Oni też zmagali się z bezpłodnością…

bezpłodność

Niewyjaśnione przypadki bezpłodności i zagadka z historii Polski

Oni, tzn znane postacie z kart historii. Bo historia odnotowała, czy do historii przeszło sporo przykładów par, które po latach bezowocnych starań … w końcu doczekiwały się (czasami i) całkiem sporej gromadki spadkobierców. Trudno dziś, z perspektywy czasu i opierając się tylko na samych przekazach kronikarzy o jakieś medyczne wyjaśnienie tamtych (czasami bardzo odległych) faktów.

Ale przecież i obecnie około 10% przypadków problemów z poczęciem ma nieznane podłoże. Czasami kobiety, które według wszelkich (medycznych) przesłanek nie powinny już mieć  dzieci, zupełnie spontanicznie i natrualnie w upragnioną ciążę zachodzą.

Tu niestety istnieje też druga strona medalu: kobiety, które z medycznego punktu widzenia nie powinny mieć  żadnych problemów z płodnością, w ciążę zajść nie mogą.

Dlatego ku pokrzepieniu serc: historia pary królewskiej, której los po wielu latach (dokładnie po 17 latach) bezowocnych oczekiwań – ofiarował upragnione potomstwo. A że przy okazji pomieszało to trochę w naszej historii. Na dobre czy na złe? Tą kwestię zostawmy historykom. Oto jak na polski tron zawitała dynastia Jagiellonów. Za sprawą pewnej bezpłodności, która ostatecznie znalazła szczęśliwe uwieńczenie.

Gdy w 1355 roku nasz ostatni władca z dynastii Piastów Kazimierz Wielki podpisywał umowy spadkowe z królem Węgier Ludwikiem nie mógł przewidzieć, co z tego wyniknie.

Kazimierz Wielki był w owym czasie mężczyzną w sile wieku, do tego z bujnym temperamentem. O czym świadczyło jego już wówczas całkiem liczne potomstwo  z prawego i lewego łoża. Niestety władca nie miał legalnego syna.  

Z oficjalnych związków rodziły mu się tylko córki. Należy tu podkreślić, że prawo polskie nie przewidywało wówczas możliwości dziedziczenia tronu przez kobiety. Choć jak zobaczymy to dalej… Czego w naszym kraju nie da się załatwić kolejnym przywilejem dla kogoś.

Zagadka historyczna.

Kazimierz Wielki  miał wszelkie podstawy liczyć na to, że w końcu doczeka się prawomocnego syna – spadkobiercy (który zabezpieczy przyszłość dynastii Piastów). Skądinąd to jeden z dwóch naszych władców, któremu historia przyznała ten zaszczytny przydomek WIELKI. Czy wiecie, kto jest tym drugim królem???? Z przydomkiem WIELKI.

Tymczasem Ludwik Węgierski był póki co sam, jak palec. Bez żadnego spadkobiercy na horyzoncie. Owszem umowy spadkowe były (przede wszystkim) z punktu widzenia Kazimierza Wielkiego formą sojuszu Polski z Węgrami. W razie  gdyby jeden z monarchów  zmarł nie zostawiając męskiego spadkobiercy, tron miał przypaść w udziale drugiemu. A następnie przejść na jego potomstwo płci męskiej.

Ale historia nie potoczyła się tak, jak by sobie tego życzył Kazimierz Wielki. Bo nie tylko, że nasz monarcha nie doczekał się upragnionego (legalnego) potomka płci męskiej. Mimo kilku kolejnych, a czasami wrecz równoczesnych małżeństw. Za to Ludwik Węgierski po 17 latach bezdzietnego pożycia, w 1370 roku w końcu doczekał się dziecka.

Co prawda była to córka – a dokładnie pierwsza z 3 córek, które potem rodziły się prawie rok po roku. W 1370 r przyszła na świat Katarzyna, w 1371 – Maria, a w 1373 r  Jadwiga- przyszła żona Jagiełły.

Tyle, że sam Kazimierz Wielki nie miał już czasu, by cokolwiek postanowić w tej zmienionej sytuacji. Niestety … śmierć zaskoczyła go w 4 miesiące po narodzinach najstarszej królewny (w 1370 roku).  

Tak oto Ludwik Węgierski wstąpił na tron polski na mocy umów spadkowych.  Władca ten przezornie zadbał o zapewnienie praw do polskiej korony dla jednej ze swoich córek.  

Jak? Przyznając naszej szlachcie przywileje koszyckie. A co? Tak sie sprawy zalatwiało/załatwia w naszym kraju? Dlaczego nie zrobił tego sam Kazimierz Wielki? Bo upatrywał swojego spadkobiercy w innym księciu z rodu Piastów Kaźku Słupskim.

Dalej historia potoczyła się już  sama: Po śmierci Ludwika Węgierskiego  na tron polski wstąpiła najmłodsza z jego córek Jadwiga.  Tę następnie wydano za mąż za Władysława Jagiełłę. To dało początek dynastii Jagiellonów.  Ironia historii. I historia bezplodności, która tym razem dobrze się zakończyła. Ale też historia innej już bezpłodności położyła z kolei kres tej kolejnej dynastii…

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Bibliografia

2,611 total views, 3 views today

Related posts

One thought on “Oni też zmagali się z bezpłodnością…

  1. […] Niewyjasnione przypadki bezpłodności z kart historii, które dobrze się skonczyły. […]

Leave a Comment