Przedsiębiorcza mama szuka pracy.

 

Gdy mama chce wrócić do pracy…

Nadeszła wiosna. Natura rozkwita. Wokoło króluje czarodziejski róż.  A tymczasem na Wisteria Lane u  « Desperate Housewifes » Gabriela Solis (Eva Longoria) jest zdecydowana znalezć pracę. Tylko nie jest jeszcze świadoma, że nie jest to łatwe zadanie dla kobiety, która ostatnie 15 lat spędziła w domu, wypełniając rolę kochającej żony i mamy 2 małych urwisow.

Gabriela jest w pełni zadowolona ze swoich dokonań. Czuje, że wypełniła rolę, która zasługuje na uznanie społeczeństwa. Na dobry poczatek kupuje więc sobie uroczą różową torebkę, która ma jej służyć w przyszłym życiu zawodowym. Następnie ubrana w seksowną różową sukienkę i ze wspomnianą już różową torebką udaje się do biura pracy.

A tam czeka ją zderzenie z szarą rzeczywistością.  Urzędniczka, która przyjmuje ją, bez żadnych ogródek mówi, że z taką luką w CV w obecnej sytuacji na rynku pracy, Gabiela nie ma żadnych szans na zatrudnienie. Urzędniczka patrzy przy tym z pewnym pobłażaniem i wyższością na tą ubraną na różowo paniusię z pustym CV i doświadczeniem kury domowej.

Ale Gabrieli wbrew wszelkim oczekiwaniom udaje się dostać pracę i to nie byle jaką. Pracę o jakiej marzyłby własciwie każdy. Pracę, w której można wykorzystać swoje kompetencje i niezle zarobić. Gabriela będzie doradzać bogatym ludziom skompletować swoją garderobę i otrzyma procent od każdej sprzedaży.

Niestety… To tylko film.

Oczywiście to tylko film. Scenarzyści posłużyli się stereotypem słodkiej, nieświadomej idiotki ubranej na różowo, po to żeby nas rozbawić. Ale film pokazuje nam również inną prawdę o naszym społeczeństwie: że znalezienie pracy dla mamy, która poświęciła kilka lat na wychowanie dzieci to prawdziwy cud.

A tymczasem, gdy byłyśmy małymi dziewczynkami nasz świat prezentował się tak różowo. Różowy kocyk, różowy płaszczyk. Spójrzcie proszę na  ten uroczy plaszczyk z Naf Naf. Po prostu nie mogłam go Wam nie pokazać.

Najszczęśliwsze momenty naszego dziecinstwa spędzamy w różowym świecie disnejowskich księżniczek i lalki Barbie. A co potem?

Wielkie firmy starają się nam sprzedać dużo tzw kobiecych produktów dzieki różowym opakowaniom. Wystarczy tylko zajrzeć do działu kosmetycznego w jakimkolwiek supermarkecie. Ale  czy na różowo  ubrana kobieta będzie traktowana poważnie w sferze zawodowej np w czasie rozmowy kwalifikacyjnej?

Czy jakikolwiek pracodawca zatrudni kobietę dzięki jej różowemu opakowaniu?  

Choć regularnie w modzie różowy kolor, a dokładnie różowy fuksja wraca do łask. Możemy go dostrzec to tu, to tam w oknach wystawowych sklepów. Dziennikarki nieśmiało pojawiają się na wizji urbane w ten kolor (przynajmniej na francuskich kanałach informacyjnych). Może więc różowy z czasem zdobędzie trochę więcej powagi.

Macierzyństwo, nic tak nie rozwija umiejętności miękkich.

Natomiast jeżeli chodzi o doświadczenie zdobyte w czasie wychowywania dzieci, to jest bardzo mało prawdopodobne, że zostanie ono docenione przez przyszłego pracodawcę.

Dotyczy to zwłaszcza  mamy nieobecnej na rynku pracy przez kilka lat. Nasze społeczenstwo tak ceni rolę matki. Ale jeżeli chodzi o lata spędzone na wychowywaniu dzieci to zdaniem specjalistów lepiej je dobrze  zamaskować w CV. Tak by nie było w nim dziury.

Może ukryć ten czas pod przykrywką udziału w pracach jakiejś organizacji charytatywnej, pracy w charakterze wolontariusza lub  pomocy koleżance w uruchomieniu firmy. Wszystkie chwyty są dozwolone. Z wyjątkiem pokazania prawdziwych kompetencji, jakie rozwinęłyśmy w tym czasie. A można by ich wymienić sporo.

Na codzienność każdej mamy składa się radzenie sobie z sytuacjami stresowymi, dyplomatyczne łagodzenie konfliktów, zarządzanie stosunkami interpersonalnymi, wytrwałość. Bo te wszystkie umiejętności “miękkie” są niezbędne, żeby zręcznie poradzić sobie w sytuacji ostrej konfrontacji z naszymi milusińskimi, którzy chcą za wszelką cenę ustanowić swoje prawa, nie łamiąc ich formującego się charkteru, który będzie im przydatny w przyszłości. A może takie uznanie przyczyniłoby się troszeczkę do tego, by w naszym kraju w końcu zaczeło się rodzić więcej dzieci.  

Nie zawracajmy sobie tym głowy. Zostawmy to politykom. Rozejrzyjmy się wokół nas. Nie potrzebne nam będą różowe okulary. Nastąpiła wiosna, a wraz z nią na drzewach zagościł  róż kwitnących kwiatów. A dlaczego my nie miałybyśmy nałożyć czegoś różowego? Różowy jest tak kobiecy, uroczy. Symbolizuje wiosnę, przebudzenie natury. Jest uosobieniem radosci życia.  I jeszcze zachowajmy trochę tego  tętniącego życiem różu, by stawić czoła zimowej szarzyznie.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Jak hodować kiełki w kiełkownicy lub bez? Dlaczego warto jeść kiełki?

  

 

Dlaczego warto jesc kielki?

Kiełki cechują się ogromną zawartością składników, które zwiekszają naszą witalność. Jest to żywność pełnowartościowa, bogata w witaminy,  sole mineralne, oligoelementy, enzymy i aminokwasy. Generalnie proces kiełkowania zwiększa w niesamowity sposób zdolności odżywcze ziaren.  W efekcie kiełkowania skladniki odżywcze ziarenka są wstępnie przetrawione. Stają się  w ten sposob łatwiej przyswajalne. Równocześnie  zawartość witamin ulega zwiększeniu od 10 do nawet 1000 razy.  Kiełkowanie pomnaża zawartość oligoelementów i aminokwasów. Sole mineralne stają sie łatwiej przyswajalne. Kiełki stymulują pracę odnowy komórkowej i usuwanie zanieczyszczeń.  Odgrywają rownież rolę w procesie  odkwaszania organizmu (naprawdę mogą pomóc w  przywroceniu zachwianej równowagi kwasowo-zasadowej). Tak więc regularnie spożywając kiełki możemy z powodzeniem nadrobić liczne niedobory spowodowane naszym współczesnym stylem życia I odżywiania. Gdyz kiełki to żywność żywa, w przeciwieństwie do żywności martwej wysterylizowanej, oczyszczonej,  która stanowi podstawę naszego współczesnego sposobu odżywiania się.

Jak hodować kiełki w kiełkownicy lub bez? Domowa hodowla kiełków.

Generalnie stosuje się tę samą technikę kiełkowania dla wszystkich ziarenek.  Różny będzie tylko  czas wzrostu poszczególnych gatunków ziaren i  wybór kiełkownicy.

Zacznijmy od kilku słów o kiełkownicy.

Wybór kiełkownicy.  

Kiełkowanie możemy z powodzeniem przeprowadzić w szklanej miseczce, w słoiczku od konfitur lub nawet na zwykłym talerzu. Na początek to zupełnie wystarczy. Ale istnieją również bardziej specjalistyczne kiełkownice z tackami ze szkła, z terakoty, z plastiku lub pleksiglasu.  Spośród nich terakota jest materiałem najzdrowszym, który w sposób naturalny reguluje wilgotność i oddycha.

Zasada działania kiełkownicy jest następująca. Tacki kiełkownicy zawierają małe otworki, które zatrzymują ziarenka, przepuszczając wodę. Na każdy dzień jest przewidziana inna tacka. Pierwszego dnia ziarenka umieszczamy na najniższej tacce. Od góry na najwyższą tackę wlewamy wodę. Woda spływając nawilża ziarenka. Na drugi dzień najniższą tackę podnosimy do góry o jeden poziom. A na jej miejsce umieszczamy pustą tackę, na której możemy zacząć kiełkowanie innych ziarenek. Ważne jest systematyczne wylewanie wody z dolnego pojemnika i zastepowanie jej czystą wodą.

Jak hodować kiełki w kiełkownicy lub bez. Technika kiełkowania

Na początek  ziarenka należałoby energicznie opłukać by, przebudzić  je z letargu w jaki popodają w   oczekiwaniu na wiosnę (dzięki enzymom hamującym rozwój życia).

Nastepnie ziarenka (kilka łyżek) wkładamy w taki sposób, by pokrywały dno talerza, słoika lub dolną tackę kiełkownicy.

Teraz możemy zalać ziarenka letnią wodą. Jeżeli kiełkowanie ma przebiegać w słoiku, to wskazane byłoby przykryjcie go kawałkiem cienkiej gazy, przymocowanej gumką. Ułatwi  to przemywanie, ale również będzie chronić ziarenka przed różnymi owadami.

Ziarenka pozostawiamy zamoczne przez noc lub dłużej w zależności od ich wielkości. Oto kilka przykładowych czasów moczenia: alfafa (lucerna) : 4-6 godziny, kozieradka : 8 godziny, fasolka mung, soczewica, cicierzyca, groszek, soja : 12 godzin.

Po namoczeniu, ziarna należy obficie opłukać wodą. Dobrze było by je przepłukać kilka razy, po to by wyeliminować wszystkie zanieczyszczenia. Na dalszym etapie kiełkowania nie namaczamy juz więcej  ziarenek,  tylko przepłukujemy je 1 – 2 razy dziennie letnią lub zimną wodą. Ziarnka należy przepłukiwać po to, by nawilżyć je, odświeżyć, usunąć nieprzyjemne zapachy, usunąć gazy i produkty fermentacji cukrów. Pamiętajmy o ich dokładnym  odcedzeniu, żeby zapobiec stagnacji wody.  Odpowiednie nawilżenie ziaren (nie za mało, ani nie za duzo)  jest kluczowe dla udanego kiełkowania. Jeżeli nalejemy zbyt dużo wody to ziarenka zgniją lub zaatakuje je pleśn. Jeżeli będa miały za sucho to nie będą kiełkować. Jeżeli przeprowadzamy kiełkowanie w talerzyku to na jego dnie możemy położyc kawałek wilgotnego papieru celulozowego (przeznaczonnego dla żywności), żeby utrzymać wilgotną atmosferę.

Jeżeli łupinki  (np w przypadku fasolki mung) będą odłączać się od ziarnka, to należało by je wyrzucić. Kiedy ziarenko nasiąka woda, to jego łupinka mięknie pod naporem rosnącego kiełku i odpada.  Wskazane jest usuwanie łupinek przez cały okres kiełkowania.

W procesie kiełkowania ogromne znaczenie ma również powietrze. Generalnie należołoby pozwolić ziarenku oddychać na wolnym powietrzu. Bez dostępu powietrza ziarenko dusi się i fermentuje. Brak odpowiedniego przewietrzania hodowli może być przyczyną pojawienia się pleśni.

Wzrost kielków trwa od 48 godzin do 13 dni w zależności od typu ziarna. Oto kilka przykladów:  alfafa jest gotowa do konsumpcji po 4-5 dniach, kozieradka,  fasolka mung, soczewica po 3 -5 dniach, ciecierzyca, groszek po 2- 3 dniach, soja po 2 dniach.

Idealna dla kiełkowania temperatura wynosi od 19° do  22°-24°  z wyjątkiem roślin krzyżowych, dla których wynosi ona od 16° do 20°.

Natomiast należy unikać bezpośredniego wystawienia hodowli na działanie promieni słonecznych. Np pozostawienie kiełkownicy na ogrzanym parapecie może  w praktyce zwiększyć jej temperaturę  o  10  stopni lub więcej.

Po wykonaniu ostatniego płukania, kiełki należy delikatnie osuszyć, nie uszkadzając ich. Nadmiar wilgoci może przeszkadzać w ich dobrej konserwacji. Gotowe kiełki możemy przechowywać w  lodówce. Generalnie niska temperatura zatrzymuje proces kiełkowania (choć ziarna zbóż kontynuują swoj wzrost). Kiełki należałoby spożyć w miarę szybko najlepiej w ciagu 2dni, gdyż istnieje ryzyko, że w zamkniętej atmosferze będą pleśnieć. Ostatnia praktyczna porada przydatna dla lepszej konserwacji. Na dnie pojemnika przeznaczonego do przechowywania kiełków można położyć papier absorbujący. Należy go wymienić,  gdy tylko stanie się wilgotny. Udanej hodowli.

Bibliografia

Kiełki Jean-Marie Delecroix

Kiełki mały ogródek w zimie Carole Dougoud-Chavannes, Biocontact nr 209

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Glinka zielona. Jak przygotować okład z glinki?

Własności glinki.

Glinka jest łatwa w zastosowaniu i niedroga. Ale wymaga czasu i regularności. Kataplazmy z glinki wyprowadzają z organizmu niepożądane substancje, zaczynając od tych, które  znajdują się bezpośrednio pod skórą. Regularne okłady stopniowo oczyszczają organizm, wysysając toksyny nawet z głebiej położonych organów. Za pomocą glinki możemy oczyscić  np cysty, zresorbować guzy nowotworowe, zwichnięcia, skręcenia, stany zapalne ucha, odblokować  stawy. Glinka działa na krwiaki, zmniejszając  stan zapalny lub puchnięcie. Oczyszcza i goi rany.

Zewnętrznie glinkę możemy stosować pod postacią kataplazmów, suchego pyłu lub kompresów.

Jak przygotować okład z glinki:

Do przygotowania okładu potrzebny nam będzie pojemnik z hermetycznym przykryciem. Możemy użyć w tym celu na przykład plastikowy pojemnik do przechowywania żywnosci. Choć  niektórzy specjaliści odradzają plastik. Nie powinien to być  jednak w żadnym wypadku pojemnik metalowy, gdyż metal całkowicie dezaktywuje  glinkę. Do pojemnika wsypujemy odpowiednią ilość glinki (tę, którą uważamy za stosowną, w zależnosci od przewidywanej grubości okładu) i wlewamy wodę, by zwilżyć glinkę, ale nie mieszamy.

Następnie  hermetycznie zamykamy pojemnik. Jest to bardzo ważne gdyż glinka pozostawiona  na wolnym powietrzu, absorbuje zanieczyszczenia w nim zawarte, tracąc wskutek tego swoje własciwosci. Tak przygotowaną glinkę pozostawiamy  na 20-30 minut nie mieszając. Niektórzy znawcy tematu zalecają nawet pozostawienie glinki na 1 godzinę. W tym czasie glinka równomiernie wchłania wilgoć, przemieniając się w homogeniczną mieszaninę bez grudek.

Z tak przygotowanej glinki możemy wykonać  okład. W tym celu pobieramy garść glinki posługując się, niczym rekawiczką, kawałkiem papieru chigienicznego lub ręczniczka.  Nie należy natomiast stosować do tego celu plastikowej folii, gdyż glinka musi móc oddychać. Okład nakładamy bezpośrednio na skórę lub na ranę (nie bójmy sie, glinka może być bezpośrednio w kontakcie z raną, gdyż  jest ona  sterylna). Zeby nie zabrudzić  ubrania możemy przykryć okład kawałkiem materiału. Zeby było nam wygodniej taki okład możemy  przymocować elastycznym bawełnianym bandażem,  nie ściagając (żeby nie blokować krążenia krwi). W przypadku owłosionych części ciała możemy najpierw położyć cieńką gazę, a dopiero na nią okład.

 

Generalnie stosuje się okłady zimne 

Z użyciem świeżej wody. Zwłaszcza jeżeli nakładamy okład  po to, by złagodzić stan zapalny w danym miejscu, to powinien to być oklad zimny.  W tym przypadku glinka będzie miała działanie drenujace, przeciwzapalne i oczyszczajace.

Glinka lecznicza – Okłady ciepłe

polecane są jedynie  w przypadku  organizmów, którym brakuje sił witalnych, by zareagować na działanie zimnego okładu. Dotyczy to osób starszych lub bardzo anemicznych.  Glinka powinna być tutaj ogrzana  na grzejniku lub w łazni wodnej (pojemnik z glinką wkładamy do garnka z ciepłą wodą i czekamy aż glinka się ogrzeje). Nigdy   natomiast nie należy ogrzewać glinki bezpośrednio na ogniu, gdyż w ten sposób traci ona swoje właściwosci.

Na jak długo należy położyć kataplazm z glinki?

Znawcy tematu zalecają położenie okładu na dwie godziny. Ważna jest tutaj odpowiednia grubość okładu, tak by glinka nie wyschła na skórze.  Choć jeżeli nie mamy czasu, lepiej nalożyć okład na krócej, ale powtarzając tę operację systematycznie np codziennie przez pewien okres czasu. Z pewnością uzyskamy tak lepsze efekty niż kładąc  sporadycznie jeden dwugodzinny okład. Generalnie okład  z glinki można zatrzymać dopóty, dopóki daje on przyjemne uczucie odprężenia. Ale kiedy okład stanie się suchy i ciepły należy go zdjąć  i zastąpić swieżym.  

Jeżeli  okład zaczyna parzyć to znaczy, że jest przepełniony zanieczyszczeniami. W takim razie lepiej zmienić kataplazm. Gdyż jeżeli   zanieczyszczenia będą pozostawały zbyt długo w konatkcie ze skórą, to istnieje ryzyko, że zostaną z powrotem wchłonięte do organizmu. Okłady możemy odnawiać kilkakrotnie. Ale glinka raz użyta musi być obowiązkowo wyrzucona. W żadnym wypadku nie używajmy jej ponownie!

Gdy glinka nie pomaga

Czasami obserwuje się pogorszenie stanu rany lub  wrzodu (ropienia) po zastosowaniu okładu z glinki. Jest to raczej dowodem,  że  wykonuje ona swoją pracę oczyszczajacą i ściąga zanieczyszczenia własnie w to miejsce. Dobrze było by więc wytrwać. 

Choć  należy rownież pamietać o tym, że zawsze nakładając okład z glinki należy równolegle uaktywnić jeden z dwóch punktów drenujacych (na karku lub w dolnej partii brzucha), nakładając tam drugi okład.

Czyli okładowi na miejsce, które chcemy leczyć, powinien zawsze towarzyszyć drugi okład na dolną cześć brzucha (troszeczkę powyżej wzgórka łonowego  dotykając delikatnie kości łonowej) lub na kark (we wgłębienie na tylnej cześci szyi).

Jeżeli polożymy tylko i wyłącznie jeden okład  na miejsce, które chcemy leczyć, to glinka właśnie w to miejsce bedzie ciągnać wszystkie zanieczyszczenia z organizmu. Dlatego możemy mieć wrażenie, że glinka nie pomogła, a nawet pogorszyła sytuację. Np jeżeli bedziemy chcieli leczyć stan zapalny ucha, to należałoby nałożyć dwa kataplazmy: jeden na ucho, drugi na tylną cześć szyi (czyli uaktywnić najbliższy punkt drenujacy  względem ucha).

Jedynym wyjatkiem są tutaj małe okładziki o działaniu lokalnym np na niewielką brodawkę.

Glinka lecznicza. Kompresy z glinki.

Jeżeli chodzi o oczy i uszy, to latwiejsze jest stosowanie kompresów z glinki. W celu przygotowania takiego kompresu zamaczamy  gazę w gliniastej wodzie, czekamy kilka minut aż ona dobrze nasiąknie, wyciskamy ja i przykładamy na zamkniete oczy lub za uszy.

Glinkę można rownież stosować zewnętrznie w postaci pudru: żeby zatrzymać krwawienie (udzielając pierwszej pomocy), gdyż jest to silny środek hemostatyczny  (tzn tamujący krew), lub żeby wysuszyć pryszcz na twarzy.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Powiązane posty:

 

Bibliografia

« Metoda France Guillain »  France Guillain

« Podręcznik odtruwania » Christopher Vasey

« Antybiotyki naturalne » Doktor Jean-Pierre Willem

« Zalety glinki » Germaine LLodra Marcon Pluriel nature nr 88

« Glinka : uniwersalny odtruwacz » Jade Allègre Biocontact nr 221

Exit mobile version