Jak szybko zasnąć. Domowe sposoby na dobry sen.

jak szybko zasnąć

Jestem z tych szczęśliwców, co to tylko przyłożą głowę do poduszki, a już śpią. Mój sekret. Jest ich kilka. Na dobry sen i szybkie zasypianie.

Ale tu powiem tylko, że tak nie było zawsze. Zbyt długo zbyt beztrosko zaniedbywałam sen. Wreszcie moje zdrowie dało mi do zrozumienia, że sen jest najlepszym sposobem na doładowanie wewnętrznych akumulatorów.

Tu podstawowa rzecz: wsłuchaj się w swój organizm.

Podążaj za nim, kiedy on mówi Ci, że to pora iść spać. Wsłuchaj się w swój rytm biologiczny. Tu wcale nie trzeba być żadnym Sherlokiem Holmesem. By go u siebie wytropić. Odrobina dedukcji. Zaczynasz ziewać, oczy Ci się same zamykają, a Ty odruchowo sięgasz po kolejną kawę. Błąd. Ten pociąg…. do spania przejeżdża co 1,5 godziny i czeka na Ciebie na stacji raptem kilka minut. Jeżeli go przegapisz, albo co gorsza celowo przepędzisz, no cóż – na kolejny przyjdzie Ci czekać… kolejne półtorej godziny. Tak, kolejne półtorej godziny przeznaczone na znęcanie się nad samym sobą. Bo jak to inaczej nazwać. Oczy na zapałki i zmuszanie się do bezproduktywnej pracy.

Zamiast tego – daj sobie odpocząć. Dla zdrowia, urody i efektywniejszej pracy.

Sprawdzone sposoby na dobry sen i szybkie zasypianie.

Jak ja to robię, że zasypiam zaraz po przyłożeniu głowy do poduszki? Po prostu….

Wyrzucam z siebie stres nagromadzony w ciągu dnia. Spokojna gimnastyka np typu tai chi. Wietrzę pokój przed snem. Nawet w najgorsze mrozy. Nie ma, że boli. A jak to robi dobrze.

Tu chodzi o to, by znaleźć optymalną temperaturę do spania.

Nie za ciepło, nie za zimno. By nie kisić się pod przytulną, zbyt przytulną kołderką. Zakiszona na bigos. Bo to i kota podobno można zagłaskać na śmierć. A w takim przegrzanym, niedotlenienym pomieszczeniu to zrobi się z nas bigos. Po staropolsku.

Ale tu też nie chodzi o to, żeby przeginać w drugą stronę: zbyt nowocześnie. To wszystko, bez czego jesteśmy jak bez ręki, a co zakłóca nasze pole elektromagnetyczne.

Telefon komórkowy w pobliżu łóżka. Po co?

Po to, by mieć go pod ręką. A ja się pytam: po co? Na wszelki wypadek. By przed zaśnięciem zamiast tradycyjnych baranów, liczyć przychodzące push up-y z rozlicznych social mediów? Gdyby przyjaciółce zebrało się na pogaduszki o 4 nad ranem… No comment. Czy to aby na pewno taką przyjaciółka? Uszanuj sen – swój i bliźniego swojego.

Banalnie, prozaicznie potrzeba ciszy.

Nasz umysł regeneruje się przez uszy. Do tego potrzebuje ciszy.. By sobie odpocząć. Tu musimy liczyć na takt i wzajemny szacunek ze strony naszych sąsiadów.

Nie tylko odpowiednia temperatura, ale odpowiednia wilgotność powietrza.

Przesuszona atmosfera, kiedy włączymy centralne ogrzewanie….. Żeby co nieco nawilżyć powietrze, którym oddychamy, możemy postawić/zamocować pojemnik z wodą na kaloryferze.

jak szybko zasnąć

Światło/odpowiednie zaciemnienie.

I tu każdy ma swoje widzimisię. Tu w tym sensie, też trzeba się zgrać ze swoją drugą połówką.
Jako osoba, która sporo tułała się po świecie i z tej okazji poznała różne typy ludzkie. Człowiek w rozjazdach po prostu wiele uczy się o świecie i o sobie samym.

Swego czasu zdarzyło mi się dzielić mieszkanie/ten sam pokój z koleżanką, która nie mogła zasnąć choćby przy odrobinie światła. A ja wręcz przeciwnie. W zupełnej ciemności budzę się i nie wiem, gdzie jestem. Istny koszmar. Dwustronny.

Bo kiedy budzę się w nocy, w koło ciemno, jak za przeprowadzeniem w dupie u Murzyna, oblewa mnie zimny pot. Wyrwana ze snu nie wiem, gdzie jestem. I nie potrafię ponownie zasnąć.

Moja koleżanka przeciwnie. Wieczorem szczelnie zaciągała wszystkie żaluzje. Bo bez tego nie mogła zasnąć. Ja cichutko wstawałam w środku nocy po to, by je co nieco rozsunąć. A ona robiła to w drugą stronę. Takie nocne podchody i źle przespana noc dla każdej z nas.

Rytuał kładzenia się spać.

Ta sama pora, ten sam rytuał. Tu np: czytanie książek, czy spokojna gimnastyka relaksująca -uspakajające, pozwalające nabrać dystansu do codziennych spraw i codziennej bieganiny.

Stres nagromadzony w ciągu dnia niestety z butami ładuje się nam do łóżka.

Bo stres można w sobie gromadzić, skumulować. Albo rozkładać na mniejsze, mniej szkodliwe kawałeczki i powoli, acz skutecznie eliminować. Głęboki wdech, wydech, relaks.

Bo niestety stres często z butami ładuje się nam do łóżka. Tu warto odstresować się po nerwowym dniu.

Najlepsza ku temu jest dawka ruchu na świeżym powietrzu. Nic tak nie nadaje sprawom odpowiednich proporcji, jak kontakt z naturą i ruch. Ale znowu, jeżeli intensywna porcja ruchu na świeżym powietrzu wspaniale relaksuje, wypróżnia głowę z negatywnych myśli. Tuż przed snem zbyt intensywna aktywność fizyczna prawdopodobnie zbyt mocno rozbudzi nasz organizm. Więc niektóre osoby będą miały problem z zaśnięciem.

A wtedy zamiast pomóc – efekt będzie przeciwny do zamierzonego. Dopiero wtedy zacznie się niekończące się odliczanie baranów… przed zaśnięciem.

Dlatego jeżeli chcemy zrelaksować się i odprężyć przed snem, to w taki sposób, żeby wyciszyć swój organizm.

Jak zrelaksować się przed snem?

  • Poprzez świadome oddychanie.
  • Poprzez stworzenie relaksującej atmosfery, np sięgając po olejki eteryczne. Tu świetnie nadaje się mój ulubiony olejek lawendowy, którym delikatnie możemy skropić poduszkę.
  • Spokojna refleksja nad minionym dniem. Możemy go powspominać, poszukać dobrych rzeczy, które zdarzyły się nam w ciągu tego dnia. Albo chociażby pozytywnych aspektów czy wyciągniętych nauk z trudnych doświadczeń.

Jedno jest pewne: im bardziej zaweźmiemy się na to, by zasnąć. Im bardziej będziemy koncentrować się na tym, że sen nie przychodzi, tym trudniej rzeczywiście będzie nam go znaleźć.

jak szybko zasnąć

Kiedy sen nie przychodzi, a my coraz bardziej nerwowo przewracamy się z boku na bok.

Nic na siłę. Tu nie chodzi o to, by jeszcze bardziej się zestresować bezowocnie próbując zasnąć. Ale by znaleźć coś kojącego. Coś, co wyciszy nas wewnętrznie. Tak, że sen sam do nas przyjdzie. Bez musu. Po dobroci.

Dlatego, kiedy widzisz, że sen i tak nie przychodzi, czasami po prostu lepiej wstać, znaleźć sobie jakieś spokojne zajęcie, poczekać aż nasz organizm sam z siebie upomni się o sen.

Czy sjesta w ciągu dnia zakłóca nasze wieczorne zasypianie?

Czy sjesta, takie niewinne cięcie komara w ciągu dnia – zakłóca nasz nocny wypoczynek i sen. Nie. Tzn o ile taka sjesta nie wypadnie nam, nie zacznie nas nęcić swoim nieodpartym urokiem np na jakąś godzinkę przed snem. Wtedy to nie ma najmniejszego sensu. Wtedy po prostu lepiej oddelegować się w piżamkę i bezpośrednio pod kołderkę. Zaś to, co mamy do zrobienia, odłożyć na kolejny dzień. Po dobrze przespanej nocy.

Co innego sjesta w samym środku dnia. Nic tak nie robi nam dobrze. Ona po prostu wspaniale regeneruje nasz organizm.
Tym bardziej, jeżeli mieliśmy wybierać między regenerującą sjestą a stawiającą, choćby i umarłego z wycieńczenia, na nogi – kolejną filiżanką kawy.

Tu chodzi o to, by nie przeciągać struny. Bo nasz organizm już nie może i wymownie pada na pysk. Ale że nas gonią te terminy, te niekończące się obowiązki. Dlatego oczy na zapałki, wbrew wszelkim prawom fizyki i grawitacji, które wymownie ściągają nasze powieki w dół.

A przecież wtedy lepiej zrobić sobie mały reset. Nawet 5 – cio minutowa sjesta potrafi skutecznie postawić człowieka na nogi na dalszą część dnia. A wtedy tak zregenerowani, to, co mamy do zrobienia – wymieciemy niczym huragan. Podczas, gdy inny, nawet po kolejnej kawie – nie ma takich mocy przerobowych.

Nie objadaj się przed snem.

Bo, co dzieje się w naszym organizmie, kiedy śpimy. Nasz organizm w pierwszej kolejności zajmuje się tym, co niezbędne i niezwłoczne, czyli trawieniem kolacji. Ale zaraz po tym, jeżeli w miarę sprawnie upora się z wieczornym posiłkiem, przechodzi do kolejnej fazy pracy: oszczyszanie organizmu, usuwanie toksyn i regeneracja. Czyli to, robi nam tak dobrze, o ile nie objemy się przed snem. Bo wtedy nasz organizm nie będzie miał na to czasu. A my nie wyśpimy się wystarczająco dobrze.

Co jeść wieczorem, przed snem?

  • Sałatki warzywne czy zupy, które sycą dzięki swojej zawartości błonnika. W zależności od wieczornego apetytu: może np ryba. Albo jakieś orzechy czy migdały.
  • Niemniej lepiej unikać tłustych dań w sosie. A na to zasmażka. Jak w tym kabarecie.
  • Podobnie lepiej nie serwować sobie wieczorem czerwonego mięsa. Czy nadmiaru wędlin, serów i produktów mącznych.

Po prostu lekka kolacja na dobry sen.

Mała dawka surowizny – raw food- pozwala odciążyć trzustkę. Dostarcza nam bezcennych enzymów.

Natomiast nie jest dobrym nawykiem jedzenie owoców pod koniec posiłku. Bo wtedy muszą one czekać na swoją kolej do strawienia. Co prowadzi, czy powoduje ich fermentację.

Żeby ułatwić sobie wieczorne trawienie:

Unikajmy napojów pobudzających: kawy, herbaty, czekolady, które nie tylko pobudzają nasz organizm, co przed snem nie ułatwia mu zadania. Ale też zakwaszają go.

Bo ja bez kawy nie mogę.

Kawa, kiedy się od niej uzależniamy, czy herbata wypita późnym wieczorem mogą zakłócać nasz sen.

Kafeina pobudza nasz układ nerwowy i układ krążenia. Tu kawa pobudza nas mocniej od herbaty. Bo zawarte w herbacie polifenole zmniejszają szybkość rozchodzenia się teiny we krwi. Co sprawia, że jej stymulujący wpływ odczuwamy dłużej, ale jest on spokojniejszy. Za to w przypadku kawy, efekt stymulujący, nie stemperowany obecnością polifenoli jest dużo gwałtowniejszy i jednocześnie bardziej krótkotrwały.

Takim sprytnym hackiem dla miłośników herbaty wieczorową porą może być to, jak zmniejszyć ilość teiny w zaparzanej herbacie. Bo teina to substancja, która uwalnia się podczas zaparzania jako pierwsza. Dlatego, by jej się pozbyć, wystarczyło zaparzać liście herbaty przez 30 sekund w pierwszej wodzie, którą potem odlejemy. A dopiero potem właściwie zaparzać naszą herbatę.

Smacznego i miłego zasypiania.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na newsletter

Related posts

6 Thoughts to “Jak szybko zasnąć. Domowe sposoby na dobry sen.”

  1. W obecnym, tak szybkim świecie, wiele osób ma problem z zasypianiem, jednak nie przywiązuje do tego szczególnej uwagi. A przecież sen jest tak ważny! Zdecydowanie warto przeczytać twój post i wziąć sobie te rady do serca 🙂

  2. Muszę się przyznać, że śpię z komórką pod poduszką. Tłumaczę to tym, że w telefonie mam budzik i mogę po niego łatwo sięgnąć rano. Ale chyba skuteczniej ten budzik by działał, gdyby leżał gdzieś daleko, bo musiałabym wtedy wyjść z łóżka, by go wyłączyć, a tak to… przełączam na drzemkę! 😉

  3. Kiedyś miałam problemy z zasypianiem… Dla mnie metodą na szybki sen obecnie jest dziecko 😁. Jestem padnięta po całym dniu i zasypiam w oka mngnieniu 😊

  4. I właśnie dlatego nie udało mi się zasnąć w szpitalu i naprawdę zastanawiam się dlaczego miejsce, które ma zapewnić powrót do zdrowia nie umożliwia nawet zdrowego snu..dramat!

  5. Chyba trzeba będzie znaleźć nowe miejsce dla telefonu, bo śpię z nim zawsze pod poduszką….

Leave a Comment