Jak kolory wewnątrz naszego mieszkania oddziałują na naszą psychikę?

Zabieram Cię w fascynującą podróż po krainie kolorów, które nie tylko tworzą nasz dom, nasze wnętrza, ale również oddziaływają na nasz stan umysłu, na nasze decyzje, a poprzez nie na nasze życie.

Psychologia i zachowanie.

Zacznijmy od tego, jak kolory wpływają na nasze samopoczucie. Bo według poważnych badań naukowych, wybór koloru to nie tylko kwestia estetyki, ale też coś, co dogłębnie oddziaływuje na nasz nastrój, a przez to pośrednio, choć długofalowo na nasze życie.
Zróbmy szybki przegląd podstawowych kolorów: co one symbolizują i jak mniej lub bardziej świadomie na nie reagujemy.

Kolor czerwony, czyli kolor mocy.

Teraz wyobraź sobie pokój skąpany w intensywnej czerwieni, będącej synonimem energii, gniewu, radości i witalności.
Czy to w formie wyeksponowanej tym kolorem jednej ze ścian, czy chociażby w formie mniejszego akcentu kolorystycznego – typu np czerwona narzuta, czy zaczynając od kompletu poduszek, po zestaw mebli w tejże kolorystyce.

Bo czerwień to kolor, który przyspiesza nam tętno, ale jednocześnie tworzy dynamizującą aktywną atmosferę.

Co jak najbardziej może być poszukiwanym efektem np w pomieszczeniach, w których wbrew nastrojowi chwili powinniśmy móc zmobilizować się do pracy, np w naszym prywatnym home office. Tym bardziej w epoce pracy zdalnej, wykonywanej chociażby w przytulnych pantoflach i ciepłym, rozgrzewającym szlafroku, kiedy tym bardziej potrzebne jest nam coś, co wyrwie nas z domowego letargu i pobudzi do działania.

Tak więc, choć czerwień może być postrzegana w pewnym stopniu jako kolor kontrowersyjny, synonim pewnej, może nie najprościej wpisującej się w przygładzone konwencje drapieżności, czy niepoddającej się ogólnie ustalonym regułom namiętności, to czasami potrafi zrobić nam dobrze w naszym małym M.

Wszystko zależy od potrzeby i od indywidualnych upodobań.

Kolor niebieski, czyli kolor, który podświadomie nas uspokaja.

Tu kontrastem dla dynamizmu czerwieni jest kojący spokój błękitu nieba, czy relaksującej zielono – niebieskiej tafli wody.
Wyobraź sobie kojące niebieskie odcienie w swojej sypialni. Czyż już taka perspektywa podświadomie nie skłania Cię do wzięcia chwiliki relaksującego oddechu?
Niebieski ma tę mityczną wręcz moc łagodzenia napięć, wyciszania, a nawet podświadomego, a jakże realnego obniżania ciśnienia krwi. Prawdziwa magia kolorów. Niebieski działa wyciszająco. Być może właśnie potrzebujesz go najbardziej w swoim otoczeniu dla wprowadzenia relaksującej dawki spokoju po wyczerpującym i nerwowym dniu pracy. Dla której z radością będziesz wracał do swojego przytulnego M.

Kolor zielony.

Zieleń, czyli kolor ściśle kojarzący się z naturą. A więc i podświadomie z pewną taką niewzruszoną stabilnością i opoką, jaką w praktyce często jest dla naszych skołatanych nerwów – kontakt z przyrodą.

Jesteśmy częścią przyrody. To właśnie ona, kiedy wszystko inne zawodzi, pozwala nam nabrać zdrowego dystansu do nieubłaganie goniących nas i szarpiących nam nerwy codziennych spraw i tzw bieżączki. Spokój i stabilność przyrody, które są ponad to. Kolor, który jest synonimem siły spokoju i dojrzałości.

Niezależnie od tego, czy wybierzesz stonowane odcienie szałwii, czy wprowadzisz elementy w kolorze szmaragdowej zieleni, wybór takiej kolorystyki wprowadzi poczucie harmonii poprzez podświadome odwołanie się do potęgi natury (która jest ponad to: ponad bieżące, nerwowe miotanie się małego chomika, niestrudzenie pedałującego w kręcącym się w kółko kołowrotku).

W takim otoczeniu zaczniesz doświadczać relaksującego poczucia harmonii i świeżości związanej z nim.

Żółty.

Żółty może być postrzegany jako kolor dość kontrowersyjny i nie dla każdego będzie oczywistym wyborem (mówiąc eufemistycznie). Osobiście nie jestem jakąś szczególną jego fanką.

Ale … żółty ma też swoje atuty: wprowadza energię, ciepło, a wraz z nimi ożywiającą dawkę optymizmu.

Wyobraź sobie, że wchodzisz do pomieszczenia skąpanego w kolorze żółtym, czy chociażby z żółtymi akcentami typu: kanapa, poduszki, czy żółte zasłony i … bije od niego nieodparta dawka pozytywnej energii, która podświadomie podnosi Cię na duchu.

Żółty potrafi nadać dowolnej przestrzeni bardziej słoneczny, promienny charakter, począwszy od promiennych, żółtych elementów w kuchni, poprzez domowy home office, a nawet żółtą kanapę w salonie.

Kolor fioletowy

Kolor purpury tradycyjnie kojarzony z królewskim płaszczem i generalnie królewskimi atrybutami. Jest więc to kolor naturalnie wiążący się z bogactwem, kreatywnością i duchowością.

Spróbuj wyobrazić go sobie w formie aksamitnej welurowej sofy, czy lawendowych akcentów w Twoim salonie np typu fioletowo – lawendowe zasłony. Ten kolor niezawodnie wprowadzi do Twojego wnętrza odrobinę luksusu i pewną dawkę wyrafinowanej wyniosłości.

Fiolet pobudza w nas kreatywność i dodatkowo wprowadza posmak tajemniczości.

Neutralne kolory, czyli dyskretne stonowane biele, szarości, czy niebieski.

Kolory neutralne to kolory w których właściwie każdy potrafi się odnaleźć. Są to barwy bezpieczne, nie wzbudzające kontrowersji i powszechnie akceptowalne, w których w zasadzie każdy potrafi się odnaleźć. Dlatego bez nadmiernego ryzyka możesz wykorzystać tę paletę barw szczególnie, jeśli projektujesz wnętrze dla kogoś jeszcze bliżej Ci nieznanego (np dla potencjalnego lokatora). A z drugiej strony są to kolory pozostawiające spore pole do popisu i sporo miejsca na personalizację przestrzeni pod indywidualne gusta i potrzeby. Tak żeby każdy mógł znaleźć się i poczuć dobrze w danym wnętrzu. Idealne, jeżeli przygotowujesz mieszkanie np. pod wynajem.

Udanego eksperymentowania z kolorami. Pozdrawiam serdecznie Beata

 

 

Opublikowany przez BEATA REDZIMSKA

Przez lata zmagałam się z chronicznymi problemami z gardłem, do momentu, kiedy odstawiłam produkty mleczne. Dzisiaj, uważam, że można mieć zrównoważoną dietę – eliminując z niej produkty mleczne i mączne. A dieta bezglutenowa – bezmleczna jest najlepszą dietą odchudzającą. Wszystko jest kwestią wyrobienia w sobie dobrych nawyków…. Przez lata wierzyłam, że jestem totalnym beztalenciem sportowym, aż zaczęłam się ruszać. Wierzę w uzdrowicielską moc glinki zielonej. Jestem niepoprawną miłośniczką zielonych smoothie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Exit mobile version