestety….

Cukier jest wszechobecny w przemysłowo obrobionej żywności.

Tu palącym problemem są duże ilości cukru ukrytego, chociażby w produkach słonych, dodawane tu dla wyostrzenia smaku. Ale jeszcze lepiej: znajdziemy cukier np w gotowych sałatkach warzywnych.

cukrzyca przyczyny

A niestety nadmiar cukru zakłóca naszą florę bakteryjną.

Tymczasem flora bakteryjna to siedlisko naszego zdrowia. W dosłownym tego słowa znaczeniu.

Istnieje bardzo zażyła relacja – zależność między naszymi jelitami a mózgiem i układem odpornościowym. Np stwierdzono, że u osób cierpiących na schorzenia psychiczne – powraca wspólne podłoże – ten sam teren – rozregulowana flora bakteryjna. Bo….

Jesteśmy tym, co jemy. Bo od tego, co jemy zależy jakie wyhodujemy sobie bakterie: dobre albo złe.

Żyjące z nami w symbiozie czy żyjące naszym kosztem i podkopujące nam zdrowie.

Tymbardziej, że natura nie zna pustki. A my tak chętnie uciekamy się do rozwiązań, które wywracają cały system do góry nogami. Antybiotyki. Pomagają na jedno, szkodzą na drugie. Nie zawsze są nieuniknione, a nawet konieczne. A koniec końców wzmacniają w nas wewnętrzny chaos. I znowu trzeba będzie zaczynać wszystko od nowa. Bo natura nie zna pustki. Dlatego powinniśmy ją zapełnić tym, co dobre dla nas: tj. dobrymi bakteriami.

Jeżeli dobre bakterie zostaną wyparte czy zastąpione złymi (w tym rozumieniu: złymi dla nas) bakteriami. Jelita, które w pewnym sensie są siedliskiem naszej odporności nie pracują tak sprawnie na naszą korzyść. A my stajemy się bardziej wrażliwi np na zimowe infekcje.

Utrata równowagi bakteryjnej – dysbioza stanowi idealne podłoże dla rozwoju chorób chronicznych.

Ten stan naszego organizmu wymagałby od nas rzetelnej pracy u podstaw i pracowitego odbudowania flory bakteryjnej, która jest tutaj kluczem do wszystkiego. Zaczynając od podstaw. Co tutaj jest podstawą?

Podstawą, czy elementem tej odbudowy flory jelitowej są prebiotyki.

Prebiotyki. Czyli to, co jest dobre dla naszych dobrych bakterii jelitowych. Tu cukry złożone, które nie są trawione przez enzymy ludzkie. Będzie to głównie błonnik. Czyli włókna, które znajdziemy w warzywach i zbożach pełnoziarnistych.

Warzywa? Nie darmo Spiderman, czy inni bohaterowie dziecięcych bajek jak np Szrek z namaszczeniem wcinają warzywka…. Tymczasem, kiedy dorastamy coraz częściej wkładamy je między bajki….

cukrzyca przyczyny

Wielu dorosłych po prostu zapomina o warzywach:

  • Jest pizza z szynką i serem…
  • Jest makaron z sosem i mięsem.
  • Są kanapki z szynką i plastekami żółtego sera….
  • Widzicie tu jakieś warzywa?

A dalej jest tak, że jak (czym) się odżywiasz, taką wyhodujesz sobie florę bakteryjną i tak (lepiej bądź gorzej) będzie ona pracować na Twoje zdrowie.

Warzywa, albo są albo ich nie ma w naszej diecie. Kiedy są – jest to źródło błonnika i soli mineralnych.

Tu najlepsze są surowe warzywa bogate w enzymy, które przyspieszają reakcje w ramach procesu trawienia.

Ale znowu niektóre osoby mają problem z przyswajaniem surowych warzyw. Więc trzeba wprowadzać je stopniowo, przechodząc na kolejny etap wtajemniczenia i zażyłości z tymi, czy innymi warzywami.

A na pewnym etapie rozwinie się nam w jelitach odpowiednia (dobroczynna) flora bakteryjna. Tu warto mieć na uwadze to, że niestety rozliczne enzymy znikają w trakcie gotowania.

I znowu kolejny grzech naszej współczesnej diety.

Nadmiar białek zwierzęcych.

Niestety nadmiar białek zwierzęcych – te wszystkie diety Dunkana – wywołują procesy gnilne w jelitach. 

Kolejny grzech – jemy zbyt „nowocześnie”.

Bo na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat nasz sposób życia, a co za tym idzie nasz sposób jedzenia zmieniły się diametralnie.

A człowiek jest wciąż takim samym, w miarę nieogolonym homo sapiens. Jakim był od zarania dziejów. Nasze geny przez ten czas niewiele się zmieniły.

Tyle że od kilku dziesięcioleci są bombardowane tyloma nieznanymi im, nieistniejącymi w naturze formułkami. Do których zupełnie nie są ani zaprogramowane, ani przygotowane. Nie dziwota, że głupieją. Ale które można opatentować i zarobić na nich kasę. Najpierw hajs, potem dopiero nasze zdrowie. Biznes is biznes….

W efekcie ….

Coraz więcej chorób autoimmunologicznych.

Bo dzisiaj tyle osób ma problemy z przyswajaniem produktów mlecznych i mącznych. Ale te produkty – podobnie, nie są takie same, jak były kiedyś. Krowy już dawno nie skubią sobie trawki na rozłożystych pastwiskach. No, może z małymi wyjątkami.

Dzisiejsze krowy to specjalnie wyselekcjonowane przodowniczki pracy. A jeszcze niezależnie od tego, co jedzą i jak zmienił się ich sposób odżywiania, ich mleko jest następnie homogenizowane, sterylizowane. Czyli tak naprawdę niewiele ma wspólnego z tym, co daje nam u samego źródła sama natura.

Podobnie współczesne zboże poddane na przestrzeni dziejów licznym transformacją jest dzisiaj jednym z najsilniej przetworzonych produktów. 

Uwaga na etykietki bez glutenu. Gluten free…

Oczywiście mamy tu te wszystkie bezglutenowe zamienniki. Czasami jest to bardziej chwyt marketingowy.

Uwaga na te surfujące na bezglutenowej modzie – nowe i z pozoru zdrowe produkty. Bo etykieta bezglutenowe – sprzedaje.

Ale czasami zamiast glutenu te produkty bezglutenowe są napakowane cukrem i innymi smakowymi dodatkami. I bądź tu mądry.

cukrzyca przyczyny

No i te produkty z dolnej półki.

Niektórzy uważają, że to dla nich konieczność. Bo ich budżet domowy tego nie wytrzyma. Moja mama, która zawsze musiała radzić sobie przy bardzo skromnym budżecie domowym (i radziła sobie), nauczyła mnie jednego:

Nie można oszczędzać na zdrowiu.

Bo to żadna oszczędność. Tylko marnotrawienie bezcennego kapitału. Bez którego i tak nic na tej ziemi nie możemy zrobić….

Nie oszczędzaj na zdrowiu. Bo może w ten sposób fundujesz sobie koktajl z pestycydów i konserwantów.
I bombardujesz te swoje Bogu ducha winne geny formułkami, do których zupełnie nie są przystosowane.

Niby ułatwiamy sobie życie, a rujnujemy sobie zdrowie: plastikowe opakowania, kuchenka mikrofalowa, dania gotowe, tak zakonserwowane, że już pozbawione jakkiejkolwiek witalności…

A potem takie porażające statystyki, które po prostu są tym, na co sobie sami rzetelnie zapracowaliśmy.

Do przemyślenia.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na newsletter

Related posts

8 Thoughts to “Co jedenasty dorosły choruje na cukrzycę.”

  1. Świetny artykuł 🙂 Wyczerpująco przedstawia zagadnienie. Wszystko to niby jest wiadome ale większość i tak robi swoje. Ja ze słodzenia herbatek i stosowania cukru białego zrezygnowałam już będąc nastolatką i obecnie nie mam żadnych problemów cukrzycowych czy tp. Wszyscy się na mnie patrzyli jak na dziwaka a mi po prostu nie smakowały słodzone herbaty czy zioła a zioła lubiłam pić od dziecka np. miętę czy rumianek.

  2. Aga

    A u mnie zupełnie inaczej: zero cukru poza może 5 dniami w roku, które akurat nie wypadają w świeta (są to urodziny, rocznice, walentynki). Moje dziecko ma 19 miesięcy i jeszcze niczego z cukrem w buzi nie miało. Niektórzy pytają jak to jest tak się męczyć. A ja się nie męczę. Jem zdrowo, ale bez żadnej ograniczającej diety, ćwiczę na siłowni i jak patrzę w lustro to jest na czym oko zawiesić chociaż już mam 33 lata i pierwszą ciążę za sobą. Cukrzyca raczej mi nie grozi. Nie jem produktów z chociażby jednym składnikiem, o którym nic nie wiem, nie jem produktów z napisem gluten-free, raczej wybieram takie, które naturalnie są bezglutenowe albo mają łatwo przyswajalny gluten: jęczmienne, owsiane, żytnie. Jem co najmniej 4 jaja dziennie – kolejna kontrowersja, ale chyba moja dieta dostarcza wszystkiego, co trzeba , bo badania nawet w ciąży zawsze mi wychodziły dobrze.

  3. Co prawda, to prawda. Dobrze napisane, ale jak zawsze podkreśliłabym, że mowa o cukrze rafinowanym, cukier jest nam potrzebny do prawidłowego funkcjonowania mózgu. Aczkolwiek co innego zjeść jabłko, co innego zeżreć pół tabliczki czekolady na raz. Idą Święta… warto się nad tym, co napisałaś – zastanowić. Pozdrawiam !

  4. Magda

    Zatrważająca ta statystyka, mam nadzieję, że dzięki takim osobom jak Ty będzie rosła świadomość i inaczej spojrzymy na to co i jak jemy 🙂

  5. Niestety ale statystyki nie kłamią, mimo że są przerażające ;/ Sama jestem uzależniona od cukru. Mam na zmianę fazy cukrowe i odcukrzenia, mam nadzieję, że wkrótce uda mi się to ustabilizować już na stałe.

  6. Post skłaniający do myślenia. U mnie jest odwrotnie- herbaty a ni kawy nie słodzę od od wielu lat, i czytam etykiet na produktach. I ze słodkich rzeczy najbardziej lubię śledzie. Owszem cukier też est potrzebny, i czasami sprawdzam jego poziom, zazwyczaj jest za niski i wtedy sięgam po batonik.

  7. Agnieszka

    Bialego cukru nie używamy wlasciwie wcale, mamy w domu tylko dla gosci, ale o oni rzadko używają – do tego stopnia ze ostatnio przez pomylke wyspalam znajomemu sól do kawy (tak rzadko cukier wyciągam, ze mi sie pomylily). Te dane sa zatrważające. Niestety nie tylko zła dieta jest przyczyna cukrzycy 🙁

  8. Beatko, bardzo wartościowy artykuł. Dziękuję za niego. Moja babcia zmarła na powikłania cukrzycowe, przed śmiercią straciła też wzrok. Mój tata (jej syn) równie choruje, obserwuje u niego, jak bardzo dieta i to co je wpływa na jego poziom cukru. To niejednokrotnie mnie zaskakuje i pokazuje jakie silne znaczenie ma prawidłowa dieta. Kontroluje systematycznie poziom cukru i staram się prowadzić aktywny i zdrowy tryb życia. Serdecznie pozdrawiam i całuję:)

Leave a Comment