Jak nie chorować zimą?

jak podnieść odporność, jak wzmocnić osłabiony organizm, coś na wzmocnienie organizmu, wzmocnienie odporności, jak wzmocnić układ immunologiczny u dorosłych

Jak nie chorować zimą?

Bo jeszcze kilka lat temu w ogóle nie wyobrażałam sobie, że można przeżyć zimę – nie chorując. Dopóki sama tego na sobie nie doświadczyłam.

Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

Jeżeli jesteś chorowitej natury (podobnie jak ja), jeżeli z nastaniem chłodniejszych dni odczuwasz bezustanne drapanie w gardle, zapowiadające dalsze tego typu przyjemności, jeżeli kilkakrotnie w ciągu zimy sięgasz po antybiotyki – uwierz, że można INACZEJ.

Można przeżyć zimę nie chorując.

Tylko trzeba do tego odpowiednio się zabrać.

Kiedyś, kiedy tylko zaczynały się chłodniejsze dni, dopadało mnie to charakterystyczne drapanie w gardle. Na które Francuzi mają takie bardzo działające na wyobraźnię, prawie że namacalne wyrażenie – mieć kota w gardle. Avoir le chat dans la gorge.
Dopiero kiedy zdesperowana, zaczęłam jak szalona pedałować na domowym rowerku treningowym. Pot lał się ze mnie strumieniami, a ja czułam się coraz lepiej. Tak stała się:

Moja pierwsza zima bez przeziębienia.

Bo tu wcale nie chodzi o to, żeby na siebie chuchać i dmuchać. I Broń Boże nie wystawiać się na przeciągi. Tylko wręcz przeciwnie – wzmocnić organizm.

Jak wzmocnić organizm przed zimą?

Jeżeli choruję mniej, zawdzięczam to przede wszystkim pracy nad sobą, nad swoim zdrowiem… Na kilku równoległych płaszczyznach.

No i przyznaję się: porcji czosnku, który regularnie (przez całą zimę) sobie serwuję.

jak podnieść odporność, jak wzmocnić osłabiony organizm, coś na wzmocnienie organizmu, wzmocnienie odporności, jak wzmocnić układ immunologiczny u dorosłych

1. Zdrowa dieta

Tu chodzi o obudzenie w sobie tych naszych naturalnych sprzymierzeńców, naszych dobrych bakterii, żyjących z nami w symbiozie.

Co to znaczy zdrowa dieta na zimę?

Dieta dobra dla naszego organizmu.

a. Dieta z przewagą owocowo-warzywną.

Obserwując swój organizm, stwierdzam, że to działa.

Więcej warzyw i owoców – czyli więcej prebiotyków, dobrej żywności dla naszych dobrych bakterii – naszych naturalnych sprzymierzeńców, którzy żyją z nami w przynoszącej obopólne korzyści symbiozie.

I tu nasza flora jelitowa dostosowuje się do tego, co jemy.

Odżywiając się lepiej, wyhodujemy w sobie lepszą dla nas florę bakteryjną.

Lepszą dla nas i dla naszego zdrowia. Tak, by wespół z nią (przy obopólnej korzyści) walczyć o nasze zdrowie.
Nie należy tak beztrosko niszczyć swojej flory bakteryjnej. Bo tak, jak ze wszystkim: łatwiej wykosić, trudniej odbudować.

Nasza flora bakteryjna jest osobnym organem, który pracuje w nas (i oby dla nas) – bez chwili wytchnienia.
Dobra flora bakteryjna korzystnie wpływa na nasze zdrowie. Podczas gdy zła flora bakteryjna może negatywnie oddziaływać na nasze samopoczucie, osłabiać nasz układ odpornościowy naszą odporność na stres, a nawet wpływać na jakość naszego snu.

Kluczowy jest tu wybór odpowiedniej żywności. Tak, by odżywić dobre bakterie żyjące z nami w symbiozie i ograniczyć ilość złych bakterii, tym razem żyjących w nas, ale kosztem nas.

To, co jemy wpływa na to, jaką wyhodujemy sobie florę bakteryjną.

Co może ochronić nas przed pewnymi chorobami, a czasami wręcz wyleczyć nas z nich.

Bo natura nie uznaje pustki.

Dlatego, np kiedy sięgniemy po antybiotyk, który wybija wszystko, co mu popadnie, niezależnie od tego, czy to co mu popadnie robi nam dobrze, czy źle. Wtedy w naszym organiźmie zaczyna się wolna amerykanka.

A wtedy tak ważne jest odbudowanie dobrej flory bakteryjnej. Dlatego akurat antybiotyk powinien być ostatecznością, a nie wygodnym (podręcznym) rozwiązaniem na banalne przeziębienia.

zakwaszenie organizmu

b. Dieta, która odkwasi organizm.

Bo nasz współczesny sposób odżywiania i styl życia są z gatunku tych, co bardzo mocno zakwaszają nasz organizm.

A teraz wyobraźcie sobie tylko: nasze błony śluzowe nieprzerwanie pływające w środowisku kwaśnym.

Jeżeli nasze jelita są centrum dowodzenia (według naturopatów – jelita z tymi wszystkim dobrymi (oby dobrymi) bakteriami to nasz drugi mózg). Nasze błony śluzowe są tu pierwszą linią obronną do walki z mikrobami.

Jeżeli te nasze błony pływają nieustannie w środowisku kwaśnym – siłą rzeczy i zużycia materiału – ulegają podrażnieniu, wysuszeniu. A wtedy już tak dobrze nie spełniają swojej roli bariery obronnej. Stojącej na straży naszego orgaznizmu i nie wpuszczającej do jego wnętrza kogo nie trzeba.

A że generalnie współcześnie wszyscy jesteśmy tacy skwaszeni od środka…

Nie zawsze świadomie.

Nasza współczesna dieta obfituje w produkty, które dorzucają tu swoją cegiełkę: cukier (te rozkoszne pączusie, ptysie, drożdżóweczki i podobne uciechy podniebienia), mięso, dania gotowe….. To wszystko z zasady zakwasza nasz organizm.

Jako przeciwwagę mamy wszystko to, co odkwasza nasz ogranizm:

Relaks… Czyli robienie sobie dobrze.

Tym naszym skołatanym nerwom, po ciężkim dniu heroicznego użerania się z codziennością.

Może musująca kąpiel w rozkosznie pykającej bąbelkami pianie, o rozprężającym i kojąco działającym na wyobraźnię aromacie słońca i palm kokosowych. Aż kobieta poczuje się boginią…

Z wierzchu na relaksująco – oczyszczająca maseczka z glinki. Aż straszy … wyglądem… Dlatego my babeczki zamykamy się w łazience. Nie ma co się dobijać. I tak nie otworzymy, żeby niechący kogoś nie wystraszyć. Bo liczy się efekt końcowy. Kiedy z łazienki wychodzi kobieta, która czuje się boginią. Ale ….

Jak to robi dobrze… na zakwaszony organizm. No i oczywiście dieta z przewagą warzywną, migdały…

jak podnieść odporność, jak wzmocnić osłabiony organizm, coś na wzmocnienie organizmu, wzmocnienie odporności, jak wzmocnić układ immunologiczny u dorosłych

Dieta, która wsmocni organizm, pomoże odbudować florę bakteryjną i odkwasi od środka:

Smoothie.

Jestem wyznawczynią smoothie. Czyli zmiksowanych świeżych owoców i warzyw z dodatkiem dowolnego płynu (woda, mleko ryżowe, mleko migdałowe…).

To bardzo fajny pomysł na śniadanie, czy podwieczorek, albo na sycącą przekąskę. Która za razem okazuje się idealnym antidotum na nieprzerwane podjadanie.

Najlepiej z owoców z danej pory roku. Co naturalnie urozmaici naszą codzienną dietę. A wtedy jak najpełniej będziemy korzystać z całego dobrodziejstwa natury. Bo to właśnie świeże, jak najświeższe owoce obdarzają nas bogactwem witamin i przeciwutleniaczy. 

Sałatki.

Bo najlepiej odżywimy nasze dobre bakterie podając im (czyli zjadając sami) dania bogate w błonnik. Czyli po prostu – warzywa i owoce. Najlepiej świeże…

Jestem wielką miłośniczką diety raw food.

Z racji tego, że jest ona lekka, dostarcza nam naturalnych witamin, przeciwutleniaczy, no i oczywiście sporo witalności. Po odejściu od stołu zupełnie nie czujemy się przejedzeni, tylko tryskamy niepodejrzewaną energią. Nasz organizm robi tu oszczędności energii na trawienie. Raw food dostarcza enzymów, które stymulują ten proces.

Ale czasami dieta surowa wymaga od nas wstępnego przygotowania naszych jelit. Czyli stopniowego wprowadzania do codziennego menu – porcji surowych warzyw i owoców. By nasze jelita powoli, stopniowo przygotowały się do takiej dawki błonnika.

Tu po prostu musimy wsłuchać się w swój organizm i obserwować, co robi mu dobrze.

jak podnieść odporność, jak wzmocnić osłabiony organizm, coś na wzmocnienie organizmu, wzmocnienie odporności, jak wzmocnić układ immunologiczny u dorosłych

Dobre codzienne gesty

Na przebudzenie organizmu – szklaneczka wody z cytryną.

Wypita z samego rana na czczo, robi nam wiele dobrego: rozbudza, oczyszcza i przygotowuje nasz organizm do długiego dnia, który mamy w perspektywie.

Albo

Woda z dodatkiem odrobiny octu jabłkowego i miodu.

Prócz tego, że podobno opóźnia pojawiania się siwych włosów, wspaniale rozbudza nasz organizm. I to z samego rana.
Przygotowanie formy na zimę za pomocą kuracji wodą z glinką.

Glinka oczyszcza organizm, naprawia ewentualne uszkodzenia czy łagodzi stany zapalne, a także odkwasza tzw „teren”, czyli nas samych od środka.

Sycąca i rozgrzewająca zupa – wywar z warzyw.

Sama nagotowuję ją na odrobinie mięsa. Z warzyw zimowych: kalafior, ziemniaki, marchew, cukinia…. A następnie miksuję. Pyszna i sycąca kolacja dla całej rodziny.

Dbam o to, by moja dieta zimą była wystarczająco sycąca.

Bo jeżeli zimą spontanicznie ciągnie nas do bardziej sycących dań. Tak że może nawet czujemy, że przy tej okazji obrastamy w sadełko – coś w tym jest. Naturalny instynkt, głos, którego warto posłuchać.

Bo nic nie dzieje się bez powodu.

Zima na pewno nie jest idealną porą roku na drastyczne odchudzanie.

Kilka lat temu właśnie w ramach takiego ambitnego projektu robienia sobie dobrze, jedząc jak najlżej i jak najmniej zimą – ponownie zaczęłam chorować.

Nie rozumiałam dlaczego, skoro robię wszystko, by zrobić sobie dobrze – ruszam się, bardzo dietetycznie się odżywiam…. Więc dlaczego tym razem to nie zadziałało?

Bo przesada nigdy nie jest dobra. Prowadzi do rozchwiania wrażliwej równowagi, którą jest nasze zdrowie.
Zbyt drastyczną utratę wagi – zimą – przypłaciłam zdwojoną chorowitością.

Jakie było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się że więcej osób miało podobne doświadczenia.

jak podnieść odporność, jak wzmocnić osłabiony organizm, coś na wzmocnienie organizmu, wzmocnienie odporności, jak wzmocnić układ immunologiczny u dorosłych

2. Zadbać o formę fizyczną.

Kiedyś wystarczał najmniejszy wiaterek, aby mnie przewiać. I już zaczynałam chorować.

Czasami przewiało mnie właśnie z przegrzania. Bo tak zabunkrowałam się pod stertą swetrów, szalików, kurtek i kufajek, niczym gąsienica w kokonie (zero seksapilu). Na cebulkę.

Tyle, że w porę nie zdąrzyłam tej cebulki rozebrać. Spociłam się. No i mnie przewiało. Tzn, byłam święcie przekonana, że to było właśnie tak. Dlatego, że ja w porę nie zdjęłam z siebie tego nawarstwionego kokonu…

Tymczasem nie dlatego: Byle wiaterk potrafił mnie przewiać, dlatego, że mój organizm i przede wszystkim układ odpornościowy był mocno osłabiony.

Mimo tego, że od dziecka uważałam siebie za sportowy antytalent. Moje sporotowe CV naprawdę nie wygląda zachęcająco… Choć paradoksalnie lubię się ruszać.

Niemniej lekcje wf – u z czasów szkolnych na długie lata po pozostawiły we mnie przekonanie, że to nie dla mnie. Tymczasem NIE:

jak podnieść odporność, jak wzmocnić osłabiony organizm, coś na wzmocnienie organizmu, wzmocnienie odporności, jak wzmocnić układ immunologiczny u dorosłych

Nasz organizm został stworzony do tego, by się ruszać.

Na dowód, po co natura wyposażyła go w mięśnie? Pytanie czysto retoryczne….

Aż odkryłam, że lubię biegać: że sprawia mi to przyjemność i wyraźnie robi mi dobrze.

Więc jeżeli podobnie jak ja od lat, uważasz się za sportowe beztalencie – dobra wiadomość –
Wszysto, co najlepsze jest jeszcze przed Tobą.

Trzeba to w sobie odkryć. Popróbować różnych form ruchu, by znaleźć tą, która najlepiej Ci będzie leżeć. Bo nasz organizm został stworzony po to, by się ruszać.

3. Psychika.

Bo kiedy poddaje się nasza psychika, kapituluje też (rykoszetem) nasz układ odpornościowy.
Odczuwamy spadek formy fizycznej, dlatego że nie dopisuje nam samopoczucie. A jesień i zima to okres sprzyjający takiemu spadkowi motywacji.

Więc? Co robić? Dać sobie przyzwolenie i czas, na wszystko to, co robi nam dobrze, relaksuje, poprawia humor, w najmroczniejszych chwilach potrafi na nowo przebudzić apetyt na życie: dobra lektura, spacer, ruch, spotanie z dawno nie widzianymi przyjaciółmi.

Dlaczego nie masz na to czasu? Daj sobie rozgrzeszenie. To dla Twojego zdrowia i dla tego, żeby w przyszłości pracować efektywniej. Bo jakoś trzeba naładować te wewnętrzne akumulatory….

jak podnieść odporność, jak wzmocnić osłabiony organizm, coś na wzmocnienie organizmu, wzmocnienie odporności, jak wzmocnić układ immunologiczny u dorosłych

4. Wypoczynek

Bo kiedy zaczynamy gonić w piętkę, to możemy być pewni, że nic dobrego z tego dla nas i naszego zdrowia nie wyniknie.
Nie przeciągać struny. Nasz organizm, jak każdy inny instrument wymaga cierpliwości i troski.

Nie ma co szarżować. Kiedy organizm pada na pysk. Więcej osiągniemy – dając sobie czas na zregnerowanie sił. Za świeżmi siłami – zajedziemy dalej.

Dlatego tak ważny jest dobry sen i odpowiednia ilość tego snu. I tu znowu: wsłuchać się w swój organizm i robić mu dobrze, czyli dostarczać to, czego mu potrzeba: odpowiedniej ilości snu.

A wtedy krok po kroku, okaże się, że Twoje zimy staną się coraz mniej chorowite. A Twój organizm coraz silniejszy. Niezależnie od przeciwnych wiatrów i przeciągów.

To kwestia odpowiedniego przygotowania organizmu na zimę….

Nic nie jest szczególnie trudne do zrobienia, jeśli tylko rozłożyć to na etapy.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Zapisz się na newsletter

Related posts

7 Thoughts to “Jak nie chorować zimą?”

  1. Bardzo wartościowy wpis. Niejednej osobie z pewnością się przyda 😉 Na szczęście rzadko choruje 😀

  2. Aneta

    garść przydatnej wiedzy, super! 🙂

  3. Bardzo przydatny post! W zeszłym roku musiałam w takim razie źle jeść, bo często chorowałam 🙁 Ale teraz widzę, że mimo iż moje podejście i wcześniej było zdrowe, to teraz jest jeszcze lepsze i podchodzę do tego wszystkiego z jeszcze większym zaangażowaniem, staram się różnicować to co jem. A smoothie jest i będzie dla mnie dobrym wyjściem jeśli chodzi o jedzenie niektórych warzyw, za którymi nie przepadam, a są zdrowe. Lecę czytać kolejnego posta i sprawdzić czy jestem zakwaszona 🙂 Pozdrawiam!

  4. Muszę trochę więcej poczytać o raw food. Właśnie jestem po tygodniu choroby, leczonej kolejny raz antybiotykiem. Przez to, że bez nich choruję bardzo długo, z reguły jestem na nie skazana raz w roku. W związku z tym obecnie postanowiłam być bardziej skrupulatna i stosować tego typu metody, aby organizm mógł sam sobie radzić z bakteriami.

  5. Za każdym razem w okresach przejściowych muszę swoje przechorować. Nie jest to nic poważnego, po prostu zwyczajny katar i osłabienie. Według mnie wynika to z niedostosowania ubioru to pogody, ale mogę się mylić 🙂

  6. W moim przypadku przełomem było zaczęcie stosowanie tranu Bio Marina. Od września do marca codziennie jedna kapsułka. Metodę tę polecił mi przyjaciel, po wyjątkowo ciężkim dla mnie roku, gdy po jednym choróbsku przyplątywało się kolejne. Tran zdziałał cuda. Raz na kilka lat trafi się gorsza zima za jakąś infekcją – organizm nie jest w stanie być ciągle na najwyższym szczeblu gotowości, ale i jej zwalczanie przebiegało szybciej.
    Drugą rzeczą, którą polecam, to hartowanie ciała – ja nauczyłam się kończyć każdy prysznic zimną wodą. Najpierw szybko wyskakiwałam spod wody, teraz mogę stać już kilka minut pod zimnym strumieniem. Poza tym zimna woda hamuje procesy starzenia, sprawia, że skóra jest jędrna. Za to nie wiedziałam, że ocet jabłkowy z miodem może spowolnić siwienie – muszę przetestować;)

  7. Aga

    Bardzo przydatny wpis! Z tym odpoczynkiem to święta prawda. Zauważyłam u siebie taką prawidłowość, że jak w pracy dostaję nieźle w kość to potem często kończy się u mnie paskudnym choróbskiem, który skutecznie rozkłada mnie na łopatki. Zupełnie niedawno tak miałam, bo jak przemęczony organizm to nie ma siły się bronić przed różnego typu infekcjami.

Leave a Comment