ZDROWIE

Powiedz, na którym piętrze mieszkasz, a powiem Ci całą prawdę o Twoim zdrowiu… Wchodzenie po schodach dla zdrowia.

wchodzenie po schodach efekty

wchodzenie po schodach efekty

Powiedz, na którym mieszkasz piętrze, a powiem Ci całą prawdę o Twoim zdrowiu…

No dobra, może trochę się zapędziłam, ale to pozwala określić szanse danej osoby na to, by być w formie.

Tak, bo naukowcy czasami prowadzą z pozoru bezsensowne badania, ale kiedy głębiej wczytujemy się w ich wyniki, te nabierają głębszego sensu. I jeszcze  potrafią zaskoczyć, ale też dać do myślenia.

Jakiś czas temu natknęłam się na wyniki badania, w którym pytano uczestników, na którym mieszkają piętrze i jednocześnie testowano ich kondycję fizyczną.

Co się okazało?

Osoby mieszkające na 2 lub 3 piętrze mogły pochwalić się najlepszą formą fizyczną. Oczywiście statystycznie i w pewnym przybliżeniu. Ale z tego badania płynie przesłanie.

Bo tam, gdzie zaczynają się schody, czeka na nas – wyzwanie i wysiłek. Ale to właśnie one wydobywają z nas to, co najlepsze.

I teraz przykładając te wyniki do realnego życia…. Wszystko układa się w całkiem logiczną całość…

Bo kiedy mieszkamy na czwartym piętrze i wzwyż najprawdopodobniej, odpuścimy sobie schody, a z czystego pragmatyzmu wybierzemy windę. Bo komu chce się pedałować na piechotę, kiedy czeka winda?

Ale ktoś, kto mieszka na 2-3 piętrze, kiedy wie że prędzej wejdzie po schodach… Nie czeka na windę. Nawet na nią nie patrzy… Ma te schody tak zakodowane w nogach.

Wchodząc na to 2 – 3 piętro po kilka razy dziennie, kilkanaście – kilkadziesiąt razy w tygodniu, kilka tysięcy razy w roku. Rachunek jest prosty. Bomba dla zdrowia.

Zgrabniejsze uda, pośladki, mniejsza zadyszka, błyszczące oczy, większy seksapil i pozytywnie nastrajające do całego świata zadowolenie z samego siebie.

Czego chcieć więcej, jak partii schodów do przejścia?

wchodzenie po schodach efekty

Bo nie doceniamy sprawczej mocy schodów. 😍😘🍐

Bo schody – przemierzane na piechotę to samo zdrowie.

Jeszcze w latach pięćdziesiątych (w roku 1953) przeprowadzono badanie, którego wyniki opublikowano w prestiżowym czasopiśmie naukowym – the Lancet.

Porównywano w nim stan zdrowia kierowców i kontrolerów londyńskich autobusów (tych charakterystycznych, czerwonych, dwupiętrowych).

Wynik był bez odwołania. Kontrolerzy dwa razy rzadziej chorowali na choroby krążenia niż kierowcy tychże autobusów.

  • Bo jeżeli kierowca, z racji swojej pracy przez cały dzień siedział za kierownicą i kierował.
  • Kontroler z racji piętrowości autobusu przez 8 godzin, w tą i z powrotem śmigał po schodach.

Ale z tego badania płynęło przesłanie, którego z racji w pewnym sensie jego „anegdotyczności” nie wzięto od razu na poważnie.

Niemniej to przesłanie brzmi tak: wzrost chorób krążenia jest związany z naszym stylem życia.

Wystarczą schody – osobiście potraktowane, bez omijania ich za pomocą windy, by chorować mniej, czy by zmnieszyć u siebie ryzyko wystąpienia tego typu przypadłości.

Teraz jak to wytłumaczyć?

Po prostu regularne wchodzenie po schodach, czy inna aktywność fizyczna prowadzi do obniżenia ciśnienia tętniczego.

Jak to? Przecież, kiedy wchodzimy po schodach, ciśnienie nam wzrasta.

Tak, ale to samo ciśnienie w stanie spoczynku, docelowo obniża się i utrzymuje na niższym poziomie u tych wszystkich nieugiętych, czy nieprzejednanych miłośników wchodzenia po schodach.

Z własnego doświadczenia wiem, że kiedy mieszkałam na parterze i nie bardzo angażowałam się w jakąkolwiek aktywność fizyczną – byłam typem klasycznego i nieprzejednanego intelektualisty – kanapowca. Najlepiej było mi z książką w ręku w pozycji statycznej (siedząco – rozpłaszczonej na miękkim fotelu i nie ma że Chodakowska)…..

Pamiętam, ile wysiłku fizycznego wymagały ode mnie odwiedziny u cioci (mieszkała na 4 piętrze, bez windy, no przecież, że ludobójstwo)…

I te schody wydawały mi się karą piekielną. Jak wyczerpujące było dla mnie podejście pod nie.

Dzisiaj – jestem starsza, ale regularnie się ruszam. Mieszkam na czwartym piętrze (z windą, ale gdy tylko mogę – omijam ją szerokim łukiem).

Z jakim zdziwieniem stwierdziłam, że nawet to „strome” 4 piętro u cioci jakoś tak złagodniało… Nie mam przy wchodzeniu na nie już takiej zadyszki…

Odkąd reguralnie wspinam się na moje 4 – piętro, wymaga to ode mnie coraz mniej wysiłku. Już się tak nie męczę. Moje serce nie bije jak oszalałe.

Jednym słowem przesunęły się moje granice wytrzymałości i obniżyło się moje ciśnienie tętnicze.

Czuję się lepiej.

Paradoksalnie, będąc starsza, fizycznie czuję się młodsza niż jakieś 20 lat temu…

Niewiarygodne?

A wszystko zaczyna się od schodów, jeżeli tylko zbierzemy się na odwagę, by się za nie zabrać na piechotę.

I tu dla potwierdzenia:

Badanie przeprowadzone przez T. H. Chan School of Public Health z Harvardu w Stanach na podstawie danych zbieranych przez 34 lata i dotyczących 78865 kobiet oraz danych zbieranych przez 27 lat, a dotyczących 44 354 mężczyzn – potwierdziło 5 podstawowych zaleceń dotyczących zdrowego życia.

1. Nie palić.
2. 30 min ćwiczeń /aktywności fizycznej dziennie i codziennie.
3. Nie jeść zbyt dużo czerwonego mięsa.
4. Jeść warzywa i owoce.
5. Nie pić alkoholu, albo nie przekraczać jednej lampki wina dziennie.

Wliczcie sobie schody w punkt 2 i po prostu nie odpuszczajcie ich, by pojechać windą.

Powodzenia

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Podobne wpisy

Szczęście nie jest sprzymierzeńcem ludzi bezczynnych.

Dlaczego w życiu musisz o siebie zawalczyć?

Zapisz się na newsletter

[ABTM id=15613]

Zaobserwuj mnie na Instagramie

O AUTORZE

Przez lata zmagałam się z chronicznymi problemami z gardłem, do momentu, kiedy odstawiłam produkty mleczne.

Dzisiaj, uważam, że można mieć zrównoważoną dietę – eliminując z niej produkty mleczne i mączne.

A dieta bezglutenowa – bezmleczna jest najlepszą dietą odchudzającą.

Wszystko jest kwestią wyrobienia w sobie dobrych nawyków….

Przez lata wierzyłam, że jestem totalnym beztalenciem sportowym, aż zaczęłam się ruszać.

Wierzę w uzdrowicielską moc glinki zielonej.

Jestem niepoprawną miłośniczką zielonych smoothie.

(6) Comments

  1. Przez 3 lata mieszkałyśmy na 5 piętrze i możemy na palcach jednej ręki policzyć ile razy skorzystałyśmy z windy 😀 Teraz mieszkamy na drugim i windę też omijamy szerokim łukiem 🙂

  2. Mieszkam na 3 i chwalę sobie wchodzenie po schodach. Ba, nawet taszczę rower do góry. Dla moich rodziców i niektórych znajomych jest to jednak powód do narzekania 🙂

  3. Gdy mieszkałam w akademiku, to nie mieliśmy windy i wchodzenie na 4 piętro było koniecznością. Teraz też mieszkam na 4 i czasem także wchodzę schodami, bo na windę można czekać wieki 🙂

  4. Hehehe…do tej pory pamiętam jak tuż przed cesarką anestezjolog się mnie pytał na które piętro wchodzę bez zadyszki, a ja śmiejąc się do rozpuku stwierdziłam że aktualnie to na parter. A tak na serio to i mieszkanie mam na 2 piętrze i w pracy biegam między dwoma piętrami i co jak co ale pośladki to mam wytrenowane 🙂

  5. To mi dałaś do myślenia! Bo mieszkam na drugim pietrze i wybieram windę…😞

  6. Ja mieszkam na 4, teraz będę mieszkać na 3 i uważa, że to super, bo uwielbiam chodzić po schodach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *