Przesilenie wiosenne, czyli gdy dopada wiosenne przemęczenie …

przesilenie wiosenne

Czy dopadło Was w tym roku wiosenne przemęczenie?

Mnie niestety tak. No cóż, piszę z założenia bloga o zdrowym stylu życia. Ale pisząc go, przesiaduję wieczorami przed komputerem. Czasami wręcz zarywam noce. Do tego karmię piersią moją najmłodszą córeczkę (9-cio miesięczną). Z tego powodu moje noce są dość …. poszatkowane. Sen jest najlepszym kosmetykiem. A jeżeli organizm nocą nie zdąży się zregenerować, to niestety trudno być w dobrym zdrowiu. A wtedy może zakraść się wiosenne przesilenie, a z nim wiosenne zniechęcenie.

KOBIETO POTRAFISZ. UWIERZ W TO.

A wtedy momentami zupełnie bez powodu puszczają nerwy. Nie ma się czym chwalić: wysmarowałam złośliwy komentarz na pewnym blogu, sprowokowana seksistowskim sformułowaniem jego autora. W końcu, jak dobrze podrapać pod pokrywką, w każdym facecie siedzi kawałek maczo. Choć czasami siedzi sobie bardzo cicho. Bo ma żonę  o dużej sile przebicia, która skutecznie trzyma go (ten nieujawniony kawałek maczo) pod pantoflem.

Nie pamiętam, żebym wcześniej tak się zapaliła pod wpływem jakiejś głupiej gadki. Staram się nie reagować na seksistowskie zaczepki. Może niesłusznie. Może powinnyśmy nie dawać sobie w kaszę dmuchać. Może właśnie dlatego nam – kobietom trudniej się przebić … gdziekolwiek i  gdziekolwiek wyżej.

Mamy tzw „syndrom oszusta”. Czyli po prostu…. Gdy ktoś chwali to, co robimy, czujemy się zażenowane. Wydaje się nam, że udało się nam tę chwalącą nas osobę nabrać. Czyż tak nie jest? W pracy kobieta często odwala czarną robotę, a laury za to zbiera puszący się kolega. Jeżeli Wam się to nigdy nie przydarzyło to gratuluję  i zazdroszczę.

przesilenie wiosenne

DIAGNOZA: PRZESILENIE WIOSENNE.

Ale żeby od tego od razu puszczały nerwy? Diagnoza: wiosenne przesilenie.

Muszę sobie odpocząć i powrócić do źródła, czyli do podstaw zdrowego odżywiania i przyjemności obcowania z włóczką. Nie mnie jednej, szczególnie  to drugie, czyli włóczka – koi nerwy.  Makneta kiedyś pisała o tej metodzie terapii polegającej na obcowaniu z włóczką. Postanowiłam wziąć się za siebie. Po czym od razu zrobiło mi się lepiej. Dla wytrwania w dobrym zamierzeniu sięgnęłam po książkę „Taty”. To pseudmonim blogerki, pasjonatki zdrowego żywienia, która powrociła do zdrowia (po chorobie nowotworowej) dzięki zdrowej diecie.

Bo zdrowy styl życia wcale nie wymaga wielu wyrzeczeń. Wystarczy odrobina dobrej woli. Z czasem dobre nawyki wchodzą w krew.
Wystarczy trzymać się kilku ogólnych zasad i cieszyć się życiem.  No i jeszcze …. robić to, co się kocha. Albo pokochać to, co się robi. Na co warto tu zwrócić uwagę?

1. Zdrowa dieta powinna być zrównoważona, czyli dostarczać wszystkich niezbędnych  składników.

Z naciskiem na produkty roślinne (surowe i gotowane warzywa, owoce, tu chodzi o błonnik i witaminy) i  odpowiednie tłuszcze (nie tylko zwierzęce, czyli tłuszcze nasycone – nie samą golonką żyje człowiek), ale i roślinne, nie przetworzone (nie utwardzone) jak w margarynie, ale jak najbardziej naturalne z omega 3.

Tak na marginesie: czy wiecie jak wybierać oleje roślinne do kuchni? Najlepsze są te z pierwszego tłoczenia na zimno, sprzedawane w szklanych przyciemnianych butelkach.

przesilenie wiosenne

2. Odkwasić swój organizm.

Bo zbytnie zakwaszenie organizmu jest problemem naszych czasów. Jak dowiedzieć się, czy ten problem nas dotyczy?

  • Masz łamliwe paznokcie, wypadające nagminnie włosy, galopującą próchnicę? Może dlatego, że Twój organizm pobiera z nich wapń, by zneutralizować kwasy w organizmie. Dlatego naturopaci zawsze oglądają paznokcie pacjenta…..
  • Wiecznie pobolewają Cię mięśnie? Kwaśne kryształki, odłożone gdzieś w organizmie, potrafią bolesnie wbijać się w tkankę.
  • Kochasz słodycze? Cukier zakwasza.
  • Nie potrafisz odmówić sobie pożądnej porcji golonki? Mięso w nadmiarze też zakwasza.
  • Non stop zrzymasz się na szefa, męża i wścibską sąsadkę? Stres mocno zakwasza organizm.

Jak go odkwasić, czyli jak przywrócić zakłóconą równowagę kwasowo-zasadową?

Po pierwsze warto wziąć pod lupę swój talerz. „Wziąć pod lupę” talerz to… tylko takie wyrażenie. Tymczasem  wystarczy przyjrzeć się mu z pewnym (tj. zdrowym) dystansem. Odrobinę krytycznie. Dorzucić do niego więcej tego, co go odkwasi (zalkalizuje). Czyli więcej produktów roślinnych. No i uspokoić rozkołatane nerwy. Tu terapeutycznie można przepisać sobie kilka rządków dziergania. Na zdrowie.

3. Jeść żywą żywność.

Ostatnio przeczytałam takie fajne stwierdzenie, które bardzo mi się spodobało:

Tzn przetworzoną, zakonserwowaną, z mikrofalówki. Tymczasem w niej życia już dawno nie ma.

Zdrowe danie można przygotować szybko. Byle z dala od mikrofali:

  • świeża sałatka warzywna polana sosem winegret dla rozbudzenia apetytu,
  • zamiast słodyczy, schrupać jabłuszko czy marchewkę,
  • zamiast barbecue, ugotować sobie coś na parze albo w woku.
  • Im krótsza obróbka, tym więcej danie zachowa w sobie soli mineralnych i smaku.

przesilenie wiosenne

4. Zdrowie, jak wszystko inne jest kwestią umiaru.

Nawet czipsy zjedzone z przyjemnością… niekoniecznie muszą wyjść bokiem. Oczywiście, o ile zdarza się to sporadycznie.

Trawienie jest procesem zużywającym wiele energii życiowej. Jeżeli cały czas podjadamy, męczy to nasz układ trawienny. No i w konsekwencji cały organizm.
Przejadanie się jest złym nawykiem. Niepotrzebnie przeciążamy moce przerobowe naszego żołądka.

Podobno Bismarkowi, który był strasznym łakomczuchem, lekarze poradzili, by niczego sobie nie odmawiał. Tylko, by wszystko jadł małymi porcjami i z umiarem. Bismark, mimo nieposkromionnego apetytu, dożył bagatela 80-tki (całkiem sporo, jak na swoją epokę).

No i pewnie jeszcze warto wziąć sobie do serca starą mądrość ludową, która mówi:

Nie ma sensu objadać się przed snem. Bo to tylko niepotrzebnie męczy organizm, który tą energię mógłby z większym pożytkiem, spożytkować gdzieś indziej.

przesilenie wiosenne

5. Jak najbardziej kolorowy talerz.

Taki talerz cieszy oko, rozbudza apetyt. Talerz jak najmniej toksyczny (czyli hypotoksyczny).

Dla zdrowia warto wyeliminować lub ograniczyć:

  • Konserwanty,  substancje pobudzające jak kofeina (ach te nerwy), cukier. I tak jemy go za dużo: średnio 70 kg na głowę na rok. Tymczasem człowiek prehistoryczny zjadał go tylko 2 kg rocznie.
  • Warto przyjrzeć się i to z pewną taką nieufnością takim produktom, jak mleko. Pijemy je na okrągło, przez cały rok, przez całe życie. Ale w naturze mleko krowie jest przewidziane dla małego woła. Zobaczcie tylko, jakie osiąga on gabaryty. W przyrodzie krowy nie produkują mleka przez cały rok. Ale tylko w sezonie, kiedy mają małe. Nasi przodkowie szanowali ten naturalny cykl. My wykreowaliśmy krowy – przodowniczki pracy, które produkują niewyobrażalne ilości mleka. Wbrew naturze.
  • Coraz więcej osób ma problem z glutenem. Zawierają go produkty mączne typu: pieczywo, makarony, ciasta itp. Dlatego czasami nie zaszkodzi sięgnąć po ryż. Ten nie zawiera glutenu.

6. Ogranicz stres.

Nie piszę: wyeliminuj. Bo to jest bardzo trudne. Stres jest problemem naszych czasów. Nieustanny wyścig szczurów, nerwy z szefem, przepychanki w pracy.
Nie ma jak druty, szydełko i dobra książka (albo audiobook), by na prawdę sobie pożyć. Z dala od wszechobecnego stresu…

A  co Wy o tym myślicie?

Pozdrawiam serdecznie

Beata

przesilenie wiosenne

Zapisz się na newsletter

Related posts

20 thoughts on “Przesilenie wiosenne, czyli gdy dopada wiosenne przemęczenie …

  1. Mnie gubią słodycze i siedzący tryb życia. Ale mam zamiar to zmienić bo mnie samą już drażnią ostatnie kontuzje. Świniam, zapomniałam o wzorach dla Ciebie, dopiero zdjęcie mi przypomniało- przepraszam. Serdeczności.

    1. Nie przejmuj sie, z wzoru kolnierzyka chetnie skorzystam, jak wygrzebie sie z moich kwadratow (na chuste). Pozdrawiam Hardaska

  2. Poczytalam i chyba nie jest ze mna az tak zle. Dzis rozpoczelam sezon ogrodkowy, takze niebawem doczekam sie wlasnej salaty, pomidowrow, fasoli itd. Uwielbiam wlasne warzywa i prace w ogrodku 🙂 Zdecydowanie jem duzo wiecej miesa niz kiedys… Moj maz sie domaga i dwojka synkow 😉 A powiedz mi, czy sery sa zdrowe, bo jadam sporo, a mleka nie pije wcale…
    Pozdarwiam 🙂

  3. Już dawno o tym mi wiadomo, tylko jak wziąć się w garść, jako upadła wegetarianka przyznaję, że mięso choć smaczne, nie sprzyja mi i lepiej czułam się, gdy go nie jadłam, coraz zbieram się do powrotu , po czym robię karkówkę i mój morderczy instynkt bierze górę nad ideą , niedobra Wiola, niedobra … pozdrawiam:)

    1. Trudno jest byc wegetarianinem, bo trzeba wiedziec, jak uzupelniac bialka po wyeliminowaniu miesa z diety. Czasami dla zdrowia warto zrobic sobie przyjemnosc. No i nie ma sensu robic sobie wyrzutow sumienia, ze nie udalo sie wytrwac w jakims zalozeniu. To jest jeszcze gorsze dla zdrowia. Pozdrawiam Hardaska

  4. Kwestia zdrowego żywienia ostatnio jest mi szczególnie bliska, bo się mi chłop na brzuch rozchorował, więc przeszliśmy (w zasadzie to ciągle przechodzimy…) na dietę lekkostrawną.
    Co do odkwaszania organizmu, to jest jeszcze jedna rzecz, która pomaga 😉 Rano szklanka wody z sokiem z cytryny pół godziny przed jedzeniem. Wiem, że to dziwne, ale podobno właśnie kwaśna cytryna pomaga…

    1. Tak, to dziwne, ale cytryna wlasnie odkwasza organizm. Jest nawet kuracja cytryna dla odkwaszenia organizmu. Przez 2 miesiace. W pierwszym tygodniu 3 wycisniete cytryny dziennie, w kolejnym 5, potem 7, 9. A w 5-tym tygodniu zmiejszamy dawke do 7 cytryn dziennie, potem 5, potem 3. Pewnie warto probowac. Nie testowalam, ale czytalam o niej w literaturze. Pozdrawiam Hardaska

  5. MOje wiosenne przemeczenie w tym roku chyba trwa od ubieglej wiosny, mam plan zaczas pic owocowe i warzywne smoothie 🙂

  6. MOje wiosenne przemeczenie w tym roku chyba trwa od ubieglej wiosny, mam plan zaczas pic owocowe i warzywne smoothie 🙂

    1. To napewno dodaje witalnosci: swieze warzywa i owoce, no i poprawiamy sobie samopoczucie, wiedzac, ze robimy cos dobrego dla zdrowia. Pozdrawiam Hardaska

  7. Oj, wiem o czym mówisz, ja tą wiosną wyjątkowo jestem zmęczona, u nas choróbsko córki, które ciągnie się 1,5 miesiąca wyczerpało mnie kompletnie. Praca, dom,praca,dom szara egzystencja. Staram się zdrowo jeść, w ogródku już posiane zobaczymy co wyjdzie. Pozdrawiam

    1. Ach dzieci, moje tez czasami ciagna dlugo chorobska. Wiem jak to meczy; Pozdrawiam Hardaska

  8. Niestety te wszystkie porady zalatują mi holistyką, która z rozsądkiem i nauką mija się szerokim łukiem… Oczywiście z częścią z nich nie da się polemizować (np. z umiarem czy unikaniem przetworzonego jedzenia), ale część to moim zdaniem wyssane z palca teorie. Przykład? Proszę bardzo – skoro mamy jeść dużo warzyw i owoców przez cały rok to jak to się ma do naturalnego cyklu wegetacyjnego przytaczanego przy okazji krów? Albo jak medycznie stwierdzić zakwaszenie organizmu o poziomie powodującym jedynie gorsze samopoczucie, a nie chorobę i jakie badania je wyrywają? Jak ma się prehistorycza średnia długość życia do współczesnej, jak można porównywać w ogóle ówczesny i obecny styl życia wyciągając z tego miarodajne wnioski? Czy naprawdę chcemy wzorować się na czasach kiedy kobiety prawie przez całe życie były w ciąży zaczynając zaraz po pierwszej miesiączce, co roku cierpiały głód na przednówku, były chronicznie niedożywione i masowo umierały na różnego rodzaju zakażenia?

    Zgadzam się jednak z Tobą co do drutów i szydełka, rzeczywiście poprawiają samopoczucie, pozwalają się uspokoić i zrelaksować, a w starszym wieku wspomagają pracę mózgu poprawiając pamięć, wyobraźnię przestrzenną i koordynację.

    PS. Pod pewnymi względami chyba przypominam faceta, nigdy nie zdarzył mi się „syndrom oszusta”, prowadzę własną firmę i jej rozwijanie, zarabianie pieniędzy dla siebie i na swoich warunkach, nawet kosztem niepewności jutra, sprawiają mi autentyczną radość…

    1. Podziwiam Twoj charakter (i zazdroszcze). Az zafurczalo u mnie na blogu. Ale ciesze sie, ze po 2 latach pisania w koncu udalo mi sie obudzic mala polemike. Pozdrawiam. Powodzenia w prowadzeniu firmy Hardaska

  9. „Syndrom oszusta” raczej mi się nie zdarza, zmęczenie wiosenne też mnie nie dopadło, znaczy to, że nie jest ze mną źle 🙂 I dobrze 🙂 Zgadzam się z Tobą Beato. Zrównoważona dieta, krzepiący sen, ruch na świeżym powietrzu – to podstawa. Dalej – zapanować nad nerwami i stresem, ale to nie dla każdego jest łatwe. No i słodycze – ach, niech ich Ziemia pochłonie. To moja ogromna słabość. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Pozdrawiam Cię Jolu serdecznie.

  10. kamila wojkam5

    Przesilenie wiosenne podsumowane koncertowo 🙂
    Mnie jako takie tym razem chyba ominęło, ale jak sądzę duża w tym zasługa zadbania o część tego o czym piszesz – ruch, troszkę lepsza dieta (bo słodycze to ciągle mój słaby punkt), nie korzystanie z kofeiny, ale coraz mocniej mnie zastanawia kwestia zakwaszenia …nad tym powinnam popracować. No i nauczyć się spać bo na to zwyczajnie mi szkoda czasu;)
    A zdanie „Jak organizm ma życ pełnią życia, skoro żywi się tylko i wyłącznie martwą żywnoscią tzn przetworzoną, zakonserwowaną, z mikrofalowki. W niej życia już dawno nie ma” pownno być umieszczane na takim jedzeniu (bo na nazwę żywnośc nie zasługuje) tak samo jak ostrzeżenia na papierosach. Puszczę je w obieg dalej jeśli pozwolisz.
    Pozdrawiam

  11. I ja przerabiałam przesilenie wiosenne, dość mocno. Chyba idzie ku lepszemu, a objawy mniej dokuczliwe, kiedy uda mi się coś doprowadzić do końca. Choćby skończyć czytać najmarniejszą nawet książczynę, albo machnąć „sweterek”.
    Pozdrawiam 😉

  12. Kolejny raz z przyjemnością czytam tego bloga 🙂
    Mój sposób na wiosenne przesilenie? Rower. Pobudzenie krążenia poprzez przekręcenie kilkunastu czy kilkudziesięciu kilometrów naprawdę daje kopa. Apatia czy senność odchodzi w niepamięć. Po prostu chce się żyć. Mogą to być oczywiście rolki, czy bieganie, cokolwiek związane z dosyć intensywnym ruchem. Już dawno doszedłem do tego, że organizm ludziki potrzebuje żeby nim wstrząsnąć , zmęczyć go, spocić.
    Jeszcze słówko o zakwaszeniu. mi lekarz doradził na nadkwasotę : kapustę kiszoną, surową. To jest ten sam trop co cytryna. Po prostu kwaśne. Kwas zalewać kwasem. Kto by pomyślał…

Leave a Comment