RELAKS

Usuwanie wirusów z komputera, czyli co przydarzyło mi się w tym tygodniu.

usuwanie wirusów

usuwanie wirusów

Wspólne czytanie i dzierganie, czyli dlaczego nie odrobiłam lekcji.

Czy zdarzają Wam się dołki blogowe?

Mi takowy wypadł właśnie w tym tygodniu. Zniechęcił mnie w sumie drobiazg, ale …

Choć dalej będzie o tym, dlaczego nie należy obawiać się błędów i jak zabezpieczyć bloga przed hakerami. Choć nie na 100%.

A zaczęło się tak … Pokusiło mnie, by zainstalować Intesive Debate na moim blogu na Bloggerze. Chodziło o to, by dorzucić wtyczkę Comment Luv przy komentarzach. To taka wtyczka-przynęta dla komentujących. Bo pod komentarzem pojawia się nie tylko imię autora komentarza, ale i wisienka na torcie, czyli link do jego ostatniego wpisu. Niektórzy (choć głównie roboty i rasowi pozycjonerzy) polują na blogi z taką wtyczką. Ale mam nadzieję, że nie tylko oni.

Np ostatnio prześladują mnie złote myśli pisane w komentarzach właśnie przez takowe roboty. Myśli są ładne i budujące w stylu: co to jest talent, natchnienie czy inspiracja. Chodzi o to, by autor bloga doszukał się jakiegoś powiązania ze swoim artykułem i taki komentarz zatwierdził. Ale przyznacie, że do wpisu o tym jak gotować bakłażany, to po prostu: ni z gruszki, ni z pietruszki.

Od bezowocnych zmagań z Intensive Debate zrobił mi się dołek. I to całkiem intensywny. Ani do blogowania, ani do czytania mnie nie ciągnęło: Jedyne pocieszenie znajdowałam w kilku rządkach radosnego szydełkowania.

W końcu wzięłam się w garść. A właściwie zawzięłam się na Intensive Debate. Nie wiem po co, ale na blogu o blogowaniu już je mam. Drobne zwycięstwo, bardziej nad samą sobą niż nad złośliwoscią rzeczy martwych.

Powiem szczerze, że zmobilizowało mnie wspomnienie mojego ostatniego blogowego dołka, który też sama sobie zafundowałam. Ale przy okazji którego sporo się nauczyłam. Jak to mówią Francuzi: to co nas nie zabija, czyni nas silniejszymi.

Usuwanie wirusów z komputera.

Czyli jak dorobiłam się tylu wirusów…. Olaboga

Bo poprzedni dołek przyplątał sie tak: próbowałam ściągnąć nową wersję Photoscapa (to taki darmowy program do obróbki zdjęć do pobrania z internetu). Co mi się nie udało. Ale to nic.

Bo przy okazji (tego bezowocnego ściągania) podłapałam kilkaset wirusów. Dokładnie ile nie pamiętam. Ale było tego sporo. Co gorsza porozrabiały na komputerze.

Przepuściłam kolejno komputer przez kilka programów do odwirusowywania. Te łącznie naliczyły i zneutralizowały około 300 wirusów.

Wirusy szczęśliwie nie dobrały się do bloga. Za to pobuszowały sobie po komputerze. Jeden np zdemontował mój kod wejściowy, inny do każdej otwieranej (przeze mnie) strony w internecie dorzucał linki do stron sprzedających Viagrę (jakby była mi potrzebna?).

Najadłam się strachu. W pewnym momencie nawet wydawało mi się, że mój blog jest zawirusowany.

Czy wystaczajaco dbasz o bezpieczeństwo Twojego bloga?

To doświadczenie zmobilizowało mnie do zmiany pewnych przyzwyczajeń komputerowych:

Dziś (po to by przejść do internetu) korzystam już nie z Google Chroma, ale z FireFoxa.

Ten ostatni zdaniem specjalistów jest bezpieczniejszy, bo ma wbudowane coś w rodzaju filtru przeciwirusowego.

Pozmieniałam kody. 

Pozmieniałam kody do konta Google, konta na Twitterze, Facebooku i oczywiście na blogu. Bo wirusy często podkradają się dyskretnie, by podebrać np numer karty kredytowej czy inne dane osobiste. A Bóg jeden wie, co jakiś postrzelony (albo i nie) haker z nimi będzie robił. To nazywa się phishing.

Nie używam już tego samego kodu dla różnych kont.

Bo wystarczy, że haker rozpracuje jedno hasło, by wszędzie móc wejść.

Moje hasła są solidniejsze, trudniejsze do odgadnięcia. Nie jest to imię mojego psa. Pamiętacie ten odcinek Desperate Housewives, w którym mąż Bree Van de Kamp podpytywał ją o to, którego ze swoich piesków kochała najbardziej.
A jak to od niej wyciągnął – to konto Bree stanęło przed nim otworem. Co prawda chodziło mu nie o pieniądze… Ale o to: kto ma wyższą pensję: on czy Andrew (syn Bree). Imię psa było tajnym kodem (ha, ha, ha).

Ale jak to radzą specjaliści mocne hasło powinno być kombinacją liter i cyferek i składać się przynajmniej z 12 znaków.
Szczerze: nie wszystkie hasła pamiętam, ale wszystkie zapisałam w specjalnym notesiku. Tu specjaliści raczej radzą specjalne programy na komputerze, zabezpieczone silnym hasłem wejściowym.

Ale kto będzie się do mnie włamywać, po to, by podprowadzić mój niebieski notesik. Więcej o moim super sekretnym notesiku z hasłami nie powiem.

Regularnie skanuję komputer, by wyeliminować wirusy, zanim narobią szkód.

Na tym wordpressowskim blogu zainstalowałam 2 wtyczki dla dodatkowego bezpieczeństwa: Wordfence i Limit Login Attempts.

Ta ostatnia ogranicza do 3 ilość podejść do hasła wejściowego na bloga. Czasami się sama mylę, w końcu hasło mam tasiemcowe. A wtedy czuję lekki dreszczyk emocji. Ale to stymuluje. Zwłaszcza jak komputer obwieszcza, że to moja ostatnia szansa na podanie mu dobrego hasła.

Dodałam moje blogi do Narzędzi dla Webmasterów (Google Webmaster Tools, zmienione na Google Search Consloe).

Dzięki temu (prócz tego, że wiem ile mam stron zaindeksowanych i ile prowadzi do niej linków), Google sygnalizuje, gdy odkryje jakiś problem związany z witryną. Jak Jak dodać bloga do Narzędzi dla Webmasterów czyli do Google Search Console – dawniej Google Webmaster Tools?

Systematycznie robię kopie zapasową bloga (i trzymam te wcześniejsze). Na Bloggerze robi się je bardzo szybko. Jak utworzyć kopię zapasową bloga?

Niestety: każdy blog może zostać zaatakowany przez hakerów.

Zdarza się to nawet profejsonalnym webmasterom. Niektórzy hakerzy porywają się nawet na Pentagon (z lepszym lub gorszym skutkiem). Naszym blogom Ci (w cudzysłowiu) specjaliści od Pentagonu nie grożą. Ale najskromniejszy blog może wzbudzić zainteresowanie hakerów:

  • takich idealistycznych, co to go całego wykasują i wstawią w jego miejsce rewolucyjne hasła (z przekonania lub dla sportu). Podobno podczas organizowanego ostatnio w Pakistanie konkursy hakerów zainfekowanych zostało 125 tysięcy francuskich blogów,
  • albo takich co podkleją pod niego linki do stron, które chcą lepiej wypozycjonować. Stąd całkiem nieświadomie można stać się posrednikiem w handlu Viagrą.

Dlatego komputer dobrze odwirusowywać od czasu do czasu i robić kopie zapasowe bloga (gdyby nie daj Bóg, odpukać w niemalowane, 3 razy splunąć) nie obudzić się z ręką w nocniku.

Gdy zdarzy się, że blog zostanie zainfekowany…

A gdy się zdarzy, że blog zostanie zainfekowany (tu piszę czysto teoretycznie), to przede wszystkim trzeba go zdjąć z sieci. Jest na to odpowiednia opcja w ustawieniach na Blogerze. Chodzi o to, by nie zarażać innych (np komputerów czytelników bloga).

Następnie trzeba odwirusować komputer, a potem bloga (tego w praktyce nie przerabiałam ufffffff). Choć na tę okazję Google przygotował specjalną instrukcję.

Niemniej wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć. A na błędach zawsze czegoś można się nauczyć.

usuwanie wirusów
Wymarzone ponczo …. po

Moje szydełkowanie 

Moje dzierganie w tym tygodniu było dla mnie pocieszeniem. Właściwie nie miałam ochoty ani pisać, ani czytać, tylko beztrosko i bezmyślnie dziergać. Zaraziłam się włóczkomanią. Makneta mnie trochę podpuściła tym swoim kursem na drutach. Ale ja póki co szydełkuje.

Ale zrobiłam kilka serwetek pod coś na stół.

Beztrosko dziergam chustę (póki co jestem przy drugim motku wełny, ale czuję, że będę musiała jeszcze dokupić).
Wypatrzyłam prześliczne ponczo. Dla tego poncza kupiłam całą książkę z wzorkami i włóczkę (póki co jeden motek, sklep mam pod domem) i zrobiłam pierwszy ze 110 elementów.

A co? Najtrudniejszy pierwszy krok. Zostało mi jeszcze 109 elementów do wydziergania, połączenie ich (nigdy tego nie robiłam) i dorobienie frędzli (też nigdy tego nie robiłam).

Tak sobie myślę, że jak nie uda mi się tego jakoś sensownie połączyć, to co ja zrobię ze 110 identycznymi elementami? No i ta włóczka jakoś mi nie „krzyczała”, że ma być z niej ponczo. A innym krzyczy. Ale uspokajam się, że to wyższy stopień wtajemniczenia i ja do niego nie doszłam.

Puszkin, literatura rosyjska i jak wyjść na ludzi, będąc niedostosowanym do świata.

Lektura ta sama co w ubieglym tygodniu, czyli książka o Puszkinie. Zaliczyłam kilka kolejnych stron i wyciągnęłam jedną pozytywną informację: Puszkin był dzieckiem, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, niedostosowanym do świata. A wyrósł na ludzi. Był pomieszaniem śmiałości i nieśmiałości. Tyle że obydwie przychodziły nie w porę. Nie potrafił bawić się z rówieśnikami. Zamiast zdobywać przyjaciół, to ich do siebie zrażał. Gdy chciał się z kimś bawić, to mu dokuczał.

Dlaczego mnie to podniosło na duchu? Bo te symptomy znam i obserwuję na codzień u mojego syna. Mój syn również żyje w swoim własnym wyimaginowanym świecie (odległych planet i robotów). Ale jest z tym szczęśliwy.

Choć szkoła wysyła go do różnych psychologów i innych specjalistów. Ma 9 lat. Ale myślę, że po prostu nie każde dziecko wpisuje się w utarte szablony. A system szkolny zawsze stara się dzieci sformatować pod jeden słuszny model, bo tak jest łatwiej. A poza tym zbyt szybko przykleja etykietki, że to jest normalne, a to nie. A przecież każdy mózg jest inaczej skonstruowany.

Można być autystą i geniuszem. Choć mój syn nie jest ani jednym, ani drugim. Ale odstaje od reszty (zachowaniem, zainteresowaniami i innością). I dla szkoły to już jest problemem.

Ja czasami też martwię się tą jego innością. Bo myślę jak poradzi sobie w życiu? Ludziom trudno jest takich odmienców zaakceptować. Ale na pewno w tym jest jakiś sens. Poza tym mój syn jest szczęśliwy w tym swoim wyimaginowanym świecie. Czego chcieć więcej?

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na newsletter i pobierz darmowy ebook EBOOK DESERY I ŚNIADANIA BEZGLUTENOWO – BEZMLECZNE

O AUTORZE

Przez lata zmagałam się z chronicznymi problemami z gardłem, do momentu, kiedy odstawiłam produkty mleczne.

Dzisiaj, uważam, że można mieć zrównoważoną dietę – eliminując z niej produkty mleczne i mączne.

A dieta bezglutenowa – bezmleczna jest najlepszą dietą odchudzającą.

Wszystko jest kwestią wyrobienia w sobie dobrych nawyków….

Przez lata wierzyłam, że jestem totalnym beztalenciem sportowym, aż zaczęłam się ruszać.

Wierzę w uzdrowicielską moc glinki zielonej.

Jestem niepoprawną miłośniczką zielonych smoothie.

(10) Komentarzy

  1. przyznam, że niechętnei korzystam z firefoxa, choć kiedyś używałam tylko jego. jakoś mniej mi odpowiada. Mój mąz twierdzi, ze oprogramowanie Kaspersky wystarczająco zabezpieczy kompa. co prawda trzeba je kupować, ale zawsze wybieramy wersję na 3 kompy(jeden dla moich rodzicieli) i od chyba 6 czy 7 lat nie mieliśmy problemów. Kaspersky nie wpuszcza mnie na blogi, które podejrzewa o szkodliwe linki i blokuje próby włamania do naszych komputerów. jak narazie to najlepszy program, na którym się jeszcze nie zawiodłam. ale z kolei o odwirusowywaniu bloga nie pomyślałam.

    Szydełkowanie elementów jest niezwykle przyjemne i nawet łączenie nie jest takie złe, jeśli się dobrze do tego nastawimy, lub jeśli połączymy to z oglądaniem tv czy coś w tym stylu. śliczne te serweteczki!

    Anka

  2. Nie stara lam się zrozumieć, co do mnie mówiłaś o komputerze. Mam jakieś zabezpieczenie z mutlimediów, na razie za 1 zet miesięcznie. Też miewałam przeboje, instalowanie jednego programu ciągnęła za sobą jakieś dziwne aplikacje, które doprowadzały mnie do szału, więc nie dziwię się, że dól Cię dopadł.
    Ponczo cudne, ale chyba Cie muszę zmartwić. Elementy się łączy od razy w trakcie robienia, odpada wtedy zszywanie i chowanie nitek. Można by poszperać w necie i wyszukać to łączenie, jest naprawdę proste. Gdzieś widziałam, ale nie pamiętam, gdzie.

  3. Piękny szal sobie upatrzyłaś. Ty nie ruszasz drutów, ja zaś szydełka:). Choć chciałabym. Czasem:). Serwetki piękne, pod kubek idealne.

    Zabezpieczaniem martwić się na szczęście nie muszę, mam informatyka w domu:).
    Pozdrawiam!

  4. Zapomniałam dodać, że serwetki piękne 😉

  5. Wybrałaś piękne ponczo 😉 łączenie elementów nie jest takie straszne… Straszne jest chowanie nitek… Podkładki są urocze.
    Co do zabezpieczeń, bardzo fajny poradnik napisałaś 🙂 Z części rad pewnie nawet skorzystam, ale raczej nie zamienię Chrome’a na Firefoxa…
    Nie przejmuj się innością syna, każdy jest wyjątkowy i niepowtarzalny, nie daj go upupić 😉

  6. Bardzo interesujący wpis. Jakoś robienie kopii zapasowych bloga traktowałam jako coś zupełnie niepotrzebnego, ale zaraz pobiegnę i sobie zrobię taką kopię, bo inaczej w razie czego oczy sobie wypłaczę.
    Jeśli odczuwasz niedosyt lub niedostatki dotyczące mojego kursu to bardzo proszę o uwagi, wszystkie są cenne, jeśli coś jest nie tak to nawet cenniejsze. A kolejna lekcja jeszcze w tym tygodniu.

    Pozdrawiam

  7. Tak, wszystko o tych zabezpieczeniach przeczytałam ale jakoś ta wiedza się nie zatrzymała:))) Tak jak pisała monotema najlepiej od razu łączyć elementy . Zobacz, chyba coś perfidny obibok pokazywała jak to robić http://www.szkolaszydelkowania.pl/ .
    Ja nitki też chowam od razu bo inaczej nigdy bym niczego nie zrobiła z elementów, nie cierpi tego robić. A doły i dołki przechodzi każda z nas. Ściskam.

  8. Do zabezpieczania komputera przed wirusami używam programu “Avast!” i jakoś jeszcze nie miałam poważniejszych problemów. Poza tym przy instalowaniu nowych programów czytam wszystkie napisy na kolejnych ekranach, bo często zdarza się, że instalowana aplikacja ma domyślnie zaznaczoną instalację dodatkowego paska w przeglądarce i zmianę strony startowej.
    Zazdroszczę cierpliwości. Mnie zrobienie szala czy poncza z elementów przerasta.

  9. Dobrze, że dwa razy powtórzyłaś o tym, że trezba robić kopie zapasowe i z tego co wiedzę po innych komentarzach już inni blogerzy z tej porady korzystają. Akurat nie w wyniku działania złośliwego oprogramowania, ale przez awarię komputera zdarzyło mi się stracić pokaźną liczbę tekstów – i trzeba przyznać, że taka strata jest dość bolesna. W końcu każdy tekst wymaga sporego nakładu pracy, przynajmniej wtedy, gdy staramy się pisać jak najlepiej. Pozdrawiam i życzę jak najmniej złośliwego oprogramowania;)

  10. A czy zeskanowałaś serwer FTP? Jeśli zaatakowany został blog, to wirus może być nie na komputerze, lecz an serwerze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.