RELAKS

Toksoplazmoza, kot i opowiastki pogodne.

toksoplazmoza

toksoplazmoza

Jesteś kreatywna, spraw sobie kota.

Jak zauważyłam wiele inspirujących i bardzo kreatywnych blogów ma swojego kociego partona. Też pozazdrościłam i postanowiłam napisać koci post. Choć swojego kota nie mam. Może tylko w głowie.

Wspólne czytanie i dzierganie z blogiem Robotki Maknety czyli „Dziennik kota-mordercy”.

Kot ma związek z książką, którą czytam w tym tygodniu. Zainspirowała mnie Monotema swoją sympatyczną lekturą z zeszłego tygodnia. Odgrzebałam na półce książeczkę dla dzieci (niegdyś czytał ją mój syn) „Dziennik kota-mordercy” Anne Fine. W oryginale tytuł brzmi „The Diary of a killer cat”.

Swego czasu pani w księgarni poleciła mi ją jako książkę o kocie równie cynicznym jak Garfield. Choć (po jej lekturze) Garfield nadal pozostaje wybranikiem mojego serca.

Tytułowy kot-morderca nazywa się Tuffy. I robi wszystko to, co robią inne szanujące się koty. Lenichuje, od czasu do czasu na coś zapoluje. Do tego ma silną osobowość i bardzo niezależny charakter. No i jeszcze znosi to, co upoluje do domu. Ku zgrodzie, zgorszeniu i zrozpaczeniu jego mieszkańców.

Czasami może zagrozić to dobrosąsiedzkim stosunkom. Szczególnie jezeli ofiarą tego bezlitosnego łowczego pada stateczny królik sąsiadów. Takie wydarzenie potrafi rozbudzić niepodejrzewane pokłady kreatywności w całej rodzince: zacieranie śladów zbrodni, szukanie alibi dla „sprawcy”. Choć i tu sprawdza się stara prawda, że nigdy nie należy sądzić po pozorach. Zwłaszcza książek z puentą. Ale pstttttttttttt Więcej nie powiem. Już i tak za dużo nagadałam. Niemniej puenta jest zaskakująca i bawi. I o to w tej książce chodzi.

 

Dziennik kota zabójcy rysunki z książki

A swoją drogą czy Wasze koty też znoszą to, co upolują do domu, by się tym pochwalić?

Mój kot to robił i dosłownie teroryzował całą rodzinę. Niedoduszonego wróbelka udało nam się uratować. Ale myszkę (wykończoną po drodze do domu) moja przerażona mama po prostu wrzuciła do ubikacji i pociągnęła spłuczkę. Komplikacji z tego szczęśliwie nie było. Nie takie rzeczy pewnie ludzie wrzucają do toalety?

Książkę czyta się szybko i z usmiechem na ustach. Autorka napisała jeszcze 2 inne z tego cyklu: Powrót kota-zabójcy i Zemsta – kota zabójcy. Ale tych jeszcze nie czytałam.

toksoplazmoza

Toksoplazmoza, koty i ciąża.

No cóż z kotów chwilowo wyrosłam. Mam dość urwania głowy z dziećmi. Ale wrzucam zdjęcie kota moich teściów. Muszę mu się zreawanżować lub raczej oddać sprawiedliwość. No może trochę gryzie mnie sumienie.

Kot jest perski (podobnie jak teściowie). Nazywa się Piszi, co po persu znaczy KOT. Dotąd omijałam go szerokim łukiem. Bo nie jestem uodporniona na toksoplazmozę.

Toksoplazmoza to choroba generalnie niegroźna. Ale podłapana w czasie ciąży może spowodować powikłania. Nie można się na nią zaszczepić. Lepiej zawczasu złapać, by w czasie ciąży mieć święty spokój.

Przenoszą ją koty i inne chomiki i króliki. Wywołuje ją pasożyt, który może również znajdować się w ziemi (stąd trzeba starannie myć warzywa i owoce, najlepiej wodą z octem) i w surowym mięsie. No i oczywiście w kocich odchodach. Stąd jeżeli kobieta w ciąży ma kota, to nie powinna czyścić (a przynajmniej nie gołymi rękoma) – ubikacji swojego sierściaka.

Generalnie lekarze we Francji zachęcają mamy małych dziewczynek, by sprawiły im kota. Tak by zawczasu (zanim dorosną) uodporniły się na toksoplazmozę. Jak nie, to przez całą ciążę (raz na miesiąc) trzeba robić popranie krwi i sprawdzać czy w organizmie nie pojawiły się przeciwciała. To oznaczałoby, że pasożyt przeniknął do środka. Potrzeba mu około 3 tygodni, by dotrzeć do łożyska i płodu. Można temu zapobieć przyjmując (już do końca ciąży) antybiotyki.

Ironia losu od dziecka miałam w domu całą gromadkę kotów i jadałam tatar z cebulką na śniadanie (surowe mięso). I nic. Ani śladu toksoplazmozy.

Spraw sobie kota na zdrowie.

Ale kot jest dobry na zdrowie i to nie tylko dlatego, że pomaga uodpornić się na toksoplazmmozę (przynajmniej teoretycznie). Jego mruczenie wspaniale działa na nerwy.

Jeżeli temat Was interesuje polecam wpis Dlaczego mruczenie kota jest dobre dla zdrowia?

Garfield Toksoplazmoza, kot i opowiastki pogodne.

Garfield na prezydenta

No i nie mogę się oprzeć, by coś Wam napisać o moim ulubiencu Garfieldzie. Jeżeli jeszcze go nie znacie, to warto to nadrobić. Garfield co prawda ma same wady. Jest cyniczny aż do bólu, leniwy, wyrachowany, obchodzi go własny spokój i pizza i lazanie (taka włoska potrawa). Ale to tylko z pozoru. Pod tą cyniczną przykrywką kryje się dobre serducho i bardzo kreatywna głowa. Nie da się go nie pokochać. Ostrożnie: Garfield zjada 80 kg lazani na każde posiedzenie. Więc jego utrzymanie kosztuje.

A propos dziergania, w tym tygodniu zrobiłam szydełkowego ślimaczka. I muszę przyznać, że przy okazji nauczyłam się kilku nowych oczek.

Pozdrawiam serdecznie
Beata

toksoplazmoza

Zapisz się na newsletter i pobierz darmowy ebook EBOOK DESERY I ŚNIADANIA BEZGLUTENOWO – BEZMLECZNE

[ABTM id=15613]

O AUTORZE

Przez lata zmagałam się z chronicznymi problemami z gardłem, do momentu, kiedy odstawiłam produkty mleczne.

Dzisiaj, uważam, że można mieć zrównoważoną dietę – eliminując z niej produkty mleczne i mączne.

A dieta bezglutenowa – bezmleczna jest najlepszą dietą odchudzającą.

Wszystko jest kwestią wyrobienia w sobie dobrych nawyków….

Przez lata wierzyłam, że jestem totalnym beztalenciem sportowym, aż zaczęłam się ruszać.

Wierzę w uzdrowicielską moc glinki zielonej.

Jestem niepoprawną miłośniczką zielonych smoothie.

(7) Comments

  1. Ślimaczej jest śliczny, choć w pierwszej chwili nie dostrzegłam go, bo od razu skupiłam się na kocich sprawach. Podobnie, jak Ty, od dzieciństwa miałam koty w otoczeniu, spałam z nimi, całowałam(moja babcia strasznie się tym denerwowała) i nigdy u mnie nei wykryto toksoplazmozy. Czasem myślę, że albo czasy tak bardzo się zmieniły, albo po prostu firmy farmaceutyczne nakręcają strach w ludziach. Pamiętam szał z którąś grypą – ptasią czy świńską, kiedy byłamw ciąży i leciałam do Polski. Lekarz zachęcał mnie do szczepionki, bo na lotnisku, bo tyle ludzi, bo to, bo tamto… a ja go zapytałam, czy swojej żonie podałby tą szczepionkę(nie sparwdzoną do końca!)? odwrócił wzrok i się nerwowo roześmiał…. nie przyjęłam i nigdy nie chorowałam. nie szczepię też nas, dorosłych praz dzieci przeciwko grypom i przeziębieniom, bo uważam, że to nie jest dobre.
    I tak wyszedł mi taki komentarz nie na temat:)

    Anka

    1. Chyba masz racje. Co gorsza takie chuchanie na zimno oslabia organizm. Trzeba byc w kontakcie z mikrobami (w jakims stopniu) by sie wzmocnic. Pozdrawiam hardaska

  2. Kotów przez mój dom przewinęło się pięć. Każdy inny. Stąd pewnie moja fascynacja literaturą, gdzie są koty. Wszystko jedno do kogo ona jest skierowana – do małych czy tych całkiem dużych. Ale nie tylko ja mam fioła na punkcie kotów, wspiera mnie w tym najmłodsze pokolenie. Do robótek u mnie ostatnio mniej zapału, ale zawsze coś tam udłubię 😉
    Zainteresował mnie Tuffy 😉

  3. Wyszydełkowałaś już misia, myszkę i ślimaka (o ile dobrze widzę na zdjęciu) to pora teraz na kota.
    Miałam koty, ale jakoś nie jestem fanką lektur o kotach, może jednak powinnam zmienić zdanie.

  4. Podoba mi się ten ślimak 🙂 Czy obok niego jest myszka?
    Chciałabym kota, ale na razie nie mam warunków, więc zostaje mi tylko dokarmianie bezdomniaków.

  5. Koty są u mnie od zawsze, toksoplazmozę przechodziłam w liceum a u dzieci na szczęście się nie uaktywniła. Natomiast nie przypominam sobie abym w ciąży dostawała antybiotyki, dostałam tylko jakiś lek tuż po porodzie i tyle. A jeżeli chodzi i przesadną czystość to wiadomo, że dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe- moje zawsze były szczęśliwe:-)))) Widzę, że maskotki opanowały Cię bez reszty, naprawdę fajne wychodzą. Serdeczności.

    1. Mam nadzieję, że moje też są szczęsliwe. Bardzo mi się spodobało to Twoje stwierdzenie. Pozdrawiam Hardaska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *