RELAKS

Rozwój osobisty: przełam ograniczające Cię przekonania o samym sobie.

rozwój osobisty

rozwój osobisty

Jak przełamywałam swoje uprzedzenia i czego się dzięki temu nauczyłam?

Co prawda tak daleko co prawda się nie posunęłam (przynajmniej nie w tym tygodniu). Ale postanowiłam sprobówać czegoś nowego. Wyjść poza utarte ścieżki. Niekoniecznie po to, by dojść gdzieś dalej. Ale by nauczyć się czegoś nowego i przekonać, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Dlatego w minionym tygodniu podjęłam kilka wyzwań. Jakich? Oto one.

Wyzwanie czytelnicze Kapitan Zbik

1. Nie lubię kryminałów.

Nie mam nerwów na kryminały (tak zawsze myślałam), ale uwielbiam kryminalne zagadki.

Tu wyszła mi na przeciw Monotema, a właściwie wyzwanie czytelnicze, które zorganizowała u siebie na blogu. Oto jak odważyłam się sięgnąć po kryminał. Co prawda nie żaden mrożący krew w żyłach thriller. Choć przyznaję (i samo sobie się dziwię odkąd biorę udział w wyzwaniu u Maknety mam na nie coraz większy apetyt).

Póki co tylko Sherlock Holmes (6 Napoleonów i inne opowiadania). Czyli trupy owszem są, ale w wersji detektywistycznej łamigłówki. Na coś mocniejszego przyjdzie czas. Oczywiście czytelniczo.

2. Nie lubię chowania nitek.

Szydełko nadaje się do dziergania serwetek i kwadratów, których nigdy w nic nie łączę, bo nie lubię chowania nitek.

A w tym tygodniu w ramach przełamywania starych przyzwyczajeń (wiążących ręce stereotypów i przekonań o samym sobie) szydełkowo robię pierwsze w życiu podejście do czegoś poważniejszego. Do ażurowej bluzeczki z katalogu Bergere de France (to taka włóczkowa Burda we francuskim wydaniu). To również marka włóczki, która rządzi tutaj na lokalnym rynku (i szydełek, drutów i innych bajerów). Dość droga.

Dlatego z niecierpliwością czekam na wirtulany sklepik Marzeny. Choć z nim pojawi się kolejne wyzwanie: płacenia w sieci. Nie wiem, czy często robicie wirtualne zakupy. Ja samodzielnie póki co nigdy. Od informatyki i zabezpieczeń przed hakerami jest mój połówek (tak mi się to spodobało to określenie u Asji, że sobie zapożyczyłam).

Choć komfort i mocna strony sklepu fizycznego marki Bergere polega na tym, że połówek nie ma zielonego pojęcia, ile ja w nim wydaję. A w wirtualnym może szybko nałożyć mi szlaban.

3. Pisanie bloga po angielsku zostawiam Anglikom.

I pewnie słusznie, ale wrzucenie kilku zdań pod kreatywnymi zdjęciami to otwarcie się na globalną blogosferę. A dla kreatywnych osób, które chcą sprzedawać swoje produkty (ja nie jestem na tym etapie), to otwarcie się na globalny rynek zbytu. A na nowe możliwości nie warto się zamykać.

Więc postawiłam sobie wyzwanie lingwistyczne i sprobówałam napisać post po angielsku. Wysmarowałam całe 2 linijki (łamaną angielszczyzną). Pewnie byków w nich więcej niż całego tekstu. Ale nie od razu Kraków zbudowano.

Wszystko dlatego, że zachciało mi się dołączyć do kolejnego wyzwania (a właściwie galerii rękodzieła) na blogu u Ashley z Make it Love it. Teraz czeka mnie kolejne przechodzenie samej siebie: napisanie komentarzy po angielsku na blogach 3 uczestników wyzwania. Taki regulamin tej zabawy.

Samego bloga Ashley gorąco Wam polecam: dużo tam DIY. No i jest to cotygodniowe (co niedzielne bodajże) wyzwanie. Możecie dorzucić Wasze linki, by złapać kilka kontaktów w anglojęzycznej blogosferze. Ale jeżeli chcecie dodać zdjęcie, przygotujcie je sobie w formie kwadratu. Moje (prostokątne) niezbyt szczęśliwie wypadają w tamtej galerii.

4. Robale, brzydzę się, ale przecież to całkiem wdzięczny model do fotografowania.

Przynajmniej nie będzie nas gonił za łamanie swojej prywatności.

Podjęłam kolejne wyzwanie: Urządziłam sobie polowanie na robale. Nie, wcale nie pantoflem (jak na wzorową panią domu przystało). Tylko aparatem fotograficznym. Tak nie przesłyszałyście się. Jak przystało na miłośniczkę przyrody i naturalnych metod leczenia.

Dlaczego? Taki był temat wyzwania fotograficznego u Darrena w Digital Photography Shool. Co tydzien Darren podrzuca jakiś nowy temat do fotografowania: poprzednio były krajobrazy, w tym tygodniu robaczki. Po raz pierwszy odważyłam się dorzucić tam moją fotkę (jest to bardzo proste – dodaje się ją w komentarzach).

Tu nie chodzi o jakąś wygraną, pochwałę tylko o rozwój. A tzw „oko” do fotografowania najlepiej wyrabiać sobie przez pstrykanie. Powrzucałam tych robaczków na Facebooku, szczęśliwie nikt się nie odmeldował. Choć to chyba nie najszczęśliwszy pomysł na zdobywanie followersów. Teraz myślę o takim, ale trochę niezgodne jest to z ideą tego bloga:

rozwój osobisty  polyvore

5. Wprawdzie nie jestem fashionistą, ale ….

Chętnie ogołociłabym cały sklep Salvatore Ferragamo (to taka włoska marka ubraniowa, niestety poza zasięgiem moich możliwości finansowych).

Choć na chwilkę zapragnęłam stać się fashionistą lub jak wolicie fashion victime. Stworzyłam swoją wishlistę od Salvatore Ferragamo. Oczywiście czysto wirtualnie. Mała rzecz, a cieszy.

Tak trafiłam na Polyvore. Tu polecam wpis: Polyvore czyli jak robić whislisty ubraniowe i wnętrzarskie kolaże?

To takie fajne narzędzie i zarazem medium społecznościowe, za pomocą którego można tworzyć różne kolaże (ubraniowe, mieszkaniowe).

  • Można wykreować swój wymarzony zestaw ubraniowy w wybranym stylu, kolorze, dobrać do tego tło (mój kolaż jest jeszcze bardzo debiutancki),
  • można również dorzucić własne zdjęcia (z własnymi wyrobami) i podrzucić je innym fashionistom.
  • To pole do popisu dla różnych brandów (nie tylko ubraniowych), które zresztą bez skrupułów wykorzystują je jako narzędzie marketingowe.
  • Można również tworzyć tu kolaże z wymarzonym urządzeniam mieszkania itp.
  • Program jest bardzo intuicyjny, prosty w obsłudze, do zalogowania się można skorzystać np z konta na Facebooku.
  • A może przydać się do tworzenia własnych kolaży dla ożywienia bloga. Tak chyba warto go potraktować (i tak to robi wielu blogerów). Jeżeli macie chwilkę zachęcam Was do zajrzenia tam, bo można wykorzystać w blogowaniu.

A Wy? Czy stawiacie sobie wyzwania, wychodzicie poza utarte ścieżki, sięgacie po nowe doświadczenia? Czy zdarzyło się to Wam ostatnio? Jestem ciekawa Waszych odkryć.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na newsletter

EBOOK DIETA BEZGLUTENOWO BEZMLECZNA

  • Twój koszyk jest pusty.
[ABTM id=15613]

O AUTORZE

Przez lata zmagałam się z chronicznymi problemami z gardłem, do momentu, kiedy odstawiłam produkty mleczne.

Dzisiaj, uważam, że można mieć zrównoważoną dietę – eliminując z niej produkty mleczne i mączne.

A dieta bezglutenowa – bezmleczna jest najlepszą dietą odchudzającą.

Wszystko jest kwestią wyrobienia w sobie dobrych nawyków….

Przez lata wierzyłam, że jestem totalnym beztalenciem sportowym, aż zaczęłam się ruszać.

Wierzę w uzdrowicielską moc glinki zielonej.

Jestem niepoprawną miłośniczką zielonych smoothie.

(11) Comments

  1. Ale masz postanowień :O Dla mnie codziennym wyzwaniem są rozmowy z klientami w pracy… Bo czasem chciałabym ich udusić gołymi rękami, a muszę być miła^^ Robaków się nie brzydzę, poza tymi przerośniętymi karaczanami…
    A ten motyw, z którego będzie top… prześliczne to jest…
    Mam jednak jedno wyzwanie… Wejść do pasmanterii i wyjść z niczym… To jest straszne…

    1. To własciwie nie postanowienia ale tak wyszlo. Ale tego, by wejsc do sklepu z włoczką i wyjsc z niczym to ja się nie podejmuję. Pozdrawiam Hardaska

  2. Ja to bym sobie cos od Diora „pozyczyla” 😉 tez nie lubie elmentow, dlatego, ze nie lubie konczyc czegos, co ledwie co zaczelam, wiec moze sie przemoge w tym wzgledzie? Chcialbym sie nauczyc frywolitek i koronki brugijskiej,. ale jak na arzie nie mam odwagi 😉 Kryminaly czytalam i to nawet sporo, ale wszytskie byly jakie stakie „bzdurne”: zabili go i uciekl, bez krzty finezji, ble 🙁 Moze w koncu uda mi sie trafic na jakis dobry… Moze mi ktos poleciic dobtry kjryminal?

    1. Tez to mam, ale ja tak bardzo kocham szydelkowe kwadraty. poki co robie i robie, no i moze w koncu zmobilizuję się do ich łączenia. Pozdrawiam Hardaska

  3. Ależ ten szydełkowy element jest piękny! I do tego ten kolor! Zapowiada się coś pieknego. A wiesz, że elementy można łączyć od razu w czasie robienia?:)) Ba, Rosjanki nawet potrafią robić z elementów bez odcinania nitki. Oczywiście nie każdy wzór się do tego nadaje ale można ( sprawdziłam osobiście). Kryminały czytam namiętnie i najchętniej, im bardziej makabryczne tym lepiej 😉 I do wyzwania u Monotemy też się przyłączyłam. Robale mi specjalnie nie przeszkadzają o ile nie są gigantyczne. A jeżeli chodzi o modę to sukienki- uwielbiam kupować i nosić. I niejedna przyprawia mnie o drżenia chociaż ceny skutecznie hamuja mój entuzjazm. Na szczęście mogę sobie sama zrobić :)))) Ściskam serdecznie.

    1. Chicalabym umiec laczyc w czasie robienia, bez chowania nitek, ale to wyzsza szkola jazdy. Dzieki za pomysl, moze kiedys do niego dojrzeje. Sciskam serdecznie. Hardaska

    2. Chcialabym wiedziec jak to robia Rosjanki, bo mnie meczy chowanie nitek. Zmadrzylam sie i nitki w kwadratach chowa (wrabiam) w trakcie dziergania, moze to o to chodzi. Pozdrawiam Hardaska

  4. Kryminały uwielbiam, szydełko u mnie wyparło druty, ostatnio zakupiłam kilka motków waszej lokalnej włóczki- mieszanka wełny i czegoś tam, czeka na swoją kolej pozdrawiam

    1. U mnie wciaz kroluje szydelko, ale zerkam w strone drutow. Pozdrawiam hardaska

    2. Wlasnie Makneta pisala ze Bergere de France mozna kupic w Polsce w e-sklepach. ciekawa jestesm jakie sa marki polskiej wloczki, bo zaczelam dziergac juz na obczyznie. Pozdrawiam Hardaska

  5. Stawiam sobie wyzwania, a jakże, ale często pozwalam ogarniać się albo lenistwu, albo nie wiem czy nie gorsze jednej dominującej pasji i na nic już mi nie starcza czasu.
    Sama też nie koniecznie w kryminałach się lubuję, ale właśnie w takich mocnych, ale dobra zagadka nie jest zła plus do tego wartka akcja i książka sama się wchłania.

    Berger de France włóczka jest znana i w PL, chociaż raczej w sklepach on-line

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *