Nie wiem, jak u Was w kraju, ale u mnie na emigracji wiosna pełną gębą.

Aż cieplej robi się na serduchu. Żeby wstać z łóżka lewą nogą, trzeba tego na prawdę chcieć. Ja nie chcę. Głowę przepełnia mi tasiemcowa lista samych dobrych postanowień. Choć wiadomo: dobrymi intencjami to piekło jest wybrukowane. Ale niech tam….

  • Planuję więcej fotografować.
  • Więcej i systematyczniej się ruszać.
  • Choćby tylko spacerować, maszerować.
  • Jogging odkładam sobie na później.

Bo pewna mała osóbka, nieodłączny towarzysz moich spacerów mogła by źle to przyjąć (patrz zdjęcie). Choć już nie raz widziałam rozpędzoną mamuśkę truchcikiem cwałującą za wózkiem…. Raczej z potrzeby chwili… za odjeżdżającym autobusem… Ale czemu by i nie pojoggingować sobie w ten sposób.

Planuję wziąć się za pompki.

Kiedyś (przed ciążami) udawało mi się je poskropić. Teraz przy kolejnym podejściu to raczej pompki poskramiają mnie. Niż ja je…

Ale pamiętam z doświadczenia, to kwestia przebudzenia w sobie i rozruszania pewnych grup mięśni…

Póki co beznadziejnie rozpłaszczam się w pierwszym podeściu i nie tracę nadziei…

Bo mam (co do robienia pompek) ambitniejsze plany.

Bo pompki są bardzo wszechstronnym ćwiczeniem. Wbrew obiegowej opini (której też kiedyś uległam) są w zasięgu wielu osób. Nawet tych, które przy pierwszym podejściu beznadziejnie rozpłaszczają się na „pysk”. To kwestia wytrwałości i wyćwiczenia w sobie odpowiednich grup mięśni.

Pomyśleć o czymś pozytywnym…. rano przed wstaniem z łożka, wieczorem przed zaśnięciem.

Każdego dnia spotykają nas zarówno dobre, jak i złe rzeczy. Tych ostatnich oby jak najmniej.

Te złe i tak nie dadzą nam spokoju. Bez obaw, nie zapomnimy o nich. Te dobre rzeczy, przyjemne uczucia warto w sobie pielęgnować i troskliwie przymominać sobie o nich, po to, by zostały z nami jak najdłużej. Bo inaczej tak szybko odlatują. A przecież dzięki nim mamy jeszcze więcej energii na jeszcze więcej dobrych rzeczy.

Perfekcjonizm paraliżuje. Nie staraj się dopinać wszystkiego na ostatni guzik… na siłę.

Postanowiłam, że już więcej nie będę chcieć za wszelką cenę dopinać wszystkiego na ostatni guzik. Na siłę. Na chama. Jeżeli sama już nie mam na to sił.

Czemu to służy? Tymbardziej, że nie zawsze się da… Chcieć robić swoje dobrze, najlepiej jak potrafię – zacna rzecz. Ale już niedaleko czai się pułapka perfekcjonizmu.

A wtedy naprawdę trudno jest przejść nad pewnymi niedoskonałymi rzeczami do porządku dziennego.

A przecież czasami inaczej się nie da…. Szczególnie na początku, trzeba czasu, żeby nauczyć się wykonywać daną rzecz idealnie. Zamiast pienić się i rzucać w diabły po pierwszym niekoniecznie najszczęśliwszym podejściu. Sztuką jest umieć doceniać swoje własne wysiłki i choćby marne efekty. Ale właśnie to czyni człowieka dogłębnie i trwale szczęśliwym. Niezależnie od zmiennych wiatrów.

Szczęście… możemy gonić za nim w kółko, bezskutecznie i z wywieszonym jęzorem. Ale znajdziemy je dopiero w sobie…

Nie tworzą go zewnętrzne okoliczności. Tworzymy, rozwijamy, a potem troskliwie pielęgnujemy je my sami.
Jednym z nieodzownych etapów do osiągania wewnętrznego poczucia szczęścia jest to, by umieć pogodzić się z tym, że nie wszystko, nie zawsze wychodzi nam idealnie.

[Tweet “Szczęście nie jest stacją docelową. Tylko wiecznym do niej dochodzeniem.”]

Mój prostokąt z tulipanami absolutnie nie jest idealnym prostokątem. Następnym razem trzeba zrobię go lepiej. Ale z taką samą przyjemnością. Póki co, cieszę się tym, co zrobiłam. Perfekcjonizm jest największym wrogiem i największym “zatruwaczem” szczęścia i spokoju ducha.

Linki z sieci.

Lista dobrych rzeczy, ciekawych znalezisk i odrobina dobrego linkowania (niekoniecznie do polskojęzycznych stron).

Bo w sieci (może i wbrew temu, co się powszechnie uważa) jest tyle dobrych rzeczy…. Przesty. Choć od przybytku głowa nie boli. Warto to filtrować. Co robię dla Was właśnie w tym wpisie.

Ellebel

Blog jest po holendersku. Nie rozumiem ani słowa. A i tak jestem zachwycona. ? Nawet nie bardzo wiem, jak na niego trafiłam. Przeznaczenie. Lub raczej któras z zaprzyjaznionych blogerek umiesciła go u siebie w panelu bocznym. Bardzo dziękuję. Urzekły mnie piękne zdjęcia. To od Ellebel zerżnęłam te szydełkowe tulipany. Własciwie zawzięłam się na nie i rozszyfrowałam je. Szydełko to międzynarodowy język. Rozumiemy się bez słów.

Tulipany na szydełku są bardzo proste:

Robimy łańcuszek o wybranej długości (w przykładzie białą włóczką). Potem tym samy kolorem 2 rządki półsłupków.
Następnie kolej na łodyżki tulipanów (zieloną włóczką): słupek + oczko łańcuszka + słupek, przeskakujemy 2 oczka z poprzedniego rzędu i powtarzamy to samo przez cały rządek.

Główki tulipanów są zrobione z 3 połączonych razem słupków (jak je zrobić? Spójrzcie na zdjęcie u góry). Kolejne główki oddzielamy 2 oczkami łańcuszka.

Taki wzorek świetnie nadaje się do ozdobienia wazoniku z kwiatami (jak na blogu u pomysłodawczyni). Ja widziałabym je na branzoletkę lub opaskę na włosy dla mojej córeczki.

Leo Babauta Stress guide

The Busy Person’s Guide to Reducing Stress:

Kilka prostych sposobów, by być szczęśliwym i mniej zestresowanym.

Oto kilka takich sposobów:

  • Skoncentrować się na jednej rzeczy w danym momencie,
  • Zaakceptować element chaosu w życiu.
  • Perfekcjonizm umie zatruć życie. Czasami lepiej zadowolić się doraznym rozwiązaniem i po prostu iść na przód.
  • Wybrać się na spacer.
  • Głęboko i świadomie pooddychać.

Chcecie sprawdzić czy macie predyspozycje, by stać się prawdziwą bizneswoman?

Polecam ten wpis:  Tova Payne Are You Meant to Be an Entrepreneur

Wniosek: nie masz predyspozycji do stania się bizneswoman:

  • Jeżeli nie chcesz pracować za friko.
  • Jeżeli masz trudności z podejmowaniem decyzji.
  • Jeżeli nie lubisz ryzyka.
  • Jeżeli nie cierpisz być krytykowanym lub raczej bierzesz wszystko zbyt osobiście…

Wtedy jeszcze raz przemyśl sobie decyzję o własnym biznesie.

Przemyśliwuję. Nie to, że jestem bizneswoman. Bardzo bym tego chciała.

Od zawsze marzę o własnej działalności. Za każdym razem kończy się tylko na marzeniach. Ryzyko i krytyki nie są mi szczególnie miłe. Może powinnam zadowolić się blogowaniem. To też jakaś forma własnej działalności. Bez ryzyka i … bez zysków.

Makneta: Jak radzić sobie z ochotą na coś słodkiego? 

Kilka dobrych pomysłów na walkę z niepohamowaną ochotą na słodycze. Prawda, że kusi. Ale cukier, szczególnie ten przemysłowy, oczyszczony szkodzi zdrowiu. Zakwasza organizm, a w ten sposób tworzy się w nim grunt podatny na różne chorobska. No i nie zapominajmy rak żywi się cukrem.

Instagram – kolejne podejście do Instagramu…

I tak zrobiłam kolejne podejście do Instagramu. I tu mały dysonans w tym radosnym (z założenia wpisie). Mój telefon (taki co nieco z dolnej półki) nie współgra z Instagramem. Nie można na niego załadować tej aplikacji.. Niby taka popularna apka. A szkoda, że pogłębia czy może raczej uświadamia różnice społeczne. Mały niesmak.

No cóż. Samo życie. Przyznam się, że nienasycona ciekawość pchnęła mnie do szukania kreatywnych rozwiązań. W końcu konto na Instagramie udało mi się założyć i nawet wrzucić kilka fotek…
Jak? Wybłagałam na 5 minut komórkę u męża. A teraz wrzucam fotki z komputera za pomocą narzędzia Gramblr.

Aksimet. WordPressowska wtyczka od czyszczenia spamowatych komentarzy.

Czy słyszeliście o tej wordpressowskiej wtyczce? To podobno najlepsza wtyczka do walki za spamowatymi komentarzami na blogach w oparciu o wordpress.org.

Tymczasem wśród blogerów rozeszła się błędna pogłoska, że Aksimet jest płatny. Więc go sobie odpuściłam. Niesłusznie. Aksimet można zainstalować i uruchomić (tzn uzyskać klucz API) za darmo i całkiem legalnie. Prawda, że trzeba przejść przez stronę, która pyta o dane karty bankomatowej. Ale nie należy ich podawać. To dla tych, którzy chcą dać jakąś darowiznę Aksimetowi. Ale darowiznę można wyzerować i zainstalować sobie Aksimeta za darmo. Koniec z wysyłaniem notek na Facebooku ze złotymi myślami, jakie przesyłają mi roboty w formie komentarzy. Już zaczyna mi ich brakować.

Dziękuję za te wszystkie dające do myślenia komentarze pod wpisem o wyborze studiów, a właściwie drogi życiowej.

Porozmawiajmy o studiach: Jak dobrze wybrać studia i zaplanować swoją karierę zawodową?

Przepraszam, jeżeli jeszcze nie zdążyłam wszystkim odpowiedzieć. Czytałam z wypiekami.
Ile osób, tyle różnych dróg, do miejsca w ktorym dzisiaj jesteśmy. Samo życie. Ważne, by spojrzeć na nie z tej lepszej strony.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Opublikowany przez BEATA REDZIMSKA

Przez lata zmagałam się z chronicznymi problemami z gardłem, do momentu, kiedy odstawiłam produkty mleczne. Dzisiaj, uważam, że można mieć zrównoważoną dietę – eliminując z niej produkty mleczne i mączne. A dieta bezglutenowa – bezmleczna jest najlepszą dietą odchudzającą. Wszystko jest kwestią wyrobienia w sobie dobrych nawyków…. Przez lata wierzyłam, że jestem totalnym beztalenciem sportowym, aż zaczęłam się ruszać. Wierzę w uzdrowicielską moc glinki zielonej. Jestem niepoprawną miłośniczką zielonych smoothie.

Dołącz do rozmowy

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Exit mobile version