Bo ja bez kawy nie mogę. A może kawa wcale nie robi Ci tak dobrze?

czy kawa jest zdrowa, zielona herbata

Życie jest krótkie. Oby starczyło Ci czasu i miejsca na deser.

I tu pojawia się takie kluczowe pytanie: jak deser, to na słodko. A jak deser na słodko, to kawa, czy herbata? Iście hamletowski dylemat.

Kawa czy herbata?

I tak ostatnio miałam taką dyskusję z koleżanką z pracy. Rdzenna Włoszka. Co widzę ją w pracy, to nieodłącznie spotykam z dyżurnym kubkiem kawy w rękach. Z kolei, kiedy spotykam ją bez tego dyżurnego kubka kawy, jak to zdarza się ostatnimi czasy, od razu na usta ciśnie mi się takie pytanie:

Nie pijesz?

Zanim to cisnące się na usta pytanie, zdążą wypowiedzieć wcześniej wspomniane usta, koleżanka uroczyście informuje mnie:

Próbuję odstawić kawę.

Na to mój wzrok staje się coraz bardziej pytający. A kolejne pytanie coraz bardziej cisnące na usta.

Dlaczego?

Bo kawa piecze jej żołądek. Bo ma poczucie, że kawa tak do końca jej nie służy.

Tylko dlaczego nie odstawi kawy raz, a dobrze?

Tylko za każdym razem tylko próbuje?

Czy kawa jest zdrowa?

Bo bez dopingującej dawki kawy jest jakaś taka sflaczała. Tak, kawa uzależnia….

A skoro uzależnia – dla jednych staje się niekończącym się uzależnieniem, a dla innych (a czasami nawet dla tych samych) niekończącym się strumieniem złota tzw. czarnym złotem. Złotym interesem.

Moja koleżanka z pracy jest Włoszką na emigracji. Ze słonecznej Sardynii. Umiłowanie do kawy, szczególnie do bardzo skoncentrowanego espresso to święta włoska tradycja.

Problem pojawia się wtedy, kiedy pijemy kawę tak, jak to potrafią to robić Włosi na przymusowej (bo ekonomicznej) emigracji w pochmurnym klimacie.

Robią to w końskich dawkach. Bo tu każdy pretekst jest dobry, by strzelić sobie kolejną kawusię i rozmarzyć się o słonecznej ojczyźnie.

Wtedy, taka pita hektolitrami kawa prowadzi do uzależnienia. Podświadomego. Bo bez stawiającej na nogi kawy, człowiek czuje się jakiś taki sflaczały. Bo bez kawy już nie może dobrze przeżyć i przepracować kolejnego dnia.

Dlaczego kawa uzależnia?

Bo kawa to trochę taka dawka uderzeniowa. Daje silniejszy (np od herbaty) efekt natychmiastowego pobudzenia. Właśnie to w pewnym sensie może prowadzić do uzależnienia.

Bo niektórzy chcieliby wierzyć, że to tylko kawa trzyma ich przy życiu. I to właśnie to przekonanie często leży u podstaw przywiązania do kawy, do serwowania jej sobie w coraz to ambitniejszych dawkach. A w dalszej perspektywie do uzależnienia się od niej….

Bo ja bez kawy nie mogę…

Dzięki zawartej w niej kofeinie, kawa pobudza nasz układ nerwowy i krążenia. Dlatego niektórzy na odwyku bezkofeinowym czują się tacy sflaczali. Bo to taka dawka uderzeniowa, która, jeżeli nie stawia człowieka na nogi, to przynajmniej mocno go spina. Ale tylko na chwilę.

Dlatego pijąc kawę (bo ja bez kawy nie mogę) – w pewnym sensie oszukujemy sami siebie. Nie docieramy do sedna problemu: realnego stanu naszego zdrowia, bez używek.

Dopiero po odstawieniu kawy wychodzi słabość, czy ogólny stan osłabienia naszego organizmu. Na codzień może właśnie maskowany kawą. Bo po kolejnej kawie jakoś jedziemy do przodu z tym koksem. Mimo że nasz organizm już nie może. Potrzebuje lepszego traktowania.

A tu kawa owszem, krótkodystansowo nas pobudza. Czy jak to chcieliby wierzyć niektórzy: stawia na nogi. Oczy na zapałki. Robota jest oddana na czas. Jakim kosztem? Bo nie ma dymu bez ognia. Czy kawa jest więc taka zdrowa? Dlaczego kawa tak intensywnie nas pobudza?

Kawa czy herbata? Dlaczego kawa pobudza nas bardziej niż herbata?

Dlaczego bardziej niż herbata? Kawa przyśpiesza bicie serca, daje takiego spinającego kopa. Od ręki…

Kawa i herbata w pewnym sensie mają podobne działanie i własności. Zawierają podobne substancje: kofeina i teina. O podobnym działaniu i podobnych właściwościach. Tzn jest to dokładnie ta sama substancja, (zajrzyjcie do Wikipedii). Tylko w zależności od źródła nazywana jest także teiną (gdy źródłem jest herbata), guaraniną (gdy pochodzi z guarany) i mateiną (gdy pochodzi z yerba mate).

Tyle że ta substancja pobudzająca jest 3 krotnie mniej skoncentrowana w herbacie niż w kawie. Dodatkowo, zawarte w herbacie polifenole, zmniejszają szybkość rozprzestrzenia się teiny we krwi. Co z jednej strony przedłuża jej działanie w czasie. Z drugiej je tonuje. Dlatego ci, co lubią stawiać się na nogi używkami, wybierają kawę. Bo efekt jest dużo bardziej i dużo szybciej wyczuwalny.

Czy kawa szkodzi?

I tak, i nie.

Niektórzy nie potrafią utrzymać jej spożycia w jakiś rozsądnych granicach. Wydaje im się, że im więcej będą jej wypijać, tym będą czuć się lepiej, pracować wydajniej i w ogóle będą szczęśliwsi…

Ale kawa tak fajnie nas pobudza tylko na jakiś czas… Potem z przyzwyczajenia, czy z uzależnienia sięgamy po kolejną. I tak w koło Macieju.

Dlaczego kawa uzależnia?

Bo kawa, jak i herbata przyjmowane w większych dawkach mogą wpływać na nasze zachowanie. Bo kawa i herbata zawierają odpowiednio: kofeinę i teinę. Czyli dokładnie to samo, tylko inaczej nazwane. Co z tego wynika?

Kawa, czy tak naprawdę robi nam dobrze? Czy kawa jest zdrowa?

  • Zawarta w kawie kofeina pobudza nasz układ nerwowy i układ krążenia. Kofeina przyśpiesza bicie serca. Ale już w większej dawca – zwiększa ryzyko wystąpienia zawału.
  • Kawa jest czynnikiem pogłębiającym osteoporozę.
  • Kawa pogłębia negatywny wpływ tytoniu, alkoholu i niektórych lekarstw (ich skutki uboczne). Czyli papierosek i kawusia, taka sobie z pozoru odprężająca mieszanka, która w perspektywie długofalowej podkopuje nam zdrowie.

Ale znowu bez paniki. Umiarkowane spożycie kawy, tj. w granicach 1 -3 filiżanki dziennie nikomu nie powinna wyrządzić krzywdy.

Tu alternatywą, bo przecież w pracy trzeba coś popijać, chociażby po to, by zrobić sobie zasłużoną przerwę. A kawa, czy herbata jest to ku temu świetny pretekst… Alternatywą może tu być herbata.

Zaparzana przez co najmniej 8 – 10 minut i wypita w przeciągu godziny od jej zaparzenia. Bo z kolei po upływie tego czasu, dobroczynne polifenole, zawarte w herbacie odpłyną sobie w siną dal. I będzie po ptakach. A jak herbata to najlepiej zielona, czyli ta niesfermentowana.

czy kawa jest zdrowa, zielona herbata, kofeina, teina

Zielona herbata na zdrowie.

Dlaczego zielona, czyli niesfermentowana herbata robi nam dobrze na zdrowie?

  • Bo zielona herbata dzięki obecności polifenoli i flawonoidów wykazuje własności przeciwutleniające…. A przecież wszyscy tak rozpaczliwie szukamy tych przeciwutleniaczy. Bo stale słyszymy, że tak dobrze robią nam one od środka, chociażby na zmarszczki, neutralizując wszechobecne wolne rodniki.
  • Zielona herbata pomaga w trawieniu.
  • Zielona herbata wypijana do posiłku pomaga w asymilowaniu tłuszczów.
  • Zielona herbata działa zapobiegawczo w chorobach krążenia.
  • Zielona herbata oczyszcza, odtruwa wątrobę. A przecież jest to jeden z naszych podstawowych organów oczyszczania organizmu.
  • Zielona herbata przyśpiesza śmierć komórek rakowych.

Jeżeli herbata zbyt mocno pobudza nasz organizm i przeszkadza nam zasnąć?

Bo niektórych herbata to nawet całkiem całkiem stawia na nogi – ta teina. Ale to nie jest znowu taka dawka uderzeniowa jak kawa. Niemniej niektórzy także po herbacie nie mogą zasnąć. Znowu ta teina.

I tu, żeby temu zaradzić, można by po prostu ograniczyć wypijanie herbaty po południu. Np założyć sobie że po godzinie 16 tej nie pijemy herbaty.

Za to pijemy tylko zwykłą czystą…… no oczywiście że wodę. Ludzie, ja to piszę zupełnie na poważnie. Albo jakieś lekkostrawne smoothie. Ale to przecież nie herbata.

Dla miłośników herbaty taki sprytny hack.

Bo umiejętnym zaparzaniem możemy zmniejszyć ilość teiny w herbacie.

Bo teina jest substancją, która uwalnia się jako pierwsza podczas zaparzania. Zaparzamy więc herbatę przez pierwsze 30 sekund i odlewamy wodę z tego pierwszego zaparzania. Następnie zalewamy herbatę nową wodą, zaparzamy ją ponownie, tym razem dłużej i wypijamy. Najlepsza jest z punktu widzenia własności leczniczych herbata zielona, zaparzana od 5 do 10 ciu minut i wypita w ciągu godziny od zaparzenia. Alleluja. A ja….

Pozdrawiam Was serdecznie

Beata

Podobne wpisy

Zapisz się na newsletter

Related posts

7 Thoughts to “Bo ja bez kawy nie mogę. A może kawa wcale nie robi Ci tak dobrze?”

  1. W pracy, w ramach przerwy piję wodę.
    Kawa (włoskie espresso) to rytuał:)

  2. To może powinniśmy zadać pytanie, a co nam nie szkodzi? 😉 Lubię kawę i herbatę, ale nie pijam ich za często, no chyba że zdarza się okazja z ciastem, to już co innego. Ale gdy jestem we Włoszech nie mogę sobie odmówić espresso, tam smakuje najlepiej na świecie.

  3. Ania

    To bardzo dziwne, ale nie pijam kawy. W sumie nigdy nie pijałam. Ewentualnie late z dużą ilością mleka i najlepiej jeszcze łyżką miodu. Dlaczego nie pijam. Ona mi po prostu nie smakuję 🙂

  4. Ja tak generalnie nie miałam i nie mam nic przeciwko kawie. Ale lat temu cztery zrobiłam post warzywny według dr Ewy Dąbrowskiej. Nie wolno było pic w tym czasie kawy. I o dziwo, przyszło mi to łatwo. A po tych 6 tygodniach postu ochota na kawę mi przeszła. I nie piję do dzisiaj.

  5. Kawa pita w rozsądnych ilościach nie tylko nie szkodzi, ale ma wiele właściwości proszdrowotnych (o czym dużo się ostatnio pisze). Natomiast picie jej po to, żeby się na chwilę rozbudzić zdecydowanie nie jest dobrym nawykiem. I jest, przynajmniej jeżeli o mnie chodzi, na dłuższą metę nieskuteczne, wydajnośśc pracy nie wzrasta ani odrobinę.

  6. Temat bardzo mi bliski… Kiedyś piłam kawę hektolitrami, co odbiło się na moim układzie nerwowym i pokarmowym. Z tego powodu musiałam ją na jakiś czas odstawić. I teraz wiem, że chcę, aby była ona częścią mojego życia – np. poranna do śniadania i popołudniowa po obiedzie. Jednak 5 mocnych kaw dziennie to już nie jest to. Teraz też widzę, że działają na mnie też inne formy kofeiny – cola, herbata itp. Nie trzeba odstawiać kawy na dobre, ale można zrobić miejsce również dla innych napojów 🙂

  7. U mnie niestety kawa to rytuał, codziennie do śniadania piję słabą kawę z łyżeczka miodu i mlekiem. Ale herbatę pije hektolitrami, chyba już wiem dlaczego tak długo zasypiam. Muszę przerzucić się na zieloną.

Leave a Comment