ZERO WASTE. Może wyrzucasz to, tymczasem mógłbyś to wykorzystać.

Ostatnio stałam się adeptka – zero waste tzn jak najmniej odpadów – jak najlepiej wykorzystać to, co mam w kuchni. Tu np wszystkie obierki – podejrzałam ten patent u mojej irańskiej teściowej – która przygotowuje przepyszne konfitury ze skórki pomarańczowej – ja przygotowałam w ten sposób galaretkę ze skórki pomarańczowej (gotowałam drobno pokrojone skórki od pomarańczy w wodzie z dodatkiem cukru aż stały się miękkie – dodałam agar agar dla uzyskania galaretkowatej konsystencji –

Może wyrzucasz to, tymczasem mógłbyś to wykorzystać.

Coraz bardziej cenię sobie własny czas i coraz bardziej zaczynam rozumieć, że nie zawsze gonimy za właściwymi rzeczami, ulegając owczemu pędowi za stadem, czyli po prostu goniąc za pieniądzem.

Jak dobrze robi czas spędzony na wsłuchanie się w siebie, albo na rozmowie z drugim człowiekiem.

Zdałam sobie sprawę, że w tym owczym pędzie zapomniałam, jak potrafią cieszyć drobne rzeczy, jaką satysfakcję daje to, że robimy coś sami.

Postanowiłam przystopować. Zatrzymać się nad tym, co mam i jak najlepiej to wykorzystać…..

Nie muszę gonić za czymś niedoganialnym, nie muszę zarabiać krocie. Nie muszę robić kariery, po to by się w tym wypalić wewnętrznie.

Bo w tej gonitwie, by zarobić jeszcze więcej wpadamy w swego rodzaju pułapkę.

Mamy więcej, możemy sobie pozwolić na więcej, kupujemy więcej i mamy z tym większe urwanie głowy.

Odnalazłam swego rodzaju radość, poczucie szczęścia i spełnienia w wykorzystaniu rzeczy z pozoru nie do wykorzystania, nadaniu im drugiego, trzeciego, czwartego życia.

Zwolniłam i teraz odnajduję radość w drobnych gestach i w takim normalnym korzystaniu z codzienności.

Umieć nabrać dystansu do rzeczy. Nie dać się wciągnąć w spiralę gonitwy.

Lepiej wykorzystać to, co mam, mniej wrzucać, potrzebować mniej, wydawać mniej, czyli mniej kupować.

Żyć oszczędniej i mieć jednocześnie więcej satysfakcji z wykonania pewnych rzeczy samodzielnie – własnoręcznie.

Zamiast martwić się, czy wystarczy mi do pierwszego, czy uda mi się zarobić więcej?

Odnaleźć spokój i swego rodzaj – równowagię w swoim życiu i…

Dla równowagi naszej planety zmęczonej tym taszczeniem na swoim grzbiecie tej niesfornej gromady egoistycznych stworzeń, które myślą tak krótkowzrocznie i docelowa tylko o swoim komforcie.

  • Są rzeczy, które można wykorzystać powtórnie, albo nawet takie, które potocznie traktujemy, jako odpady, tymczasem skrywają sobie prawdziwe bogactwo.
  • Są rzeczy, które możemy prosto przygotować sami, zamiast kupować z nieodłączną stertą nadobowiązkowych opakowań.

Po co mam kupować kupne ciasta, desery, słodcze dla moich kilkulatek, kiedy najlepsze, najzdrowsze są te najproszte rzeczy, które możemy samodzielnie przygotować?

Ale przede wszystkim zbieram takie z pozoru banalne i mało ważne hacki np jak wykorzystać wodę z gotowania ziemniaków czy skórki od banana …

Bo prawdziwa zmiana zaczyna się od najdrobniejszych gestów.

DIY – traktuję to, jako taki powrót do wewnętrznego szczęścia, odnajduję w tym spokój i poczucie szczęścia.

Woda z gotowania ziemniaków.

Można ją powtórnie wykorzystać dla swojej URODY.

Wodę z gotowania ziemniaków generalnie odlewamy i wyrzucamy. Tymczasem po ostygnieciu można wykorzystać ją jako maseczkę na włosy, żeby zamaskować pierwsze ślady siwizny.

Do tego najlepiej wykorzystać wodę z gotowania ziemniaków nieobranych – w mundurkach. Odstawiamy ją sobie gdzieś na bok i po umyciu głowy rozprowadzamy ją na umyte włosy i pozostawiamy aż wyschnie.

Podobnie do wykorzystania nadaje się…

Woda z gotowania ryżu.

To oczywiście zależy od metody gotowania ryżu. Bo ryż można zalać taką porcją wody, by podczas gotowania wszystko w siebie wchłonął. I wtedy nie będzie zbytecznej wody z gotowania ryżu.

Ale są metody przygotowania ryżu, kiedy tę wodę odlewamy i prawdopodobnie wyrzucamy.

Tu oczywiście – o ile nie gotujemy ryżu w plastikowej torebce – olaboga. Bo wtedy nie jestem pewna, czy taka woda nasiąknięta plastikiem jest dobra dla naszego zdrowia.

Ale kiedy gotujemy ryż tradycyjnie (bez plastikowej torebki) i odlewamy wodę z jego gotowania do zlewu, warto wiedzieć, że ją również można wykorzystać na kilka sposobów.

Wypić, lekko doprawioną do smaku solą, czy pieprzem, albo nawet nie -wypić taką naturalną wodę od gotowania ryżu, jako taki kojący kleik na żołądek albo dodać do zupy jako taki zagęszczać.

Zupa z liści rzodkiewek.

Liście rzodkiewiek, które wyrzucamy – można wykorzystać do przygotowania pysznej zupy. PRZEPIS TUTAJ

jak żyć oszczędnie
Bo może wyrzucasz to, co da się wykorzystać. Np. skórki od pomarańczy można wykorzystać do przygotowania konfitur. Jak robi mi dobrze takie kuchenne DIY w zaciszu mojej kuchni. Odnajduję w nim spokój i poczucie szczęścia. Lepiej wykorzystać to, co mam, by wyrzucać mniej, kupować mniej. Mniej przejmować się wydatkami. Żyć oszczędniej, mieć satysfakcję z wykonania pewnych rzeczy własnoręcznie, odnaleźć w tym wewnętrzny spokój, równowagę i poczucie szczęścia.

Skórka od pomarańczy.

Często niesłusznie ląduje w koszu na śmieci. A szkoda.

Możemy przygotować z niej konfitury czy galaretki.  Przepis dopiero „docieram” i eksperymentuję – tzn. gotuję pokrojone, albo zmielone skórki od pomarańczy z dodatkiem wody i cukru i dodałam troszeczkę agar-agaru, żeby zrobiła się galaretka.

A jeszcze możemy przygotować z niej herbatkę na trawienie. Zalewamy wrzącą wodą zasuszone skórki pomarańczy i wypijamy.
Rozgotowana skórka pomarańczowa pomaga na zaparcia.

jak żyć oszczędnie
No dobra – dla zmyłki taka dopracowana stylizacja wokół banana – ale żebyście teraz mnie widzieli: jadę samochodem na miejscu pasażera – ze skórka od banana przyklejoną na twarzy – pełen relaks, zen i te bananowe – chyba serotoniny – pozytywnie działają mi na wyobraźnie. Podobno maseczka z banana odmładza tzn odżywia skórę. W przypadku pogryzień – ukąszeń owadów – łagodzi swędzenie – właśnie jakieś komarzysko skubnęło mnie w czoło – banan – tzn skórka od banana super znieczula. Maseczka na cerę przyjemnie odpręża. Założyłam sobie, że będę wykorzystywać rzeczy, które teoretycznie nie są do wykorzystania – tzn takie, które odruchowo wyrzucamy – jak skórka od banana. Tymczasem ma ona tyle fantastycznych – relaksujących zastosowań. Można odżywić nią cerę, czyścić nią zęby, a także buty. Można złagodzić ukąszenie komara – można zrobić sobie maseczkę na włosy. Żeby nie robić sobie obciachu – w drugiej kolejności – zdjęcie – jak racze się bananową maseczką na czoło – z policzków zdjęłam banana do zdjęcia.

Skórka od banana

Skórką od banana można wypucować sobie buty, wypolerować srebrne sztućce, wybielić zęby. Wystarczy nacierać zęby skórką od banana (jej wewnętrzną częścią), aby były bielsze.

Ze skórki od banana możemy przygotować sobie maseczkę na twarz.

Składniki odżywcze skórki oferują swoje enzymy, abyśmy mogły cieszyć się zdrowszą skórą. Myjemy dokładnie twarz wodą i mydłem jak najbardziej naturalnym, a następnie rozkładamy skórkę od banana na cerze i pozostastawiamy do wyschnięcia (po czym spłukujemy ciepłą wodą).

Taka maseczka od odżywia skórę i zapobiega zmarszczkom. Bo skórka od banana posiada duże ilości potasu, żelaza, magnezu i witamin z grupy B, witaminy A i C.

Na bardzo suchą skórę twarzy. Skórka banana pocięta w kawałeczki plus łyżka sody oczyszczonej, zmiksowane razem z odrobiną wody i rozłożone na twarzy i szyji i pozostawione na kolejne 20 minut. Po czym zmywamy zimną wodą.

Skórka od banana przynosi ulgę przy podrażnieniach i swędzeniu skóry.
Po ugryzieniu komara lub mrówki, wystarczy nałożyć ją na miejsce ukąszenia i przytrzymać przez kilka minut.

Maseczka na włosy: skórka banana zmiksowana w blenderze z odrobiną wody, nałożona jako maseczka na włosy przez 30 minut. Po czym myjemy włosy jak zawsze.

Zielony kącik w domu, czyli zioła w domu.

Kiedy miałam bardzo małe dzieci obawiałam się i chyba niesłusznie, że nie da się mieć roślin w domu i jednocześnie małych dzieci.
Niesłusznie, bo rośliny pozwalają dziecku być bliżej natury i traktować ją jako nierozłączną część swojego życia, a przez to szanować bardziej.

Posiadanie roślin (doniczek z roślinami w mieszkaniu) po pierwsze pozwala na recykling najróżniejszych obierek – można wykorzystać je do przygotowania domowego kompostu. Czyli po prostu to, co wzięliśmy i co wyjęliśmy z ziemi do niej oddać. Np skórki od jajka.

To pozwala mniej wyrzucać. Ogryzki, skórki często miksuję i dorzucam do gleby jako odżywkę.

jak żyć oszczędnie
Ciasto bezglutenowe, spękane z wierzchu jak święta ziemia, ale w środku ma całkiem puszystą konsystencję. A ja jeszcze przemyciłam do niego warzywa – bo to jest ciasto marchewkowe – z mąki ryżowej.

Wyeliminowanie kupnych słodyczy.

Może Was to nie dotyczy. Ale bardzo mocno dotyczy moje primadonny, które podobnie, jak większość dzieci w ich wieku szaleją na punkcie słodyczy.

Obawiam się tych kupnych, przetworzonych, w jednorazowych opakowaniach typu platkik, czy aluminium. Ile tego plastiku, czy aluminium przenika z nich do żywności. A dzieci są przecież najbardziej wrażliwe na tą chemię.

Dlatego coraz częściej gotuję domowej roboty ciasta. Ale wiem przynajmniej, co w nich jest. Do tego staram się używać jak najmniej cukru plus zero opakowań. A do tego jeszcze przemycam warzywa. A jednak można.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na newsletter

Related posts

6 Thoughts to “ZERO WASTE. Może wyrzucasz to, tymczasem mógłbyś to wykorzystać.”

  1. Również uważam, że wszelkie sposoby wyeliminowania marnotrawstwa są bardzo potrzebne. Szkoda tylko, że jednak nie wszyscy mają na to czas dzisiaj. Ja ledwo mam czas napaćkać jakąś maseczkę z tubki na włosy, a i tak uważam wtedy, że wspięlam się na wyżyny SPA. I wiem, że to niestety bardzo niezdrowe. Ale. za to jaką frajdę sprawia jak mam jednak czas zrobić coś sama domwoym sposobem☺️ Maseczka z wody z ziemniaków nie brzmi za skomplikowanie🙂

  2. ja nie potrafię żyć bez kupnych słodyczy. lubie piec i lubie niektóre gotowce

  3. Przygotowuje domowe dzemy ale aby wykorzystac skorki z pomaranczy tooo jestem ciekawa jak smakue taka konfitura ___ zaczekam az przepis bedzie „dotarty” 😉 Mysle, ze taka galaretke warto by wyprobowac.
    Zawsze owoce dokladnie myje i zostawiam na 30 min w w odzie z octem – to pozwala susnac wosk

  4. Danka

    Co do słodyczy, to nie jadam (chociaż tego nie widać:-)) ale za to wykorzystuję prawie wszystko. Niewiele się u mnie marnuje. jestem prawdziwą Poznaninka:-)

  5. Też robię się coraz bardziej bezodpadkowa 😉 Resztki mrożę i zawsze można z nich coś wykombinować – a to zupę krem, a to sos do makaronu, a to chaczapuri (z resztek sera). A jeżeli już coś muszę wyrzucić – w ogródku mam kompostownik (a potem nawóz)… No i mam też psa! 🙂

  6. U nas bardzo sporadycznie sięgamy po gotowe, sklepowe słodycze. Zdecydowanie warto upiec coś samemu.

Leave a Comment