Jak zmotywować się do ćwiczeń.

motywacja do ćwiczeń, motywacja do treningu, jak zmotywować się do ćwiczeń, jak się zmotywować,

Ruszaj się. W ruchu zatrzymasz młodość i zdrowie.

Bo wszyscy chcemy jak najdłużej zatrzymać przy sobie młodość i zdrowie. A czasami po prostu niewiele nam się chce, by w praktyce, na codzień, w pewnym sensie w pocie czoła to robić.

Tymczasem…

Nasze ciało jest odbiciem naszego życia… Odbiciem historii naszego życia.

W pewnym sensie wpisuje się w nią każda podjadana ukradkiem tabliczka czekolady. Czekolada w pigułce. Jedna malutka tabletka, tabliczka czekolady. A niech tak cały tablet. Istny ekran plazmowy na połowę stadionu.

W tym temacie mam swoje za uszami.

Czekoladę jadam pasjami, tabletkami, w ukryciu, po kątach. Już dawno nie ćwiczę na niej swojej silnej woli. Przestałam wystawiać ją na próbę. A może raczej: po co zawodzić samą siebie.

Skoro można inaczej. Bo zawsze najskuteczniejsze są najprostsze rozwiązania.

Nie kupuję. Nie kupuję czekolady. Nie mam dyżurnej tabliczki czekolady w domu. Zresztą ten jej dyżur nigdy u mnie długo nie trwał. Zjedzona w pierwszym podejściu. Na ostrym dyżurze. Pora sięgnąć po kolejną.

Ale teraz nie sięgam. Nie sięgam, bo nie kupuję. A jak nie kupuję, to nie mam w domu. A jak nie mam, to nie sięgnę…. Prosto, skutecznie…

motywacja do ćwiczeń, motywacja do treningu

Jeżeli postawisz przed sobą tabliczkę czekolady i przez kolejną godzinę nie ubędzie z niej nic. To teraz masz prawo wciągnąć ją w siebie w całości w nagrodę za silną wolę.

Może jednak lepiej nie sprawdzajcie tak swojej silnej woli. Bo docelowo takie sprawdzanie samych siebie też idzie w biodra. Podobnie jak…. zasiedziałość przedkomputerowa.

Zasiedziałość przedkomputerowa, choroba, czy uzależnienie naszych czasów.

Jest na to lekarstwo. Małe dzieci, skutecznie ciągną na dwór. Trochę większe, te nastoletnie – to już zupełnie inna sprawa. Tych to wołami nie da się odciągnąć od komputera. A co dopiero wyciągnąć na dwór.

Niestety taki notorycznie stacjonarny tryb życia dla wielu z nas to chleb powszedni. Błogosławię moją pracę w turystyce, bo ja przynajmniej sporo biegam po terenie.

Ale dzisiaj już chyba wszystko można załatwić nie ruszając się z miejsca. Za pomocą jednej malutkiej myszki komputerowej. Nawet już nie do każdego urzędu trzeba się fatygować…. osobiście. Wystarczy myszką od komputera.

Ale ta zasiedziałość przedkomputerowa jest naszym najpodstępniejszym wrogiem. W dłuższej perspektywie może wpędzić nas w choróbsko.

motywacja do ćwiczeń, motywacja do treningu, jak zmotywować się do ćwiczeń, jak się zmotywować,

Bo nasze ciało zostało zaprogramowane do tego, by się ruszać.

Tak też było wykorzystywane …. z pokolenia na pokolenie. Przez pokolenia. Ale… dzisiaj mamy taki postęp, że już wcale nei musimy się ruszać.

A tymczasem nasz praszczur był nomadem. Dzisiaj niektórzy też są nomadami. Tyle, że ten współczesny nomadyzm u niektórych bardziej sprowadza się do biegania myszką po klawiaturze komputera i załatwiania nią wszystkich najpilniejszych spraw. Nawet na drugim końcu świata.

I fajnie, że tak można. Mniej fajnie, że skutkiem ubocznym tego jest …. zasiedziałość przedkomputerowa.

Zasiedziałość przedkomputerowa… zupenie nie służy naszemu zdrowiu. Jej przyczyną jest nie tylko przyrost wagi ciała (pospolicie nazwywany obrastaniem w sadełko), spowolnienie wymian w organiźmie. Czyli to, co ma z niego wyjść, zostaje w nim dłużej, z całą litanią negatywnych konsekwencji. Wbrew temu, co tak bardzo chcielibyśmy:

To, co jemy wcale nie idzie nam w biust. Tylko w sadełko.

Za to kiedy ruszamy się: coś z tego, co jemy jednak idzie w mięśnie.

Jeżeli je mamy…

Mięśnie są najlepszym dowodem na to, że nasz organizm został stworzony do tego, by się ruszać.

Niestety nieużywane mięśnie flaczeją, popadają w niebyt. No dobra, trochę dramatyzuję. Ale to daje mi takiego motywującego kopa.

Tymczasem mięśnie są naszym największym sprzymierzeńcem w trosce o linię. Bo mięśnie spalają więcej kalorii (niż sadełko). Nawet jeżeli nic nie robimy. Tylko leżymy plackiem, bo nad polskie morze właśnie wyszło słońce.

motywacja do ćwiczeń, motywacja do treningu, jak zmotywować się do ćwiczeń, jak się zmotywować,

Jak zrzucić kilka nadprogramowych kilogramów w 3 miesiące?

Po prostu każdy dzień przez 3 miesiące regularnie chociażby spacerować. I znowu chociażby 30 minut dziennie. Niby nie dużo. A podsumowane razem daje całkiem imponującą ilość ruchu na zdrowie.

Dlaczego chociażby maszerować. Po to, by robić chociażby cokolwiek dla swojego zdrowia.

Marsz. Bu tu nie ma żadnych przeciwskazań.

Nie da się piętrzyć niezbitych i niepodwarzalnych wymówek, że nie mogę. Skoro jednak mogę.

Bo wiecie, jak to jest….
Jak to fajnie ktoś kiedyś zdemaskował nasz największy sekret. Bo wszyscy tak mamy… Do nas wszystkich się to odnosi…

Nawet banalny, prozaiczny i całkiem przyziemny spacer wzmacnia nasze mięśnie.

A skoro wzmacnia nasze mięśnie, to przy okazji rzeźbi nasze nogi. I tu mniej chodzi o to, żeby mieć nogi, które będą zwalać z nóg…. Choć niektórym tylko o to akurat chodzi. W naszej kulturze, w której kult zgrabnego ciała jest stawiany na pierwszym miejscu…

Ale… tu przede wszystkim chodzi o zdrowie.

Czy wiecie, że wzmocnione mięśnie nóg pewniej podtrzymują naczynia krwionośne. Co zapobiega żylakom.

A przecież wystarczy raptem 20 minut aktywności fizycznej dziennie. Tylko tyle. A dla niektórych aż tyle.

Bo lepiej zapobiegać niż leczyć. Bo od samych naszych początków istnienia, zostaliśmy zaprogramowani po to, by się ruszać.

Bo ruch, tu chociażby niewymagający zbyt wielkiego wysiłku spacer reguluje nasz układ nerwowy. Obniża poziom stresu. Koi nasze nieraz skołatane nerwy.

motywacja do ćwiczeń, motywacja do treningu, jak zmotywować się do ćwiczeń, jak się zmotywować,

Dlatego

Jeżeli właśnie masz zamiar popełnić niecny czy, bo ktoś tak dogłębnie zalazł Ci za skórę – zrób sobie chociażby mały spacer.

Taki mały reset….

Nic tak nie przepędza czarnych myśli, nic tak nie oczyszcza głowy jak ruch na świeżym powietrzu, czy jakkikolwiek ruch.

Dlatego kiedy wracamy po tak dobrze robiącym nam seansie joggingu, jesteśmy ZEN.

  • Problemy nabierają innej perspektywy.
  • Wewnętrznie stajemy się bardziej tolerancyjni wobec ludzi, którzy potrafią zajść nam za skórę.
  • Mocniej wierzymy w siebie i w swoje możliwości.
  • No i chcąc, czy niechcąc rzeźbimy swoją sylwetkę. Bo rozwijamy swoje mięśnie.

Bo mięśnie w pewnym sensie są przeciwwagą dla nerwów.

Im więcej mięśni, tym mniej nerwów. W pewnym uproszczeniu. Logika, zwłaszcza ta kobieca nigdy nie jest taka prosta. Raczej mocno pozawijana. Ale coś w tym jest.

Kiedy regularnie ćwiczymy pozwala nam to nabrać więcej pewności siebie, pewnej siły charakteru, czy wiary w tę swoją siłę charakteru. A potem idzie już z górki. A to z kolei pomagają ze zdrowszym dystansem spojrzeć na pewne sprawy. Bez zbędnego stresu.

I ma to niewiele wspólnego z obiegową opinią o osiedlowych osiłkach. Co to mają: jeden mięsień – i tu wymownym gestem wskazujemy na głowę. Plus dwa mózgi – tu z kolei równie wymownym gestem wskazujemy na napakowane ramiona.

Siła stereotypu, który niektórych skutecznie odstrasza od wizyty na siłowni. Tymczasem warto… wyskoczyć sobie na siłownię. A jak nie na siłownię, to można wyjść sobie na spacer, pobiegać, wybrać się na seans jogi…

motywacja do ćwiczeń, motywacja do treningu, jak zmotywować się do ćwiczeń, jak się zmotywować,

Ruch jest dobry na zaparcia.

Bo po prostu warto się ruszać. Bo kiedy ruszamy się wszystko krąży w naszym organiźmie sprawniej. Także to, co ma iść prosto do wyjścia.

Bo zaparcia nie powinny stać się banalnym problemem. Do którego z czasem tak się przyzwyczaimy, że machamy na niego ręką.

Bo zaparcia może i są banalnym problemem. Tyle że takim, który docelowo ma poważne konsekwencje dla naszego zdrowia.

Bo jeżeli przetrzymujemy w organiźmie to, co powinno z niego wyjść …Nawet jeżeli robimy to niechcący, bo w sumie robimy niewiele, by rozwiązć ten problem. Jeżeli zatrzymujemy w sobie to, co powinno wyjść na zewnątrz. Jeżeli zatrzymujemy to dłużej niż powinno. Wtedy substancje, których nasz organizm nie chce i dlatego chce się ich pozbyć – podtruwają nasz organizm.

Bo lepiej zapobiegać niż leczyć. Bo od samych naszych początków istnienia, zostaliśmy zaprogramowani po to, by się ruszać.

20 minut aktywności fizycznej dziennie. Tylko tyle. A dla niektórych aż tyle.

Bo aktywność fizyczna przyśpiesza nasz metabolizm. Stymuluje wymiany między komórką a jej środowiskiem. Tu przypominam: komórka to najmniejszy element, z którego jest zbudowany nasz organizm.

Co wcale nie znaczy, że nie należy brać jej na poważnie. Bo w całości, razem tworzą one ogromną masę….
A jeszcze aktywność fizyczna usprawnia krążenie krwi i limfy. Co z kolei poprawia przyswajanie i usuwanie tego, co trzeba na poziomie komórki.

motywacja do ćwiczeń, motywacja do treningu, jak zmotywować się do ćwiczeń, jak się zmotywować,

Ruch i detoks organizmu.

Bo aktywność fizyczna wymusza głębszy oddech. Co zapewnie lepsze dotlenienie organizmu i jednocześnie znowu oczyszcza organizm.

Aktywność fizyczna sprawia, że się pocimy. A co to oznaczy? To, że wyrzucamy z siebie pewne substancje przez skórę. Co z kolei odciąża nerki. Bo przez skórę usuwamy w ten sposób gęstsze substancje, które inaczej musiałyby oblegać nerki.

20 minut aktywności fizycznej dziennie. Tylko tyle. A dla niektórych aż tyle.

Tu wcale nie chodzi o to, by być najlepszym. Tylko, by robić sobie dobrze.

Bo my Europejczycy mamy takie uwarunkowania kulturowe. Bo w naszej cywilizacji uprawianie sportu służy:

  • budowaniu umięśnionej, sprężystej sylwetki… Kult pięknego ciała i wiecznej młodości. Zdrowie w sumie jest tutaj sprawą drugorzędną.
  • współzawodnictwu i
  • wygrywaniu.

Bo niestety u nas, w naszej kulturze nawet sport może być przyczyną stresu.

Bo my zawsze i wszędzie musimy wszystko dokładnie odmierzyć: ile kilogramów wyciska na siłowni, ile obalił butelek, zanim sam obalił się pod stół.

Na co komu te statystyki? A jednak.

Nic tak nie motywuje jak rywalizacja. Wiedzą o tym dobrze wszyscy pracodawcy, dlatego bezustannie stawiają pracownikom wyzwania…

Dlatego w naszej cywilizacji uprawianie sprotu służy wygrywaniu…. Wygrać ze samym sobą? Choćby po własnym trupie?

I ten sport paradoksalnie najbardziej nas interesuje… Bo bicie rekordów i wygrywanie w sporcie – służy zarabianiu …

Dlatego tak lubimy oglądać tych przechodzących samych siebie sportsmenów. Bijących własne rekordy, przekraczających granice tego, co uważaliśmy za szczyt ludzkich możliwości. A oni pokazują nam, że możemy iść jeszcze dalej. Bo człowiek to brzmi dumnie….

Ale jakim kosztem?

Sport (uprawiany wyczynowo, bez umiaru, z przesadą, z brakiem poszanowania dla własnych ograniczeń) może stać się przyczyną problemów ze zdrowiem… To taki eufemizm…

Bo przecież wszystkim nam są znane te historie piłkarzy, czy cyklistów, których organizm tego nie wytrzymał. Tych gimnastyczek, które w starszym wieku nie mogą już samodzielnie wsiąść do autobusu. A przecież wywijały takie piruety…

Ten paradoks: tryskający formą czempioni, którzy odchodzą tak młodo….

Sport wyczynowy, tak jak to dzisiaj go rozumiemy, przechodzenie samego siebie…. nieustająca rywalizacja, bez oglądania się na własne zdrowie.

A przecież sport powinien rymować ze zdrowiem.

A dzisiaj często mamy taki sport wyczynowy, który po prostu wyczerpuje organizm, przedwcześnie go zużywa.

Bo człowiek to taka ambitna bestia, że jak się w czymś rozlubuje to robi to bez umiaru. Z przesadą. Ta nigdy i w niczym nie jest dobra.

Bo w naszej kulturze liczy się zwycięstwo, liczy się bycie pierwszym, bycie najlepszym….

Bo to przekłada się na pieniądze.

Tymczasem zwycięzca może być jeden. A ruch jest potrzebny nam wszystkim.

Ale jak zawsze, każdy trend ma swój kontra – trend.

Dla równowagi, czy dla przeciwwagi. Tutaj takim antidotum są filozowie i dyscypliny orientalne: joga, tai chi.

Ich głównym celem nie jest żadne przechodzenie siebie, czy bicie światwych rekordów.

Ale znalezienie swoistej równowagi, połączenia, kanału komunikacyjnego między duszą a ciałem.
A przecież najważniejsze jest to, by jednak się ruszać. I tu wybór jest taki szeroki, że każdy powinien coś dla siebie znaleźć.

motywacja do ćwiczeń, motywacja do treningu, jak zmotywować się do ćwiczeń, jak się zmotywować,

Jaki sport dla kogo?

Najlepiej taki, który równomiernie zaangażuje wszystkie grupy mięśni, czyli łączenie ze sobą różnych przejemności. Trochę tego, a potem trochę tamtego.

Co ciekawe, ostatnio uświadomiłam sobie, że nasze sportowe preferencje w pewnym sensie i w pewnym stopniu są dyktowane (czy uwarunkowane) naszym typem osobowości.

Jeżeli np media społecznościowe są idealnym sportem dla introwertyków, bo mogą tu mieć realcje (i to całkiem sympatyczne) z innymi ludźdmi, ale na własnych warunkach.

Ale tak na poważnie….

Introwertyków bardziej ciągnie do tych dyscyplin, które można uprawiać w pojedynkę…

W swoim rytmie, samemu wybierać czas, miejsce, trasę, czy przebieg seansu. Więc będzie to: jogging, joga, samotny spacer.

Ekstrawertyków, bardziej otwartych, bardziej spontanicznych w relacjach z innymi ludźmi ciągnie do sportów grupowych. Np gier zespołowych, gdzie można się pośmiać, poszaleć wespół z innymi.

Ale tu też potrzebna jest jakaś równowaga: wszystkiego po trochu. Trochę tego i trochę tamtego.

Sport uprawiany w grupie – nic tak nie stymuluje motywacji, kiedy ta zupełnie siada i człowiek mówi sobie:

A, eh tam, poćwiczę sobie jutro.

Bo dzisiaj…. mam tyle dobrych powodów, by tego nie robić.

Kiedy jesteśmy elementem większej grupy, czy społeczności – trudniej sobie odpuścić.

Bo inni, nawet jeżeli tak samo im się nie chce, działają motywująco. A jeżeli akurat im się chce – wtedy działają jeszcze bardziej motywująco.

Kiedy nikt nie patrzy, łatwiej odpuścić sobie … W sumie bez powodu… Tzn powód jest jeden: nie chce mi się.
Co prawda lepiej to wygląda przed samym sobą podane pod przykrywką: samych niepodważalnych powodów: mam tyle ważniejszych rzeczy do zrobienia. Zdrowie – poczeka.

Z drugiej strony nic tak nie wycisza, pomaga odnaleźć samego siebie i to, co naprawdę jest dla nas ważne – jak sporty uprawiane w pojedynkę. W samotności. Kontemplacja i samotny spacer, joga czy jogging na łonie natury.

motywacja do ćwiczeń, motywacja do treningu, jak zmotywować się do ćwiczeń, jak się zmotywować,

Ale sport w każdej postaci robi nam dobrze. Byle uprawiany z umiarem i z dobrych powodów. A najlepszym powodem jest zdrowie…

Bo lepiej zapobiegać niż leczyć. Bo od samych naszych początków istnienia, zostaliśmy zaprogramowani po to, by się ruszać.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Bibliografia

  • Zalety marszu Germaine Llodra-Marcon
  • Dodaj życia swojemu ciału poprzez sport Christel Ferrando

Zapisz się na newsletter

Related posts

6 Thoughts to “Jak zmotywować się do ćwiczeń.”

  1. „Im więcej mięśni, tym mniej nerwów.” – bardzo podoba mi się to hasło! Nawet, jeśli to skrót myślowy, to całkiem do mnie przemawia. 😉

    P.S. To pierwsze zdjęcie z przeciągającym się kotem mnie totalnie rozbroiło. Jakbym widziała mojego kocurka po drzemce… <3

  2. Przy dwójce dzieci rok po roku tak naprawdę nie da się nie ćwiczyć 🙂 Ja cały czas biegam (za nimi). Nawet specjalnej motywacji nie trzeba.

  3. Motywacja do ćwiczeń… coś o tym wiem. Czasem ciężko się zebrać mimo wielkiego lenistwa, ale jak się pomyśli o efektach, to jakoś od razu lepiej

  4. simple.dancer

    Sportowcy na swój sukces pracują prawe całe swoje życie pod okiem doświadczonych trenerów, fizjoterapeutów i lekarzy. A kontuzja to wypadkowa, która może przytrafić się każdemu. Sportowcy kończą kariery w odpowiednim momencie, kiedy wiedzą, zapewne po setkach konsultacji z lekarzami i między innymi po odczytywaniu sygnałów dawanych przez własne ciało, że to już jest ten czas. Pracuję ciałem i mam świadomość ograniczeń, które mogą wystąpić w przyszłości. Wiele znam osób, które kończą kariery, bo czują, że ciało nie daje rady. To normalne, ale niekoniecznie związane z nadmiernym i przesadnym treningiem. Ruch to zdrowie i każdy bez wyjątku powinien o tym pamiętać.

  5. Dla mnie największą motywacją jest odbicie w lustrze 🙂
    Staram się być aktywna na codzień, choć nie zawsze to mi się udaje ale się staram 🙂

  6. Dla mnie największą motywacją jest odbicie w lustrze 🙂
    Staram się być aktywna na codzień, choć nie zawsze to mi się udaje ale się staram 🙂

Leave a Comment