ZDROWIE

Co na zaparcia?

CO NA ZAPARCIA

co na zaparcia, sposoby na zaparcia, domowe sposoby na zaparcia

Na zaparcia.

Pod tym wpisem producenci uszczęśliwiających pigułek na zaparcia uparcie smarują mi komentarze… że ich pigułgi są najlepsze. Tzn może nie sami producenci, tylko zatrudnieni u dystrybutora danego producenta – stażyści. I nie smarują, że ich pigułki są najlepsze. Tylko, że niby oni (tzn ci stażyści, tylko wcale nie mówią, że stażyści) spróbowali na sobie pigułki X, Y, Z i  te działają jak bomba. Przeczyszczają na wylot…. jak burza. Jak taki stażysta się dobrze postara, to za jednym pociągnięciem pióra zaliczy straż w firmie od pigułek X, Y i Z.

Tylko po co nam do szczęścia pigułgi?

Wypróżnianie się to jeden z najbardziej naturalnych procesów. Owszem czasami szwankuje latem. Bo krępujemy się, krygujemy… A po kilku dniach „niechodzenia do toalety” daje się nam to mocno we znaki. A wtedy…. szukamy czegoś na przeczyszczenie.

A wtedy nie czytajcie komentarzy tych wszystkich stażystów (tzn nie ma ich, bo z zasady „moderuję” komentarze). Bo są stare sprawdzone, jak to się mówi babcine, czyli bezpigułkowe sposoby na zaparcia.

Odrobina ruchu, świeżego powietrza, błonnika, czyli włókien roślinnych i prosto truchcikiem do toalety…. Na zdrowie.

Bo wypróżnianie się jest jedna z podstawowych, choć może i czasami żenujących funkcji naszego organizmu. Bez wypróżniania się – nie ma zdrowia. A jeżeli zdarzy się, że latem, pod namiotem… no nie idzie…. To wtedy….

Dobre rady na lato: jak uporać się z zaparciami na wyjeździe i skorzystać z letniego wypoczynku.

Co pomaga na zaparcia?

Lato tuż tu, wyczekane, wymarzone, wyspiewane. A w perspektywnie dalsze lub bliższe voyage, pewna dawka podekscytowania, porcja zasłużonego relaksu, spory bagaż wrażeń, dużo ujemnych jonów (które pozytywnie wpływają na nasze zdrowie i którymi szczodrze obdarza nas natura), bogactwo smaków i zapachów na talerzu i jeden mały bemol: przejściowe zaparcia.

No cóż nasze jelita silnie reagują na zmiany nastroju czy otoczenia, czasami blokują się, gdy wychodzimy poza naszą sferę komfortu, oddalamy się od przytulnej (własnej) łazienki, lądujemy gdzieś w nieznanym hoteliku lub w naturze pod namiotem. Nie darmo naturopaci nazywają jelita naszym drugim mózgiem. A to ze względu na dużą obecność w nich komórek nerwowych (identycznych jak te, które budują korę mózgową – siedzibę ludzkiej pamięci i inteligencji).  Dlatego jelita tak silnie reagują na zmiany. Szczególnie, gdy w nowym otoczeniu czujemy się skrępowani i mamy opory, by … pójść do ubikacji.

Stąd w okresie wakacyjnym, na wyjazdach przytrafiają się nam problemy z wypróżnianiem. Nawet jeżeli na codzień  w tym temacie jesteśmy uregulowani jak szwajcarski zegarek.

Co poradzić na przejściowe zaparcia?

Jak sobie z tym poradzić i popchąć je (nasze jelita) naprzód?

  • Po pierwsze wypijać odpowiednie ilości płynów

Przynajmniej 1 litr dziennie (wody, zielonej herbaty, herbatek ziołowych).

  • Do codziennej diety włączyć warzywa i owoce.

Na pracę naszych jelit wpływa ilość włókien roślinnych (czyli błonnika) na naszym talerzu. Dlatego warto zjadać do obiadu porcję surowych i/lub gotowanych warzyw. Zawierają one błonnik, a ten działa jak miotła, która zamiata zakamarki jelita.  Do tego dodajmy 1-2 owoce (co dzień). Ale w odstępach od posiłków. Wtedy łatwiej je przyswajamy.

To zupełnie normalne, że na wyjeździe czujemy się skrępowani, a przynajmniej mniej chętnie idziemy do nieznanej, nie zawsze czystej toalety. Ale jakoś trzeba się przemóc, wypróżnić się – nie przetrzymywać, gdy tego domaga się nasz organizm.

  • Ruch pomaga na zaparcia.

Wakacje to świetny moment, by więcej się poruszać. Ruch wspaniale pomaga na zaparcia, bo pobudza perystaltykę jelit. Skurcze mięśni brzucha masują jelita i przesuwają ich zawartość w kierunku wyjścia.

  • Zadbaj o florę bakteryjną w jelitach.

Dodatkowo możemy zadbać o florę bakteryjną i lekko ją podkarmić. W tym celu możemy kupić sobie saszetki z probiotykiem, do rozprowadzenia np w jogurcie.

  • Naturalne produkty na zaparcia.

Jeżeli mimo wszystko jelita nam się zablokują, to możemy sięgnąć po tabletki ziołowe (np na bazie rabarbaru), czy czopki z parafiny. Grunt nie przyzwyczaić  się do nich. Bo jelita się nam rozleniwią i już zawsze będą chciały iść na łatwiznę.

Na wszelki wypadek do walizki możemy zabrać suszone owoce np morele czy figi (bogate w błonnik i magnez). Na trasie mogą przydać się jako dietetyczna przekąska, która doda nam energii i skrzydeł. A zamoczone na noc w wodzie i zjedzone kolejnego dnia przyspieszą wypróżnianie się.

Jeżeli macie problemy z trawieniem polecam wpis Lekka jak piórko, czyli sekrety dobrego trawienia. Tu niezawodnym sposobem  jest mały 20-30 minutowy spacer po posiłku, który dobrze robi na wszystko.

Kiedy dobrze jeść surowe warzywa?

Lato to pora na kolorowe szaleństwa na talerzu. No bo jak nie latem, to kiedy mamy skosztować najróżniejsze sałatki warzywne? Sałatki z surowych warzyw są bogate w enzymy trawienne (które ulegają zniszczeniu już przy temperaturach rzędu 40°C).

Niestety nie wszyscy, nie wszystkie jelita równie dobrze tolerują surowe warzywa. Dla niektórych porcja surowych warzyw może to oznaczać zbyt dużą dawkę błonnika. W takim wypadku można zacząć spokojnie, czyli zaserwować sobie soczek z warzyw (tzw smoothie) np jedną szklankę przed obiadem.

Ile płynów wypijać latem?

Latem bardzo ważne jest by wystarczająco dużo pić. Tu polecam wpis: Sprawdź, czy pijesz wystarczajaco wody. Niedobór płynów w organiźmie może czasami powodować infekcje dróg moczowych. Gdy wypijamy zbyt mało płynów, mocz gromadzi się w pęcherzu moczowym. A niestety przy tej okazji mogą rozwinąć się w nim również niechciane bakterie.

Dobroczynny wpływ jonów ujemnych na nasze zdrowie.

Wakacje to wspaniały moment, by nachapać się jonów ujemnych. Te jony wspaniale oddziaływują na nasz organizm: wyciszająco, uspokajająco, a jednocześnie dynamizująco. W przeciwienstwie do jonów pozytywnych wszechobecnych w naszym otoczeniu. Te są emitowane przez urządzenia elektryczne, wypompowują z nas energię i dokładają nam niepotrzebnego stresu.

Dlatego od czasu do czasu warto odciąć się od komputera, komórki, rozłożyć się wygodnie gdzieś na łonie natury z robótką (lub bez) i po prostu beztrosko sobie pooddychać. To dzięki jonom ujemnym czujemy się tak wspaniele zregenerowani po małym pobycie w plenerze.

Gdzie możemy znaleźć najwięcej takich jonów ujemnych?

Tam gdzie szumi woda, szeleści wiatr w liściach, gdzie z przyjemnością oddychamy świeżym powietrzem. A w liczbach wygląda to tak:
 

  • W pobliżu wodospadu (tu jony ujemne tworzą się, gdy krople wody uderzają o skały). Mamy 50 000 jonów ujemnych na cm3.
  • Nad morzem, wsłuchując się w szum fal 4000 jonów ujemnych na cm 3.
  • W górach od 8000 do 12 000 jonów ujemnych na cm3.
  • W lesie, gdy wiatr szumi między liścmi 3000 jonów ujemnch na cm 3.
  • Po letniej burzy między 1500 do 4000 jonów negatywnych na cm3.
  • Na wsi 500 – 1200 jonów ujemnych na cm 3.

Dobra wiadomość dla tych, którzy nigdzie nie wyjeżdżają:

Taką dobroczynną porcję jonów ujemnych można samemu sobie wykrzesać pod prysznicem  (kierując strumien wody na ścianki). A prócz tego zawsze można wyjść sobie gdzieś  na spacer do pobliskiego parku, najlepiej po soczystej ulewie i głęboko pooddychać. Na zdrowie.

Zostaje nam rozsądnie korzystać ze słonca, pluskać się w wodzie, łapać czyste powietrze  w płuca i wiatr w żagle. No i cieszyć się życiem. Na pewno warto zabrać ze sobą dobrą książkę i robótkę.

Co do książki chwyciłam nieśmiertelny poradnik Dale Caregie „Jak zdobyć przyjaciół” (zobaczymy czy podziała). A Wy czy macie jakies fajne książki na lato?

Oczywiście ten wpis pisałam w ramach  Wspólnego czytania i dziergania , a jeżeli wyszło trochę nie na temat, bo rozgadałam się o czymś innym, to przepraszam i serdecznie pozdrawiam

Beata

Podobne wpisy

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Zapisz się na newsletter

[ABTM id=15613]

Zaobserwuj mnie na Instagramie

O AUTORZE

Przez lata zmagałam się z chronicznymi problemami z gardłem, do momentu, kiedy odstawiłam produkty mleczne.

Dzisiaj, uważam, że można mieć zrównoważoną dietę – eliminując z niej produkty mleczne i mączne.

A dieta bezglutenowa – bezmleczna jest najlepszą dietą odchudzającą.

Wszystko jest kwestią wyrobienia w sobie dobrych nawyków….

Przez lata wierzyłam, że jestem totalnym beztalenciem sportowym, aż zaczęłam się ruszać.

Wierzę w uzdrowicielską moc glinki zielonej.

Jestem niepoprawną miłośniczką zielonych smoothie.

(37) Comments

  1. ale dużo cennych rad 🙂 no i te jony nas zaintrygowały *O* trzeba w góry jechać!

  2. oo, jak się cieszę, że trafiam dziś na Twojego bloga, bo treści wielce przydatne, jak czytam (a ostatnio właśnie coraz bardziej zaczynam doceniać to, co naturalne i podobnie jak Ty pasjonuję się szydełkowaniem) 🙂

    o jonach też nic nie słyszałam – w sensie o ich wpływie na nasze samopoczucie – ciekawe…

  3. Ja nie jestem w stanie wypić więcej wody niż pół litra dziennie. Nie wiem, jak to robią inni, mnie się nie udaje. Oczywiście piję coś tam jeszcze – trzy kawy i dwie herbaty. Mnie to wystarcza. Z chęcią zaszyłabym się gdzieś, ale na razie muszę pracować. Odpocznę pod koniec sierpnia 🙂
    Pozdrawiam cieplutko,
    Asia

  4. Ostatnio wdychałam „suche jony” siedząc z MM w piaskownicy. Okropność. Cóż zrobić, kiedy dziecięciu bardziej do gustu przypadła zapyziała piaskownica niż np spacer po ogródkach działkowych. Pozdrawiam 😉

    1. Znam to, moje dzieci kochaja piaskownice, do tego stopnia, ze kiedys pan straznik po prostu zamknal nas w parku wieczorem, dzieci byly takie ciche, ze nie zauwazyl ich obecnosci. Ale to byla przygoda. Wychodzenie z dziecmi, wozkiem przez plot. Szczesliwie pomogli nam przechodzacy obok zolnierze. Niech zyje nasza armia.

  5. Ja z zaparciami problemu raczej nie mam, ale rzeczywiście problem trochę narasta podczas zmiany miejsca. Wrócę chyba jednak do Twojej notki o trawieniu, bo od tygodnia boli mnie żołądek i głowa i nie wiem, czy tym razem nawaliła mi wątroba czy może trzustka…

  6. ojej ile cennych rad.piekna serwetka na szydełku.;)

  7. Co do jedzenia surowych owoców to bym uważała szczególnie gdy nie widzieliśmy jak były myte 🙂 można się różnych nieprzyjemnych dolegliwości nabawić 🙂 a o tych jonach pierwszy raz słyszę, muszę w wolnej chwili więcej na ten temat poczytać ;D

  8. To prawda, na wyjeździe często system wypróżniania się wali 😉 Drugi mózg – dobre! Ale wygląda na to, że to idealne określenie. Wczoraj w zielarskim sklepie kupiłam błonnik witalny, w składzie tylko nasiona dwóch gatunków babki. Zakup dedykowałam może nie tyle zaparciom (codzienna poranna szklanka cieplej wody z sokiem cytrynowym dobrze działa), co ograniczeniu łaknienia, bo moim letnim zamierzeniem jest zgubienie 5 kg. Ale przy okazji na pewno wspomoże w tym temacie 🙂

  9. Od dawna walczę ze sobą, aby pić dużo wody. Kiedyś często zapominałam o tej czynności, potrafiłam przez cały dzień nic nie wypić, lub jedną herbatę. Dzisiaj piję nawet wtedy, kiedy mi się nie chce. Woda stoi w widocznym miejscu, abym pamiętała. Bardzo fajny i przydatny wpis 🙂

  10. Zauważyłam, że kiedy wracając z pracy wchodzę na swoje podwórko, czuję się jak w lesie. Niech żyją jony!
    Szkoda, ze nie trafiłam na Twojego bloga choć tydzień wczesniej – zwitałabym na cieszyńskiej imprezie 🙁

    1. Wiesz ta impreza z tego, co wiem odbywa sie za rok. Moze nadrobisz to innym razem. Pozrawiam serdeczenie. Milo mi, ze do mnie zajrzalas; Beata

  11. Raczej nie mam problemow z zaparciami. Picie wody latem przychodzi mi latwiej, chyba nareszcie znalazlam moja ulubiona mineralna. A powiedz czy lepiej pic gazowana, czy niegazowana? Ksiazka na lato kazda dobra, byle nie zbyt „ciezka” 😉

    1. To chyba zalezy. Myslę, że trudno pic litrami wodę gazowaną (ja mam słaby żolądek- wiec w ogole unikam wody gazowanej). Ale woda gazowana po posiłku u niektorych pobudza trawienie (np z kilkoma kroplami olejku cytrynowego). Pisalam o tym we wpisie: https://modanabio.com/lekka-jak-piorko-czyli-sekrety-dobrego-trawienia/
      Pozdrawiam Elu – Beata

  12. Książek mam kilka. Zaczynając od stiega larssona, przez musso, a na morton skończywszy. Jakoś tak wyszło, że ostatnio same fajowości mi się trafiły 🙂

  13. Ja to z piciem mam problem… jak sobie nie przypomnę, to mogę cały dzień na szklance wody przeżyć… Dlatego sobie zapisałam w telefonie przypomnienia, żeby 8 szklanek jakoś wcisnąć ;p

    1. Ale Ty jestes zorganizowana. Pozdrawiam beata

  14. MOje wakacje juz za momencik. Problemów z zaparciami nie mam, wrecz odwrotnie. Zazwyczaj mam rozregulowany żołądek. Z pewnością za mało piję wody. Pracuję nad tym 🙂

    1. Ja tez czasami mam rozregulowany żołądek dlatego staram się nie jesc zbyt pozno wieczorem, bo mam problem z trawieniem. A jak jem cos, to staram się wyjsc po jedzeniu na chwilkę na spacer. W drugą stronę tzn gdy ma się rozwolnienie, czy rewolucję żołądkową swietnie działa glinka: rozpuszczamy łyżeczke glinki w wodzie (używając drewnianej łyżeczki) i pijemy. To swietny sposob na biegunke. Pozdrawiam Beata

  15. Z trawieniem raczej problemów nie mam, ale myślę że byłoby lepiej gdybym nie jadła słodyczy. Beatko, bardzo ciekawie opisałaś jony ujemne. Ja dzisiaj byłam w plenerze i od razu poczułam się lepiej 🙂

    1. Na mnie pobyt w „plenerze” swietnie dziala, gdy głowa boli od komputera.

  16. Tutaj jak zwykle masa ciekawych informacji 🙂 Wody piję cały czas za mało, ale staram się z tym walczyć 😀 Super serwetka, ciekawe jak u Ciebie walka z drutami :))

    1. Druty jak to mawiala moja mama nabierają mocy urzedowej (czytaj leza i odpoczywają sobie). Pozdrawiam Beata

  17. Wpis baardzo wyczerpujący! Napracowałaś się, dobra robota.

    Dziękuję Ci pięknie za udział w linkowym party!

    Ściskam
    Karolina

    1. Dziękuję, Karolino że w ogole organizujesz takie party. Pozdrawiam Beata

  18. Witaj,
    trafiłam do Ciebie przez bloga Żyj Kochaj i Twórz, Karoliny.
    Cieszę się, że bo wspaniałe informacje można u Ciebie znaleźć.
    Zostaję u Ciebie na dłużej!
    I zapraszam do siebie, oczywiście.
    Katarynka

    1. Z przyjemnoscią zajrzę. Pozdrawiam Beata

  19. Ja zawsze na wyjazd szykowalam sobie ziolowa mieszanke przeczyszczajaca iwiedzialam ze dwa pierwsze dni musze sie krecic w okolicy lazienki bo nie wiadomo bylo kiedy zacznie działać, ale w zeszle wakacje wyprobowalam czopki evaqu, polecane w necie na zaparcia i rewelacja, przyjechalam, na drugi dzień jak juz czulam sie ciężko zaaplikowalam czopek, kwadrans i po sprawie, zdecydowanie od teraz to moj najlepszy sposób bo niestety nic z domowych, naturalnych sposobów nie działało tak dobrze i szybko.

  20. Ja radzę sobie ie w następujący sposób, zawsze mam w podręcznej apteczce czopki evaqu,jedynie one działają kiedy mam zaparcia.

    1. @Amelia mam pytanie dot. działania tych czopków..bo moje doświadczenia z różnymi innymi były dość przykre..bo zazwyczaj działały z tzw „zaskoczenia” i tu powstaje problem, jak nie jest się w zasięgu toalety.. dodatkowo przeczyszczając bez miary…a właśnie wybieram się na urlop, problem mega zaparć dopada mnie właśnie przy zmianach klimatu i już się martwię i zastanawiam co ze sobą zabrać, żeby jednak móc cieszyć się z wyjazdu bez dyskomfortu związanego z zaparciami…

      1. @Dorota pewnie jesteś juz po urlopie, ale ja tez niedawno wróciłam z podróży. Czopki nie działaja gwałtownie. Delikatnie musują i pobudzają jelita do pracy. Sprawdzone na mnie wielokrotnie i wiem że działają po oznaczonym czasie.

  21. beladona says:

    ja do czopkow mam mieszane uczucia… czytalam ze rozleniwiaja miesnie odbytu wiec zaprzestalam ich stosowania… teraz biore dicopeg 10g ktory jest do picia i tez dziala bardzo dobrze

  22. Zazdroszczę tym, co im suszone owoce pomagają. Na mnie to nigdy nie działało. Staram się zdrowo odżywiać, ale wiadomo, czasem coś nadprogramowo zdarzy mi się zjeść… no ale już nauczona doświadczeniem, w apteczce domowej mam czopki, takie dla kobiet w ciąży. Bardzo delikatnie i szybko działające. 15 minut i po problemie.

  23. Wiadomo że najzdrowsza dla organizmu jest dobrze zbilansowana dieta, ruch, wypijana woda. A co z zaparciami towarzyszącymi różnym chorobom.Wiem to z doświadczenia. NIe w każdej chorobie można ćwiczyć, jeździć na rowerze czy intensywnie spacerować, Samo picie wody czy jedzenie błonnika nie pomaga i zaparcia się pojawiają, Dlatego oprócz domowych sposobów na wypróżnienie wspomagam się też czopkami dla ciężarnych. Nie przeczyszczają tylko „zmuszają” jelita do pracy.

  24. Ella słuszna uwaga, dobre rady dla gromady, ale co jak nasz organizm jest zdominowany przez choroby które ewidentnie nie pozwalają do stosowania tych wszystkich zdrowych zasad? Poza tym przyjmowanie leków nie jest bez znaczenia dla przemiany materii, sama często muszę się wspomagać jakimiś środkami, żeby pozbyć się dyskomfortu związanego z zaparciami, zioła, roztwory do picia, czopki różnego rodzaju i z tej całej listy te musujące faktycznie są super, delikatne ale skuteczne i bezpieczne, skoro ciężarne kobiety je przyjmują, zresztą z tej samej serii są też dla dzieci musujące bambini, co prawda to artykuł dla dorosłych, ale tez polecam, dla małych „zaparciuchów”, bo niestety nie tylko dorosłym brzuchom przytrafiają się takie dolegliwości.

  25. Ja czasami mam takie zaparcia, że nawet spod luźnej sukienki widać wystający brzuch… teraz już się nauczyłam co mogę jeść, a czego nie, ale wiadomo, czasem ciężko sobie odmówić czegoś na co się ma ochotę. Jak byłam w ciązy i miałam zaparcia co chwila to lekarz kazał stosować takie czopki dla ciężarnych, co działają po 15 minutach. I w sumie chociaż już w ciąży nie jestem, to czasem je stosuję i pomagają.

  26. No super rady ale dla tych co bardziej stacjonarnie spędzają wakacje. Ja spędzam urlop raczej w miejscach z małym dostępem do jogurtów, gotowanych warzyw czy parzonych herbatek. W moim plecaku liczy się każde miejsce i każdy kilogram wagi. Dlatego zabieram raczej batony energetyczne, niestety jednorazowe zupki w proszku czy inne takie wynalazki. Może nie spodoba ci się ten wpis, ale czopki też zabieram. Mam je od czasu bycia w ciąży i dobrze sprawdzają się na takich wędrówkach po głuszy. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *